W normalnych okolicznościach powiedzielibyśmy po prostu: lider jedzie na teren drużyny ze strefy spadkowej. Tyle że w Lublinie normalnych okoliczności obecnie nie ma. Motor przegrał trzy ligowe mecze z rzędu, zdobył zaledwie pięć punktów, a wokół Mariusza Misiury zrobiło się naprawdę gorąco. Do tego stopnia, że przed spotkaniem z Górnikiem więcej mówi się już nie tylko o punktach Motoru, ale również o przyszłości jego trenera.
I tutaj na scenę wchodzi Górnik Zabrze.
Lider Ekstraklasy, rozpędzony czterema ligowymi zwycięstwami z rzędu, może w sobotni wieczór zrobić coś więcej niż tylko umocnić się na pierwszym miejscu. Może stać się zespołem, po którego wizycie właściciel Motoru będzie musiał odpowiedzieć sobie na bardzo niewygodne pytanie.
Czy projekt Mariusza Misiury nadal ma sens?
Krzesło zaczyna parzyć
Jeszcze kilka miesięcy temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.
Zbigniew Jakubas zdecydował się latem na odważny ruch. Mateusz Stolarski, który wprowadził Motor do Ekstraklasy i w pierwszym sezonie w elicie zajął z nim siódme miejsce, pożegnał się z klubem. W jego miejsce przyszedł Mariusz Misiura, wcześniej bardzo dobrze oceniany za pracę w Zniczu Pruszków i Wiśle Płock.
To miało być wejście na kolejny poziom.
Na razie Motor zamiast piętra wyżej zjechał windą w okolice piwnicy.
Po ośmiu kolejkach lublinianie mają pięć punktów. Wygrali tylko raz, dwa razy zremisowali i pięciokrotnie schodzili z boiska pokonani. Ostatnio zaliczyli trzy ligowe porażki z rzędu i osunęli się do strefy spadkowej.
Nic więc dziwnego, że pojawiły się pierwsze informacje o możliwej zmianie.
Rafał Gikiewicz na antenie Kanału Sportowego mówił, że krzesło Misiury mocno się chwieje i że o jego przyszłości może zdecydować jedno z najbliższych spotkań. Następne? Górnik Zabrze. A zaraz potem w Ekstraklasie nastąpi trzytygodniowa przerwa, czyli termin wręcz podręcznikowy, jeśli właściciel klubu chciałby dokonać zmiany szkoleniowca.
Oczywiście nie oznacza to, że porażka z Górnikiem automatycznie zakończy pracę Misiury. Takiej decyzji klub nie ogłosił. Ale trudno udawać, że sobotni mecz jest dla szkoleniowca dokładnie takim samym spotkaniem jak każde inne.
Sam Misiura wie, co się wokół niego dzieje
Co ciekawe, trener Motoru wcale od tematu nie ucieka.
Przed spotkaniem został zapytany o spekulacje dotyczące swojej przyszłości.
Jeżeli pan Jakubas uzna, że przez Mariusza Misiurę ten projekt idzie nie w tę stronę, to może zrobić co chce – odpowiedział szkoleniowiec.
Jednocześnie podkreślił, że wierzy w siebie, swoich współpracowników i drużynę oraz nie zamierza zmieniać podejścia pod wpływem kilku porażek.
Brzmi pewnie.
Tyle że w piłce pewność siebie trenera jest walutą ważną tylko do momentu, w którym właściciel klubu zaczyna liczyć punkty.
A tych Motor ma pięć.
Najgorszy możliwy moment na wizytę lidera
Gdyby Misiura mógł sobie wybrać przeciwnika na mecz, który ma uspokoić sytuację wokół jego zespołu, prawdopodobnie lista kandydatów byłaby długa.
Górnik Zabrze znalazłby się gdzieś w okolicach ostatniego miejsca.
Zespół Michala Gasparika przyjedzie do Lublina jako lider Ekstraklasy. Zabrzanie świetnie rozpoczęli sezon, a przede wszystkim nie wyglądają jak drużyna żyjąca chwilowym zrywem.
Górnik wygrał cztery ostatnie mecze ligowe. Do tego kapitalnie radzi sobie poza Roosevelta. Seria zabrzan bez ligowej porażki na wyjeździe urosła już do dziesięciu spotkań. Klub podkreśla, że to najdłuższa taka passa Górnika w XXI wieku.
Czyli mamy klasyczne zderzenie dwóch światów.
Po jednej stronie drużyna, która właściwie wszystko ostatnio wygrywa.
Po drugiej drużyna, która bardzo potrzebuje wygrać cokolwiek.
Tylko nie dajcie się nabrać na tabelę
Motoru nie można jednak sprowadzić do pięciu punktów.
W dwóch ostatnich meczach ligowych lublinianie potrafili obejmować prowadzenie przeciwko mocnym rywalom. Problem pojawiał się później. Z Legią skończyło się porażką 2:3, z Rakowem 1:2. Motor potrafił zrobić przeciwnikowi krzywdę, ale nie potrafił dowieźć wyniku.
Również pucharowe zwycięstwo nad Legią zrobiło mocne wrażenie.
To powinno być dla Górnika ostrzeżeniem.
Bo drużyna grająca o przyszłość trenera potrafi być wyjątkowo niewygodnym przeciwnikiem. Szczególnie u siebie. Piłkarze doskonale wiedzą, co dzieje się wokół zespołu. Wiedzą też, że kolejna porażka może uruchomić lawinę.
I właśnie dlatego nie spodziewamy się Motoru przestraszonego liderem.
Spodziewamy się Motoru, który od pierwszej minuty spróbuje pokazać, że jego miejsce w tabeli jest pomyłką.
Górnik nie musi ratować Misiury
Zabrzan cała ta historia oczywiście interesować nie powinna.
Górnik ma własną robotę do wykonania.
Po świetnym początku sezonu najgorsze, co można teraz zrobić, to spojrzeć na tabelę, zobaczyć lidera naprzeciw zespołu ze strefy spadkowej i uznać trzy punkty za zaksięgowane przed pierwszym gwizdkiem.
Zwłaszcza że takie mecze Ekstraklasa uwielbia najbardziej.
Faworyt przyjeżdża rozpędzony. Gospodarz jest pod ścianą. Trener walczy o swoją przyszłość. Stadion czeka na impuls.
Przepis na spokojny sobotni wieczór?
Niekoniecznie.
Ale jeśli Górnik rzeczywiście chce w tym sezonie zrobić coś dużego, właśnie takie spotkania powinien nauczyć się wygrywać. Nie tylko mecze z Lechem, Cracovią czy innymi zespołami z górnej części tabeli. Również wyjazdy do rywala, który nie ma już zbyt wiele miejsca na kolejne potknięcie.
Dla zabrzan to kolejna okazja do powiększenia dorobku i umocnienia pozycji lidera.
Dla Motoru być może początek odbicia.
A dla Mariusza Misiury?
Niewykluczone, że jeden z najważniejszych meczów od momentu przyjazdu do Lublina.
Bo w sobotę Górnik może zgasić nie tylko Motor.
Może również zgasić projekt, który jeszcze trzy miesiące temu miał w Lublinie otwierać zupełnie nowy rozdział.
Gdzie obejrzeć Motor Lublin – Górnik Zabrze?
Spotkanie Motor Lublin – Górnik Zabrze rozpocznie się w sobotę, 19 września o godzinie 20:15 na Motor Lublin Arenie.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz