Algorytm nie ma litości. Tak może wyglądać końcowa tabela Ekstraklasy.

Za nami 13 kolejek Ekstraklasy, a najnowsza symulacja Piotra Klimka pokazuje, jak bardzo zmienił się układ sił w polskiej lidze. Dla niektórych klubów prognozy są wyjątkowo optymistyczne, dla innych wręcz alarmujące.
Piotr Klimek, matematyk regularnie publikujący prognozy piłkarskie, opiera swoje wyliczenia między innymi na rankingu Elo, który ocenia siłę drużyn na podstawie ich wcześniejszych wyników. Jak tłumaczył w jednym z wywiadów, model analizuje około 50 ostatnich spotkań każdego zespołu, a następnie oblicza prawdopodobieństwa wyników kolejnych meczów. Dzięki temu powstaje przewidywana tabela końcowa wraz z procentowymi szansami na mistrzostwo, europejskie puchary czy spadek. Wyliczenia są aktualizowane po każdej kolejce, dlatego prognozy potrafią zmieniać się równie dynamicznie jak sytuacja w lidze.
Trzynaście z trzydziestu czterech kolejek to już ponad 38 procent sezonu. Nadal wiele może się wydarzyć, ale pierwsze poważniejsze wnioski można już wyciągać. Szczególnie gdy spojrzymy na najnowszą symulację, w której jeden klub wyraźnie odjeżdża konkurencji.
Lech Poznań. Mistrzostwo jest coraz bliżej
83,3 procent. Dokładnie tyle szans na zdobycie mistrzostwa Polski daje Lechowi Poznań najnowsza symulacja. To wynik imponujący, biorąc pod uwagę, że do końca rozgrywek pozostało jeszcze 21 kolejek.
Kolejorz ma również 94,4 procent szans na zakończenie sezonu w pierwszej dwójce i 99,4 procent na udział w europejskich pucharach. Model przewiduje, że poznaniacy zgromadzą średnio 78,8 punktu.
Jeszcze ciekawiej wyglądają te liczby w zestawieniu z początkiem sezonu. W lipcu Lech miał 40,4 procent szans na mistrzostwo. Dziś jego notowania wzrosły o niemal 43 punkty procentowe.
Nie oznacza to oczywiście, że można już szykować mistrzowską fetę przy Bułgarskiej. Matematyka pozostawia miejsce na niespodziankę, ale wyraźnie pokazuje, kto na tę chwilę rozdaje karty w Ekstraklasie.
Górnik Zabrze. Wicemistrzostwo bardziej realne niż tytuł
Drugie miejsce w przewidywanej tabeli zajmuje Górnik Zabrze. Zespół z Roosevelta ma 8,4 procent szans na mistrzostwo, ale już 43,9 procent na zakończenie rozgrywek w najlepszej dwójce.
Jeszcze bardziej optymistycznie wyglądają prognozy dotyczące europejskich pucharów. Aż 86,7 procent szans na grę w Europie i 80,8 procent na miejsce w pierwszej czwórce to liczby, które przed sezonem kibice Górnika prawdopodobnie przyjęliby z ogromnym zadowoleniem.
Model przewiduje dla zabrzan 65,6 punktu na zakończenie sezonu.
Pozostaje jednak pewien niedosyt. Górnik znajduje się w ścisłej czołówce, ale symulacja znacznie bardziej wierzy w mistrzostwo Lecha. Różnica w oczekiwanym dorobku obu zespołów przekracza 13 punktów.
Zabrzanie muszą więc nie tylko regularnie punktować, ale również liczyć na potknięcia poznaniaków. W przeciwnym razie pozostanie im rywalizacja o pozostałe miejsca na podium.
Legia i Pogoń w grze. Jagiellonia może jeszcze namieszać
Za plecami Lecha i Górnika matematyka widzi Legię Warszawa oraz Pogoń Szczecin.
Wojskowi mają 4,6 procent szans na mistrzostwo, ale aż 71,1 procent na miejsce w najlepszej czwórce. Pogoń może pochwalić się 46,9 procent szans na TOP 4.
Nie można również zapominać o Jagiellonii Białystok. Choć jej szanse na mistrzostwo stopniały do zaledwie 0,5 procent, nadal ma 46,3 procent szans na europejskie puchary.
Ciekawie wygląda również sytuacja GKS-u Katowice, któremu model przewiduje szóste miejsce i 52,7 punktu.
Wygląda więc na to, że o ile wyścig po mistrzostwo może zostać zdominowany przez Lecha, o tyle walka o kolejne lokaty powinna dostarczyć znacznie więcej emocji.
Raków Częstochowa. Największy przegrany pierwszej części sezonu?
Jeszcze w lipcu Raków był drugim największym faworytem do mistrzostwa Polski. Algorytmy dawały częstochowianom 23,4 procent szans na tytuł. Dziś te szanse są praktycznie zerowe.
Zamiast walki o mistrzostwo mamy prognozowane dwunaste miejsce, 39,5 punktu i 15,7 procent prawdopodobieństwa spadku.
Trudno o bardziej wymowny obraz rozczarowania.
Oczywiście Raków wciąż ma czas na odbudowanie pozycji, ale straty z początku sezonu mogą okazać się zbyt duże, by wrócić do walki o najwyższe cele.
