Czarny koszmar Lecha Poznań. Od 2009 roku wciąż bez krajowego pucharu.

Lech Poznań po raz kolejny odpadł na wczesnym etapie STS Pucharu Polski. Tym razem pogromcą ubiegłorocznego Mistrza Polski została trzecioligowa Siarka Tarnobrzeg. Oznacza to, że podopieczni Nielsa Frederiksena mogą już skupić swoje siły wyłącznie na dwóch frontach: PKO BP Ekstraklasie oraz fazie ligowej Ligi Europy.
Pucharowa niemoc Lecha Poznań trwa nadal
Gdyby spojrzeć na to, kiedy Lech Poznań po raz ostatni cieszył się ze zdobycia krajowego pucharu, musielibyśmy cofnąć się aż do 19 maja 2009 roku. Wtedy to na Stadionie Śląskim w Chorzowie, po golu Sławomira Peszki, Lech pokonał Ruch Chorzów 1:0 i wzniósł swoje piąte trofeum w tych rozgrywkach. Co ciekawe, w zwycięskim składzie grał m.in. obecny kapitan reprezentacji Polski – Robert Lewandowski.
Od tamtego momentu minęło już blisko 17 lat. Lewandowski, po licznych sukcesach w Borussii Dortmund, Bayernie Monachium i FC Barcelonie, zdecydował się spędzić schyłkowy okres swojej bogatej kariery piłkarskiej w Stanach Zjednoczonych. Z kolei Lech od tamtej pory wielokrotnie próbował ponowić ten sukces, jednak za każdym razem coś stawało mu na drodze. W sezonach 2010/11, 2014/15 oraz 2015/16 w finale ulegał swojemu odwiecznemu rywalowi – Legii Warszawa. W sezonie 2016/17 od Kolejorza lepsza okazała się Arka Gdynia, natomiast w kampanii 2021/22 Lech po raz kolejny musiał uznać wyższość przeciwnika, przegrywając tym razem z Rakowem Częstochowa.
Jednakże tegoroczny Mistrz Polski ma w Pucharze Polski także swoją drugą, ciemną stronę. Porażka z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg była już szóstym odpadnięciem z tych rozgrywek po starciu z zespołem z niższej ligi. W zasadzie można byłoby mówić nawet o siódmym takim przypadku, ponieważ w kampanii 2018/19 Lech Poznań za kadencji Ivana Djurdjevicia uległ prowadzonemu wówczas w II lidze przez Marka Papszuna Rakowowi Częstochowa.
Lech Poznań po raz kolejny dobitnie pokazał, że w kluczowych momentach kompletnie zawodzi. Tak było chociażby latem, kiedy w drugiej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów – po wysokim wygraniu 4:1 na wyjeździe z mistrzem Danii – Aarhus GF tydzień później w Poznaniu w efektowny sposób roztrwonił całą wywalczoną przewagę i odpadł po rzutach karnych. Tym samym Mistrz Polski musiał marzenia o piłkarskim raju, jakim jest awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów, po raz kolejny odłożyć na przyszłość i to na tak wczesnym etapie.
Trener Niels Frederiksen postawił co prawda na rotację w bramce i na lewej obronie (szansę dostali chociażby: Mateusz Pruchniewski oraz Piotr Bartczak), jednak pozostała część wyjściowej jedenastki powinna bez problemu poradzić sobie z trzecioligowcem. Mając w składzie takie nazwiska jak: Mateusz Skrzypczak, Joel Pereira, Luis Palma czy Leo Bengtsson, wygrana była obowiązkiem. Ekipa ze stolicy Wielkopolski po raz kolejny nie wytrzymała jednak presji. Frederiksen ratował się wprowadzaniem rezerwowych – Patrika Wålemarka czy Pablo Rodrígueza, ale waleczność i charakter Siarki przeważyły nad kunsztem trenerskim Duńczyka, który musiał przełknąć kolejną gorzką pigułkę rozczarowania.
Siarce Tarnobrzeg należą się ogromne gratulacje. Dzisiejszy dzień z pewnością będzie w Tarnobrzegu wielkim świętem. Ten sam trzecioligowy zespół w obecnej edycji STS Pucharu Polski wyeliminował już wcześniej inną drużynę z Ekstraklasy – Zagłębie Lubin. Piłka nożna kocha romantyczne historie, w których Kopciuszek, stawiany w roli absolutnego underdoga, sensacyjnie pokonuje kolejne przeszkody. Kto wie, może podopieczni Sławomira Majaka dokonają czegoś niezwykłego i po pokonaniu jeszcze trzech rywali zameldują się na początku maja na PGE Narodowym, gdzie stawką będą liczne nagrody: zwycięstwo w STS Pucharze Polski, 5 milionów złotych oraz gwarantowany udział co najmniej w fazie ligowej Ligi Konferencji UEFA.