Bezużyteczne transfery i brak liderów. Co dzieje się w Rakowie Częstochowa?

9 września kończy się letnie okienko transferowe w PKO BP Ekstraklasie. Jednak jeszcze przed jego zamknięciem można śmiało przyznać, że Raków Częstochowa dokonał kompletnie nieprzemyślanych ruchów przed startem nowego sezonu.

Mizerny obraz pod Jasną Górą

Popularne „Medaliki” zamykają obecnie tabelę PKO BP Ekstraklasy z zerowym dorobkiem punktowym po 5 rozegranych spotkaniach. Dodatkowo mistrz Polski z 2023 roku nie zakwalifikował się do jesiennej fazy ligowej Ligi Konferencji UEFA, przegrywając w dwumeczu po dogrywce z chorwackim Hajdukiem Split. Wszystkie te niepowodzenia sprawiły, że zarząd klubu na czele z jej właścicielem – Michałem Świerczewskim, podjął decyzję o zwolnieniu trenera odpowiedzialnego za te wyniki –Dawida Kroczka.

Dotkliwe odejścia połączone z nietrafionymi transferami

Gdy przyjrzymy się temu, co wydarzyło się latem w Częstochowie, można dojść do wniosku, że same odejścia z klubu były znacznie bardziej dotkliwe niż sprowadzone wzmocnienia. Odszedł najskuteczniejszy napastnik Rakowa z zeszłego sezonu – Norweg Jonatan Braut Brunes, który przeszedł do Sparty Praga za około 6 milionów euro (kwota ta wraz z bonusami może wzrosnąć do 7,5 miliona euro). Z klubem pożegnali się także kluczowi piłkarze z ery Marka Papszuna – Zoran Arsenić i Ivi López. Choć w ostatnim czasie nie dawali zespołowi aż tak wiele jak 2–3 lata temu, wciąż potrafili wykazać się charakterem na boisku oraz w szatni. I wydaje się, że właśnie tego w Częstochowie dziś brakuje – obserwując poczynania graczy Rakowa, widać głównie spuszczone głowy i bezradność.

Do zespołu z Częstochowy w tym okienku trafili między innymi sprowadzony za milion euro czarnogórski skrzydłowy – Marko Petrović, który w czwartek zadebiutował w barwach „Medalików” w przegranym 1:2 domowym meczu z Górnikiem Zabrze. 20-latek nie zaliczy jednak tego debiutu do udanych – był bezpośrednio odpowiedzialny za stratę dwóch bramek, przez co tymczasowy trener – Dawid Szulczek, już po 36 minutach zdecydował się zmienić go na Jeana Carlosa (który zresztą również jest daleko od optymalnej formy).

Ze spadkowicza z Ligue 2, SM Caen, zakontraktowano 25-letniego iworyjskiego obrońcę – Dieudonné Gaucho Debohi. Miał być gwarancją solidności w defensywie ekipy spod Jasnej Góry, jednak jak na razie pozytywów w jego grze jest niezwykle mało, a liczbę popełnionych przez niego błędów trudno zliczyć na palcach jednej ręki. Z kolei ze spadkowicza węgierskiej ekstraklasy, MTK Budapeszt, za kwotę 750 tysięcy euro sprowadzono węgierskiego skrzydłowego –  Adina Molnára. Jak dotąd okazuje się on totalnym rozczarowaniem – jego jedynym udanym występem było rewanżowe starcie w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA na Malcie z tamtejszym mistrzem – Valletta FC, gdzie zdobył bramkę i zaliczył asystę. Poza tym spotkaniem pozostaje kompletnie niewidoczny.

Do Częstochowy trafili również Jakub Jendryka z Ruchu Chorzów oraz Olivier Kwiatkowski z Polonii Bytom, jednak u Dawida Kroczka nie mogli liczyć na regularną grę w PKO BP Ekstraklasie. O ile były gracz Polonii dostał trochę szans w kwalifikacjach Ligi Konferencji UEFA, o tyle 19-letni Jendryka dopiero w zeszłym tygodniu – w przegranym meczu z Jagiellonią Białystok – pokazał się częstochowskim kibicom z dobrej strony i strzelił gola, udowadniając, że warto na niego stawiać.

Kadrę zasilili także bośniacki bramkarz Tarik Karić, który obecnie musi pogodzić się z rolą zmiennika Kacpra Trelowskiego, oraz szwedzki obrońca Arvid Brorsson z AC Monza. O tym drugim trudno na razie powiedzieć coś więcej, ponieważ rozegrał zaledwie 72 minuty (licząc dwa mecze w eliminacjach Ligi Konferencji UEFA i jedno spotkanie w PKO BP Ekstraklasie).

Emreli jedynym ratunkiem dla Rakowa

Zdecydowanie najlepszym ruchem transferowym „Medalików” okazało się wypożyczenie z niemieckiego 1. FC Kaiserslautern azerskiego napastnika – Mahira Emreliego, który jest jak dotąd najlepszym piłkarzem Rakowa w tej części sezonu. Statystyki 61-krotnego reprezentanta Azerbejdżanu mówią same za siebie: w PKO BP Ekstraklasie rozegrał 5 meczów, strzelił 3 bramki i zaliczył 1 asystę, a w kwalifikacjach Ligi Konferencji UEFA w 6 spotkaniach zdobył 3 gole. Można pół żartem, pół serio powiedzieć, że 29-letni Azer robi wszystko, co w jego mocy, by wyciągnąć Raków z ogromnego kryzysu, jednak koledzy z drużyny zupełnie mu nie pomagają. Co ciekawe, na 20 dotychczasowych meczów Emreliego na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce (wliczając także jego występ w Legii Warszawa), jego zespół wygrał zaledwie 3 razy, a aż 17-krotnie przegrywał. To wręcz niesamowite, że ten zawodnik ma w PKO BP Ekstraklasie więcej strzelonych goli niż wygranych spotkań.

Czy pod wodzą Feio Raków wyjdzie z kryzysu?

Wszystko wskazuje na to, że nowym trenerem Rakowa Częstochowa od przyszłego tygodnia zostanie dobrze znany lokalnym kibicom Gonçalo Feio – do takich informacji dotarł Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl. Portugalczyk pracował już w klubie jako asystent Marka Papszuna w latach 2020–2022, odpowiadając za analizę taktyczną, rozpracowywanie rywali i przygotowanie stałych fragmentów gry. Samo pożegnanie w lipcu 2022 roku było jednak bardzo burzliwe. Według doniesień medialnych podczas jednego z treningów w trakcie okresu przygotowawczego Feio wdał się w ostrą kłótnię z kierownikiem zespołu – Kamilem Waskowskim. Co ciekawe, Waskowski do dziś pełni tę samą funkcję w Rakowie, więc po 4 latach rozłąki obu panów czeka interesujące spotkanie i wyjaśnienie swoich spraw.

Sam Feio jest znany w polskim środowisku piłkarskim jako pracoholik, ale i człowiek, który w niemal każdym klubie popadał w konflikty, rozstając się z zespołami w nieprzyjemnych okolicznościach. Eksperci oraz piłkarze, którzy mieli okazję z nim współpracować, podkreślają, że to szkoleniowiec analizujący każdego rywala po kilkanaście godzin i żyjący piłką 24 godziny na dobę. Gdyby nie jego krnąbrny charakter, z pewnością osiągnąłby w karierze trenerskiej znacznie więcej, niż wskazuje na to jego obecne CV.

Nie ulega jednak wątpliwości, że Gonçalo Feio potrafi wyciągnąć zespół z kryzysu, a tego Raków potrzebuje natychmiast. Dodatkowo umie odpowiednio zmotywować drużynę. Wyzwaniem dla Michała Świerczewskiego może być fakt, że nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchowy temperament Feio doprowadzi do kolejnego dużego konfliktu, o którym znów będzie pisać cała sportowa Polska. Jedno jest pewne: Raków Częstochowa znajduje się obecnie w najgorszym położeniu od czasu swojego powrotu do PKO BP Ekstraklasy w sezonie 2019/20.

GŁOS CZYTELNIKÓW

DYSKUSJA.

GŁOS CZYTELNIKÓW

DYSKUSJA.

0 komentarzy
0 komentarzy

Na razie cisza. Rozpocznij dyskusję!