Twierdza Reymonta wciąż niezdobyta! Raków wypuścił punkt w ostatniej akcji meczu.

W ramach 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy do Krakowa przyjechał Raków Częstochowa. Na początku tego tygodnia w klubie spod Jasnej Góry działo się dużo – Tomasz Kaczmarek pożegnał się z zespołem  a jego miejsce zajął Dawid Szwarga. Polak meczem z Wisłą Kraków rozpoczął swoją drugą kadencję w drużynie Medalików. Biała Gwiazda na własnym stadionie do tej pory była niepokonana. Czy po tym meczu się to zmieniło?

Pierwsza połowa do zapomnienia

Tomasz Kaczmarek w swoich dwóch ostatnich spotkaniach w Rakowie rozpoczął grę na czterech obrońców. Dawid Szwarga jednak zdecydował się na powrót do trójki stoperów, czyli ustawienia, które on sam preferuje. W wyjściowej jedenastce częstochowian, w porównaniu do meczu z Wieczystą, widzieliśmy trzy zmiany personalne. Nie zagrali: Isak Brusberg, Mahir Emreli oraz Karol Struski. Ich miejsca zajęli: Lamine Diaby-Fadiga, Marko Bulat i Jean Carlos. Wisła Kraków natomiast rozpoczęła spotkanie w identycznym zestawieniu, jakie obejrzeliśmy tydzień temu z Widzewem w Łodzi.

Pierwsza połowa nie należała do emocjonujących. Stroną przeważającą byli gospodarze, którzy oddali aż sześć celnych strzałów. Większość z nich jednakże nie miała prawa sprawić trudności Kacprowi Trelowskiemu. Jedno z uderzeń wymagało interwencji bramkarza Rakowa. W 3. minucie przed znakomitą szansą stanął Angel Rodado, który mógł wykorzystać błąd Frana Tudora we własnym polu karnym, aczkolwiek fantastycznie intencjonalnie wybronił to golkiper gości. Częstochowianie do przerwy nie zagrozili bramce strzeżonej przez Marcela Łubika. Wisła dominowała, ale nie potrafiła tego udowodnić.

Szalona końcówka

Druga połowa była już znacznie ciekawsza niż poprzednia. Gospodarze bardzo szybko objęli prowadzenie po bramce Juliusa Ertlthalera w 53. minucie spotkania. Dla Austriaka to pierwszy gol w Ekstraklasie.

Od tego momentu inicjatywę przejął zespół Dawida Szwargi. Długo jednak trzeba było czekać na konkrety. Pierwsze ostrzeżenie miało miejsce w 72. minucie. Piłkę w siatce Wisły Kraków umieścił Lamine Diaby-Fadiga. Jednakże Gwinejczyk był wcześniej na pozycji spalonej, więc bramka nie mogła zostać uznana. Siedem minut później ten sam zawodnik został sfaulowany w polu karnym przez Victora Meseguer i sędzia Tomasz Kwiatkowski po analizie VAR podyktował rzut karny dla gości. Poszkodowany wykorzystał pewnie jedenastkę i od 84. minuty mieliśmy remis 1:1. 

Jeden punkt nie zadowalał Wisły. Gospodarze walczyli do końca i zależało im na tym by zdobyć komplet punktów. W 100. minucie, w ostatniej akcji meczu Julius Ertlthaler zacentrował piłkę w pole karne, ta odbiła się od Alana Urygi wprost pod nogi Kacpra Dudy, który strzelił swoją debiutancką bramkę w Ekstraklasie. Wiślacy w drugim domowym meczu z rzędu strzelają zwycięskiego gola w ostatniej akcji meczu. Był to szósty mecz krakowian przy Reymonta i szósty zwycięski. Beniaminek notuje znakomitą serię, a najbliższym jej rywalem na domowym boisku będzie Cracovia! Będzie się działo!

GŁOS CZYTELNIKÓW

DYSKUSJA.

GŁOS CZYTELNIKÓW

DYSKUSJA.

0 komentarzy
0 komentarzy

Na razie cisza. Rozpocznij dyskusję!