Wikęd postraszył Nafciarzy! Dużo emocji w końcówce!

2 września w Luzinie byliśmy świadkami pełnego emocji spotkania w ramach 1 rundy STS Pucharu Polski. Wikęd Luzino, jedyny debiutant w tej edycji, podejmował ekstraklasową, ale mocno pokiereszowaną Wisłę Płock.

Kibiców Nafciarzy z pewnością ucieszyła obecność w kadrze Marcina Kościeleckiego, najlepszego strzelca Betclick 3 Ligi. W składzie znalazł się debiutant Sidnei Tavares oraz młody środkowy obrońca Marcin Więckowski. Wikęd chciał zacząć spotkanie z wysokiego C, nakładając wysoki pressing na piłkarzy Wisły oraz szybko posyłając piłkę w pole karne rywala. Przez pierwsze 5 minut nie było widać tremy u zawodników gospodarzy, jednak kontra Nafciarzy przeprowadzona prawą stroną Wikędu okazała się zabójcza, bo piłkę do siatki po podaniu Gallapeniego wpakował Kościelecki.

Ku zdziwieniu wielu obserwatorów zainterweniował VAR, który sprawdzał możliwego spalonego. Sędzia Mateusz Jenda uznał gola, a chwilę później młody napastnik Wisły mógł cieszyć się z dubletu, gdy błąd popełnił obrońca gospodarzy. Tutaj również interweniowali sędziowie i dopatrzyli się zagrania ręką u Kościeleckiego.

Wikęd miał swoją okazję w okolicach 20 minuty, gdy jeden z pomocników gospodarzy uderzył z dystansu blisko bramki Rafała Leszczyńskiego. Nafciarze odpowiedzieli groźną główką Sekulskiego, ale kapitalnie obronił Marcin Staniszewski. W okolicach gospodarze pogrozili Nafciarzom dośrodkowaniem, z którym problem miał Leszczyński i zafundował Wikędowi pierwszy rzut rożny, podobno jeden z ich większych atutów. W pierwszej połowie prawa obrona gospodarzy mocno przeciekała. W 45 minucie już pod sam koniec wolną przestrzeń wykorzystał Dion Gallapeni, dośrodkowując na strzał z powietrza Łukaszowi Sekulskiemu.

Drugą połowę Wikęd zaczął zmianami, które potem popchnęły zespół do odważniejszej gry. W okolicach 53 minuty gospodarze oddali pierwszy celny strzał, a Adam Majewski zdecydował się zmienić Krystiana Pomorskiego za Sidneia Tavaresa. Pomocnik po paru minutach wpisał się na listę strzelców, gdy po dośrodkowaniu Hiszpańskiego celnie uderzył głową. Wynik 0-3 dla gości zdecydowanie podrażnił gospodarzy, którzy rzucili wszystkie siły do ataku. Owoce swojej decyzji mogli zbierać już chwile, potem gdy Pomorski ostemplował jednego z rywali, a rzut karny dla gospodarzy pewnie wykorzystał Robert Ziętarski.

Kibicom Nafciarzy mogło się zrobić gorąco, gdy w 74 minucie z boiska wyleciał Olaf Kobacki, za faulowanie piłkarza Wikędu idącego sam na sam. Gospodarze, grając w przewadze, coraz to bardziej naciskali na Wisłę Płock. W 80 minucie doszło do groźnego zderzenia głowami między Więckowskim a Ziętarskim, co wymusiło zmianę piłkarza Wikędu. Chwilę potem Wisła odebrała piłkę obrońcom gospodarzy, ale Said Hamulić, który niedawno pojawił się na murawie, w akcji sam na sam położył bramkarza rywala, ale nie dał rady już oddać strzału, wyganiając się poza boisko.

Sędzia tego spotkania doliczył aż 9 minut do podstawowego czasu gry, co dało gospodarzom ostatni sygnał do ataku. W 93 minucie strzał piłkarza Wikędu trafił w odstającą rękę Krystiana Pomorskiego, co nie uciekło uwadze VAR-u. Karnego na gola zamienił Przemysław Kostuch.

Do ostatniego gwizdka Wikęd mocno atakował oraz bombardował pole karne Wisły dośrodkowaniami, ale Nafciarzom udało się przetrwać i wygrać spotkanie. Kibice gospodarzy z pewnością są dumni z postawy swojego zespołu, a Wiśle udało się wreszcie przejść 1 rundę Pucharu Polski.

GŁOS CZYTELNIKÓW

DYSKUSJA.

GŁOS CZYTELNIKÓW

DYSKUSJA.

0 komentarzy
0 komentarzy

Na razie cisza. Rozpocznij dyskusję!