Wisła Kraków miała wszystko, żeby spokojnie przejść przez pierwszą rundę Pucharu Polski. Prowadziła w Opolu, miała przed sobą godzinę gry z pierwszoligowcem, a mimo to wraca do Krakowa z niczym.
Czerwona kartka dla Marko Bozicia, fatalne błędy Patryka Letkiewicza i dwie bramki Odry sprawiły, że to gospodarze zagrają dalej. Odra Opole wygrała 2:1 i sprawiła niespodziankę, choć fani Białej Gwiazdy pamiętali, że jest to dla ich drużyny bardzo niewygodny rywal.
Początek spotkania należał do gospodarzy. Odra próbowała wykorzystać prostopadłe podania i już w pierwszych minutach kilkukrotnie przedostawała się za linię obrony Wisły. Wiktor Biedrzycki kompletnie nie dawał sobie z tym rady. Dowodem była sytuacja z 7. minuty meczu, gdzie stoper Wisły sfaulował rywala w polu karnym. Gdyby gracz Odry nie spalił akcji, gospodarze otrzymaliby rzut karny. Goście przetrwali jednak ten fragment, a później sami zadali pierwszy cios.
W 16. minucie Wisła wyszła na prowadzenie po asyście Angela Rodado i kapitalnym strzale Macieja Kuziemki. Krakowianie mieli więc to, co chcieli – wydawało się, że otwarcie wyniku popchnie Wisłę do szukania kolejnych goli. Wszystko jednak zaczęło się komplikować.
Wisła sama utrudniła sobie mecz
Po strzelonym golu Wisła wciąż nie potrafiła przejąć pełnej kontroli nad spotkaniem. Odra wciąż szukała swoich szans i to akcje gospodarzy były atrakcyjniejsze dla oka.
Największy problem dla Białej Gwiazdy pojawił się jednak w 31. minucie.
Marko Bozić przesadził z agresją i po brutalnym faulu obejrzał czerwoną kartkę. Decyzja sędziego budziła kontrowersje wśród krakowskich kibiców, bowiem kilka sekund wcześniej do właśnie skrzydłowy Wisły był faulowany. Piłkarze z Krakowa musieli jednak dostosować się do nowych warunków i resztę meczu grać w dziesiątkę.
Sytuacja dalej nie była beznadziejna. Wiślacy prowadzili 1:0 i mogli ustawić się niżej, zagęścić środek pola i próbować dowieźć korzystny wynik.
Po przerwie podopieczni trenera Mariusza Jopa popełnili jednak takie błędy, których nie udało się już uratować.
Patryk Letkiewicz pomógł Odrze Wrócić do gry
Odra po zmianie stron od początku ruszyła do przodu. W 52. minucie doprowadzili do wyrównania. Patryk Letkiewicz źle obliczył tor lotu piłki po dośrodkowaniu i wyszedł z bramki w sposób, który otworzył Patrykowi Szyszowi ogromną przestrzeń. Napastnik Odry zachował spokój i pewnym strzałem doprowadził do wyrównania.
Kolejny błąd i Odra odwraca wynik
W 60. minucie Wisła sama podarowała rywalom drugiego gola. Problem zaczął się od nieudanego rozegrania od własnej bramki. Odra przejęła piłkę, szybko przeniosła się pod pole karne, a Michał Feliks wykorzystał prezent i wpakował piłkę do bramki.
W ciągu ośmiu minut Wisła przeszła drogę od prowadzenia do straty wyniku. Co ważne, oba gole Odry miały wspólny mianownik – błędy Letkiewicza. Przy pierwszym bramkarz źle ocenił sytuację po dośrodkowaniu, przy drugim jego rozegranie rozpoczęło akcję po której gospodarze objęli prowadzenie. To z pewnością bardzo chłodny prysznic dla niego, jak i całej drużyny.
Wisła odpadła na własne życzenie
Choć Julius Ertlthaler mógł wyrównać stan meczu, to trzeba sobie jasno powiedzieć, że krakowska drużyna wypuściła korzystny rezultat przez katastrofalne błędy. Po drugim trafieniu dla Odry musiała grać vabank i nie przyniosło to skutku, bo gospodarze bardzo dobrze wybronili wynik.
Trzy sytuacje wystarczyły, by Wisła pożegnała się z Pucharem Polski. Patrykowi Letkiewiczowi ten mecz długo będzie się śnił po nocach. Odra natomiast pokonała Ekstraklasowego rywala i pokazała, że Puchar Polski rządzi się swoimi prawami.
Odra Opole – Wisła Kraków 2:1 (0:1)
Bramki: Patryk Szysz 52′, Michał Feliks 60′ – Maciej Kuziemka 16′.
Czerwona kartka: Marko Božić 31′.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.








Dodaj komentarz