Dość życia historią! Górnik Zabrze potrzebuje nowej tożsamości.

Dość życia historią! Górnik Zabrze potrzebuje nowej tożsamości.

Górnik to marka. Nie byle jaka. To klub, który przez dekady dominował w Polsce – 14 mistrzostw kraju, finał europejskich rozgrywek i lata absolutnej hegemonii.

Problem w tym, że największe sukcesy to dziś… archiwum.

Od ostatnich pucharów minęły dekady. A Górnik, który kiedyś „nie schodził z podium”, dziś walczy zawzięcie o powrót do świetności.

I właśnie w tym miejscu pojawia się głos, którego nie powinno się ignorować.

Michał Siara to dziś jedna z kluczowych postaci w strukturach Górnika Zabrze. Członek zarządu klubu, wcześniej związany m.in. z Rakowem Częstochowa, odpowiada w dużej mierze za rozwój marketingu i wizerunku Górnika, który w ostatnich latach wyraźnie się poprawił. 

To nie jest więc anonimowy komentator z zewnątrz. To człowiek będący w samym środku procesu zmian – i właśnie dlatego jego słowa wybrzmiewają mocniej.

Podczas długiej rozmowy na kanale YouTube Tomasza Ćwiąkały powiedział coś, co w Zabrzu powinno zostać dobrze usłyszane i skłonić do refleksji:

„Kocham kibiców Górnika, uważam, że są najlepsi w Polsce. (…) Natomiast irytuje mnie śpiewanie: zagraj jak za dawnych lat. (…) Zapracujmy na sukces, a nie żyjmy przeszłością.”

Mocne? Tak. Ale też – trudno nie odnieść wrażenia – bardzo potrzebne.

To nie jest uderzenie w trybuny. To jest próba zmiany myślenia.

 

Górnik ma być wielki teraz, nie kiedyś

Najważniejsze w tej wypowiedzi nie jest to, że Siarę „irytuje przyśpiewka”. Najważniejsze jest to, co za tym stoi.

On mówi wprost: Górnik ma być wielki tu i teraz. Kibice nie powinni śpiewać o dawnych sukcesach, tylko o tych, które dopiero powstają. O drużynie, która jest wielka dziś, a nie tej, która była wielka pół wieku temu.

To zmiana mentalności, która w Zabrzu jest absolutnie kluczowa.

Bo „zagraj jak za dawnych lat” to nie tylko nostalgia. To też nieświadome przyznanie, że teraźniejszość nie dorasta do historii. A Siara chce, żeby ta proporcja wreszcie się odwróciła.

 

Bez prywatyzacji nie będzie nowego Górnika

Tyle że sama zmiana narracji nie wystarczy. I tutaj dochodzimy do najważniejszego wątku – prywatyzacji.

To już nie jest temat „czy”, tylko „kiedy”.

Jeszcze niedawno w klubie dominowała frustracja związana z przeciągającym się procesem. Sam Siara mówił wprost, że trudno wyobrazić sobie przyszłość Górnika bez sprzedaży klubu i że to „jedyna droga” dla jego rozwoju. 

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Z najnowszych informacji wynika, że proces prywatyzacji jest na finiszu i może zostać domknięty w najbliższych tygodniach, a nawet jeszcze w tym miesiącu. 

To moment przełomowy.

 

Podolski jako twarz nowej tożsamości

Dlatego coraz częściej pojawia się jedno nazwisko. Lukas Podolski. I to nie jako symbol czy ambasador, ale jako realny projekt na przyszłość. Człowiek, który zna ten klub od środka, rozumie jego DNA, a jednocześnie ma doświadczenie i zaplecze, którego w Zabrzu brakuje.

To nie jest już kwestia sentymentu. To jest konkretna wizja. Jeśli Górnik ma zostać sprywatyzowany i wejść na wyższy poziom, trudno dziś wyobrazić sobie lepszą osobę do przejęcia sterów.

W tym kontekście słowa Siary nabierają jeszcze większego znaczenia. Bo nie chodzi tylko o jedną przyśpiewkę. Chodzi o mentalność całego środowiska. O to, czy Górnik chce być muzeum własnej historii, czy projektem przyszłości.

 

Nowa tożsamość albo życie historią

Nie wolno odcinać się od tradycji. Górnik nie musi nikomu udowadniać swojej wielkości sprzed lat. Problem w tym, że odwoływanie się do niej stało się czymś więcej niż tylko dumą – stało się bezpieczną przystanią. A wielkie kluby nie żyją w przystaniach. Wielkie kluby płyną dalej.

Wyobraźmy sobie Zabrze, w którym trybuny nie śpiewają o tym, co było, tylko o tym, co właśnie się dzieje. O drużynie, która walczy o trofea, o klubie, który ma kierunek, o marce, która znowu coś znaczy nie tylko w opowieściach starszych kibiców.

To jest dokładnie ten Górnik, o którym mówi Siara.

Bo wielkość nie polega na tym, że się ją wspomina. Wielkość polega na tym, że się ją buduje. I jeśli w Zabrzu naprawdę chcą wrócić na szczyt, to czas przestać śpiewać o dawnych latach.

Czas sprawić, żeby za kilka lat ktoś mógł zaśpiewać o tych obecnych.

Bo prawda jest prosta.

Historia daje dumę. Teraźniejszość musi dać siłę.

Górnik nie potrzebuje kolejnych wspomnień. Górnik potrzebuje nowej historii!

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *