Słodko-gorzkie początki! Jak trenerzy radzą sobie w nowej roli?

Robert Kolendowicz i Dawid Szwarga to trenerzy, którzy w zeszłym tygodniu otrzymali nową ofertę pracy. Obaj stanęli przed trudnym zadaniem i wielkimi oczekiwaniami kibiców. Jak zakończyły się pierwsze mecze obu szkoleniowców?

Robert Kolendowicz tydzień temu zastąpił Jacka Zielińskiego na stanowisku trenera pierwszej drużyny Korony Kielce, a już kilka dni później musiał zmierzyć się z GKS-em Katowice. Choć starcie w Kielcach mogło potoczyć się inaczej, bo goście zmarnowali rzut karny, to po świetnej grze Korona wygrała 1:0.

Trener Kolendowicz w debiucie pokonał trudnego rywala, nie dając mu w drugiej połowie meczu żadnych szans. Mimo, że od jego ostatniego meczu na ławce trenerskiej w Ekstraklasie minął rok, to były szkoleniowiec Pogoni Szczecin szybko wrócił do zdobywania punktów.

Znacznie gorzej drużyna Kolendowicza poradziła sobie w rozgrywkach Pucharu Polski. Korona będąc faworytem odpadła z Polonią Warszawa. W tym przypadku ciężko jednak zrzucać winę na trenera. Kielczanie pożegnali się z PP po kuriozalnym samobóju oraz licznych zmarnowanych sytuacjach. Przed Koroną Kolendowicza stoją ogromne oczekiwania. Aby je spełnić, nowy trener Złocisto-Krwistych będzie musiał poświęcić wiele czasu.

Dawid Szwarga miał zgoła inne wejście do drużyny. Polski trener pracował w Rakowie przez wiele lat, będąc także pierwszym trenerem przez pełny sezon. Częstochowianie pod wodzą Szwargi rozpoczęli od ekstremalnie trudnego wyjazdu do Krakowa, gdzie podejmowała ich tamtejsza Wisła. Mimo momentami zaskakująco dobrej gry, gościom do wywiezienia ze stolicy województwa małopolskiego punktu, zabrakło kilku sekund. Po bramce w ostatniej akcji meczu Raków przegrał 1:2.

Piłkarze spod Jasnej Góry także rozgrywali swój mecz w Pucharze Polski. Mimo, że mecz nie układał się po myśli gości, Raków szczęśliwie w ostatnich minutach wywalczył dogrywkę, w której z uwagi na grę w przewadze potrafił postawić się gospodarzom. Ostatecznie piłkarze Dawida Szwargi awansowali po serii rzutów karnych.

Podsumowując obaj trenerzy mogą zaliczyć początki swojej pracy do udanych. Zarówno Kolendowiczowi jak i Szwardze momentami brakowało  szczęścia, jednak żaden z nich nie może być zły na podjęte przez siebie decyzje. Przed polskimi szkoleniowcami jeszcze ogrom pracy, aby osiągnąć wymagane przez zarządy oraz kibiców cele, jednak biorąc pod uwagę pierwsze mecze wydaje się, że są one jak najbardziej osiągalne.

GŁOS CZYTELNIKÓW

DYSKUSJA.

GŁOS CZYTELNIKÓW

DYSKUSJA.

0 komentarzy
0 komentarzy

Na razie cisza. Rozpocznij dyskusję!