Jest jednak pewna ciekawostka. Choć szanse częstochowian na TOP 5 wynoszą zaledwie 2,1 procent, prawdopodobieństwo gry w Europie to aż 16,3 procent. Tak duża różnica pokazuje znaczenie alternatywnej drogi do europejskich pucharów, jaką może być zdobycie Pucharu Polski.
Od lipcowych przewidywań do listopadowej rzeczywistości
Warto w tym miejscu wrócić do początku rozgrywek.
Już 26 lipca na łamach Polskiego Zwierciadła Futbolu analizowaliśmy pierwsze prognozy Piotra Klimka. Wówczas Lech był faworytem, ale jego przewaga nad konkurencją nie wyglądała tak imponująco.
Raków miał 23,4 procent szans na mistrzostwo, Jagiellonia 12,2 procent, Legia 6,6 procent, a Górnik 4,9 procent.
Po trzynastu kolejkach układ sił wygląda zupełnie inaczej.
Lech ponad dwukrotnie zwiększył swoje szanse na tytuł, Górnik umocnił pozycję wśród kandydatów do czołowych lokat, a Raków i Jagiellonia straciły ogromną część swoich mistrzowskich notowań.
„Co wydarzy się w Ekstraklasie? Algorytmy przedstawiły swój scenariusz”
To najlepszy dowód na to, jak szybko ligowa rzeczywistość potrafi zweryfikować przedsezonowe przewidywania. Każda kolejka dostarcza nowych danych, a wraz z nimi zmienia się matematyczna ocena potencjału poszczególnych klubów.
Wisła Kraków może być jedną z rewelacji sezonu
Wśród pozytywnych niespodzianek warto wyróżnić Wisłę Kraków. Biała Gwiazda, która wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej, według modelu zakończy sezon na siódmym miejscu.
Prognozowany dorobek 51,4 punktu i zaledwie 0,9 procent szans na spadek sugerują, że krakowianie mogą rozegrać bardzo udany sezon.
Dla porównania przed rozpoczęciem rozgrywek Wisła miała aż 19,6 procent szans na degradację i była przewidywana dopiero na dwunastym miejscu.
To jeden z przykładów klubów, które w ciągu trzynastu kolejek najmocniej poprawiły swoją sytuację.
Widzew i Cracovia muszą uważać
Nie wszystkim uznanym markom wiedzie się równie dobrze.
Widzew Łódź ma według symulacji 30,7 procent szans na spadek. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja Cracovii, której ryzyko degradacji oszacowano na 32 procent.
Model przewiduje dla obu zespołów odpowiednio 14. i 15. miejsce.
To pozycje, które trudno pogodzić z ambicjami tych klubów. Szczególnie że za ich plecami znajdują się drużyny desperacko walczące o utrzymanie, a do końca sezonu pozostało jeszcze wystarczająco dużo spotkań, by tabela uległa poważnym zmianom.
Wieczysta, Śląsk i Radomiak. Kto pożegna się z Ekstraklasą?
Najciemniejsze chmury zbierają się nad Wieczystą Kraków. Beniaminek ma aż 74,7 procent szans na spadek, a prognozowany dorobek wynosi zaledwie 27,1 punktu.
Niewiele lepiej wygląda sytuacja Śląska Wrocław. Wrocławianie mają 61,9 procent prawdopodobieństwa degradacji.
Trzecim najbardziej zagrożonym zespołem jest Radomiak Radom, z wynikiem 47,7 procent.
To właśnie tę trójkę algorytmy wskazują jako najbardziej prawdopodobnych spadkowiczów.
Nie oznacza to jednak, że pozostali mogą spać spokojnie. Cracovia, Widzew, Wisła Płock czy Raków nadal mają powody do niepokoju.
Szczególnie interesująco zapowiada się walka o trzecie miejsce spadkowe. W przeciwieństwie do Wieczystej i Śląska, Radomiak nie przekroczył jeszcze granicy 50 procent prawdopodobieństwa degradacji.
Czy algorytm rzeczywiście potrafi przewidzieć przyszłość?
Warto na koniec sprawdzić, jak wyliczenia Piotra Klimka radziły sobie w przeszłości.
Po 13 kolejkach poprzedniego sezonu algorytm wskazywał Jagiellonię jako głównego kandydata do mistrzostwa, dając jej 41,3 procent szans na tytuł. Kolejne miejsca w przewidywanej tabeli zajmowały Górnik Zabrze, Lech Poznań i Raków Częstochowa.
Ostatecznie mistrzem został Lech, przed Górnikiem, Jagiellonią i Rakowem. Model prawidłowo wskazał więc wszystkie cztery drużyny, które znalazły się w końcowym TOP 4, choć pomylił ich kolejność.
Co ciekawe, prognozował Lechowi 61,4 punktu, a poznaniacy zakończyli rozgrywki z dorobkiem 60 oczek. Niespodziewanie, coś co miało wystarczyć na trzecie miejsce, dało Poznaniakom tytuł. Poprzedni sezon był wyjątkowo trudny do oszacowania, nawet dla zaawansowanych algorytmów.
To niezły wynik, ale pojedynczy sezon nie wystarcza, by określić ogólną skuteczność algorytmu. Pokazuje za to, że takie symulacje potrafią trafnie oceniać układ sił, choć nie gwarantują końcowych rozstrzygnięć.
Obecne 83,3 procent szans Lecha na mistrzostwo to bardzo mocny sygnał, ale w Ekstraklasie nawet matematyka nie może być niczego pewna.