Czwarty mecz bez porażki. Motor odjeżdża strefie spadkowej!

Motor Lublin po bardzo trudnym początku sezonu zaczyna punktować. Dwa remisy i dwie porażki to wyniki, których kibice oczekiwali od Mariusza Misiury. Co wpłynęło na przemianę Motoru?

Lublinianie od początku sezonu prezentowali dość wysoki poziom, jednak trudny terminarz utrudniał im zdobywanie punktów. Do niedawna mecz z GKS-em był jedynym zwycięstwem Motoru w Ekstraklasie. Powrót po przerwie reprezentacyjnej dał ekipie Misiury energię, co widać po ostatnich wynikach.

Choć passa meczów bez porażki rozpoczęła się od remisu 0:0 z Górnikiem Zabrze jeszcze przed przerwą reprezentacyjną, to o prawdziwym przebudzeniu Motoru należy mówić dopiero od wygranego starcia z Radomiakiem (3:2).

Piłkarze Mariusza Misiury zdołali wówczas odrobić jednobramkową stratę, a w doliczonym czasie meczu zdobyć gola dającego im 3 punkty.

Niemal identycznie sytuacja wyglądała w meczu ze Śląskiem Wrocław. Motor ponownie był zmuszony gonić wynik – tym razem jednak dwukrotnie. Motorowcy zdołali wrócić do meczu i tak jak w Radomiu strzelić zwycięską bramkę w doliczonym czasie.

Lublinianie stanęli przed trudniejszym zadaniem w domowym starciu z Zagłębiem Lubin. Mimo, że to goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie, to Motor zdołał doprowadzić do wyrównania. Ponownie gol padł w samej końcówce.

Trzy powroty do meczu i trzy gole w końcówkach to niespotykany wyczyn. Motor Lublin pokazuje reszcie stawki, że stać go na więcej niż walka o utrzymanie, a Mariusz Misiura daje kibicom do zrozumienia, że warto mu zaufać. Być może zaufanie to zaskutkuje wysokim miejscem Motoru w tabeli Ekstraklasy.

 

GŁOS CZYTELNIKÓW

DYSKUSJA.

GŁOS CZYTELNIKÓW

DYSKUSJA.

0 komentarzy
0 komentarzy

Na razie cisza. Rozpocznij dyskusję!