„Poziom sędziowania stoi w miejscu”. Podolski zabrał głos po meczu z Wisłą.

Górnik Zabrze pokonał Wisłę Kraków 2:1, ale dwa dni po ligowym klasyku przy Roosevelta wciąż nie milkną echa pracy arbitra. Do dyskusji włączył się Lukas Podolski, który w mocnych słowach odniósł się do poziomu sędziowania w PKO BP Ekstraklasie.
Mistrz świata od razu zaznaczył, że nie chodzi o szukanie wymówek czy usprawiedliwianie niekorzystnego wyniku. Górnik przecież wygrał. Zdaniem Podolskiego problem jest znacznie szerszy i dotyczy kierunku, w którym zmierza polskie sędziowanie.
Duży mecz, fajne emocje i dobra gra – takich wieczorów w Zabrzu chcemy jak najwięcej 👏🏻
Ale trzeba też powiedzieć – sędziowanie wczoraj było słabe w obie strony i to niestety nie pierwszy raz w tym sezonie. VAR nie pomaga, każdy aut trwa za długo itd. Polska piłka idzie do…
— Lukas-Podolski.com (@Podolski10) August 17, 2026
„Duży mecz, fajne emocje i dobra gra – takich wieczorów w Zabrzu chcemy jak najwięcej” – rozpoczął Podolski. Chwilę później przeszedł jednak do tego, co jego zdaniem w niedzielny wieczór mocno szwankowało.
Podolski ocenił, że sędziowanie było słabe w obie strony i nie jest to pierwszy taki przypadek w obecnym sezonie. Zwrócił uwagę nie tylko na decyzje arbitrów, ale również na funkcjonowanie VAR-u i coraz dłuższe przerwy w grze. Najmocniej wybrzmiało jednak jego porównanie dotyczące sposobu prowadzenia spotkań.
„Sędzia powinien kontrolować grę, a mam wrażenie, że coraz częściej sam jest sterowany jak AI albo komputer”.
Technologia miała pomagać arbitrom w podejmowaniu najtrudniejszych decyzji. Tymczasem – zdaniem Podolskiego – momentami zamiast usprawniać grę, odbiera jej płynność.
Właściciel Górnika zwrócił przy tym uwagę na wyraźny kontrast: polska piłka się rozwija, stadiony zapełniają się kibicami, do Ekstraklasy trafiają coraz ciekawsi zawodnicy, a poziom sędziowania nie nadąża za tym tempem.
Słowa Podolskiego nie pojawiły się jednak w próżni. Po niedzielnym spotkaniu sporo dyskusji wywołała praca Damiana Sylwestrzaka, a szczególne kontrowersje wzbudziły dwie sytuacje z udziałem Sondre Lisetha.
Roosevelta znów świętuje. Górnik pokonał Wisłę po meczu pełnym napięcia
Najpierw Maxence Maisonneuve zatrzymał wychodzącego na dogodną pozycję Norwega. Arbiter pokazał obrońcy Wisły żółtą kartkę. Do akcji wkroczył VAR, Sylwestrzak został wezwany do monitora, ale po ponownym obejrzeniu sytuacji pozostał przy swojej pierwotnej decyzji i nie wyrzucił zawodnika Białej Gwiazdy z boiska.
Kilka minut później to Liseth znalazł się w centrum wydarzeń. Napastnik Górnika został ukarany drugą żółtą kartką po starciu z Kacprem Dudą i zabrzanie musieli kończyć spotkanie w dziesiątkę.
Decyzję arbitra zakwestionował m.in. ekspert sędziowski Canal+ Adam Lyczmański, który ocenił, że napomnienie zostało pokazane zbyt pochopnie i nie dopatrzył się w zachowaniu Norwega podstaw do drugiej żółtej kartki.
Dwie kluczowe sytuacje, dwie decyzje arbitra i mnóstwo emocji. Nic więc dziwnego, że temat sędziowania nie zakończył się wraz z ostatnim gwizdkiem.
Podolski na koniec podkreślił jednak rzecz najważniejszą – wynik niedzielnego spotkania nie ma dla niego w tej dyskusji większego znaczenia.
„Nieważne czy wczoraj wygraliśmy czy nie, trzeba o tym mówić, bo coś powinno się zmienić” – napisał.
I właśnie dlatego jego głos wybrzmiewa mocniej niż zwykła pomeczowa krytyka arbitra. Górnik zdobył trzy punkty, więc trudno mówić o szukaniu alibi.
Podolski stawia sprawę jasno: Ekstraklasa idzie do przodu, a sędziowanie nie może zostać w miejscu.