Dotychczas o sposobie negocjacji i poszukiwania zawodników przez kluby mogliśmy dowiadywać się jedynie z plotek oraz wywiadów. Dzięki Ekstraklasie i Lechowi Poznań wiemy dziś na ten temat znacznie więcej. To wszystko za sprawą filmu dokumentalnego „Wariant Mistrzowski”, który powstał we współpracy Ekstraklasy, Live Parku i Lecha Poznań. Czy warto go obejrzeć?
Lech Poznań i Ekstraklasa zrobiły coś, o co nikt wprost nie prosił, ale czego każdy potrzebował – film ukazujący kulisy transferów, począwszy od burzy mózgów komitetu transferowego, aż po finałowe negocjacje. Pracownicy Ekstraklasa Live Park towarzyszyli osobom z pionu sportowego „Kolejorza” przez dwa okienka: zimowe, w trakcie minionej kampanii, oraz letnie, poprzedzające obecny sezon. W tym czasie kamery uchwyciły wiele zakulisowych smaczków.
Na pochwałę zasługuje otwartość pracowników Lecha, którzy bez ogródek mówili przed kamerą o „transferowych tematach tabu” – od nazwisk sondowanych zawodników, aż po opinie na temat byłych piłkarzy, w tym Kristoffera Velde. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że obejrzenie „Wariantu Mistrzowskiego” to pozycja obowiązkowa dla każdego kibica. Ale czy rzeczywiście?
„Wariant Mistrzowski” – jak wygląda proces transferowy w Lechu Poznań?
Dla pionu sportowego okienko transferowe zaczyna się na długo przed jego oficjalnym otwarciem – często kilka miesięcy wcześniej. To wtedy trwają obserwacje zawodników, którzy potencjalnie mogliby wzmocnić drużynę. O początkach procesu transferowego opowiada szef skautingu Lecha, Jacek Terpiłowski: „Cały proces zaczyna się od skautów. To oni jako pierwsi sugerują, że dany zawodnik nadaje się na określoną pozycję. Oczywiście wszystko odbywa się zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami komitetu transferowego: trenera pierwszego zespołu, dyrektora sportowego, prezesa klubu oraz mnie jako czwartego ogniwa. Przygotowuję dla skautów profil transferowy, aby dokładnie wiedzieli, czego oczekujemy od zawodnika: pod kątem profilu piłkarskiego, danych statystycznych czy parametrów motorycznych. Na tej podstawie prowadzimy poszukiwania w konkretnych ligach”.
Następnie dochodzi do narady całego komitetu transferowego, który, bazując na analizach i opiniach skautów, decyduje, kogo ściągnąć na daną pozycję. Co ciekawe, to właśnie podczas jednej z takich narad, zarejestrowanej przez kamery Live Parku, narodził się pomysł sprowadzenia Gisliego Thordarssona.
W tym miejscu warto się zatrzymać i uczciwie powiedzieć jedno: film nie jest kompletnym kompendium wiedzy o wszystkich etapach transferu. Jest po prostu zbyt krótki, by szczegółowo omówić każdy wątek. Oglądamy wyłącznie to, co zostało nagrane, i to, co zdecydowano się nam pokazać. Po wyborze zawodnika następują testy medyczne i negocjacje kontraktowe. Thordarsson testy przeszedł pomyślnie, podpisał umowę i w Lechu jest już niemal rok. W obecnym sezonie rozegrał dziewiętnaście spotkań, zdobywając jedną bramkę.
Kto prowadzi negocjacje?
Na pytanie, kto w Lechu faktycznie odpowiada za negocjacje, odpowiedział prezes Piotr Rutkowski:„Czasem transfer od A do Z przeprowadza Jacek Terpiłowski, czasem Tomek Rząsa. W Polsce bardzo często zajmuje się tym Karol Klimczak, a za granicą bywa, że ja. Wszystko zależy od relacji – od tego, kto kogo zna i z kim ma najlepszy kontakt”.
Lech buduje kadrę również poprzez nadawanie zawodnikom konkretnych rang, co podkreśla dyrektor sportowy Tomasz Rząsa – znacznie ułatwia selekcję. „Kolejorz” widzi swoją przewagę w dogłębnej analizie danych statystycznych, przygotowywanych we współpracy z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Widać wyraźnie, że w klubie panuje nowoczesne, analityczne podejście do transferów – choć, jak pokazuje rzeczywistość, nie gwarantuje ono stuprocentowego sukcesu.
Lech stawia również na relacje międzynarodowe. Terpiłowski regularnie podróżuje po Europie, budując sieć kontaktów z innymi skautami i dyrektorami sportowymi.

Jacek Terpiłowski w rozmowie z agentem z Belgii. Screen: Ekstraklasa.
„Wariant Mistrzowski” – kopalnia zakulisowych smaczków
Z dokumentu wypływa mnóstwo informacji, które normalnie nigdy nie ujrzałyby światła dziennego. Wiadomo było, że Lech interesuje się Afimico Pululu, ale dopiero film ujawnia, że zimowy budżet na napastnika wynosił zaledwie 500 tysięcy euro – kwotę rażąco niską jak na realia Ekstraklasy. Oprócz Angolczyka sondowany był także Imad Rondić, który ostatecznie wybrał ofertę FC Köln. Rutkowski bez ogródek przyznaje: „Na pozycję dziewiątki mamy zawsze najmniej kandydatów”.
Latem lista skróciła się do trzech nazwisk: Pululu, Žana Vipotnika i Andriego Guðjohnsena. Ostatecznie jednak Lech postawił na Yannicka Agnero, który do tej pory zdobył trzy gole. Z filmu dowiadujemy się również, że klub wydał w ostatnim okienku łącznie osiem milionów euro. Rutkowski przyznał, że istnieje – choć bardzo nikła – szansa na wykupienie Luisa Palmy za połowę tej kwoty.
Prezes Lecha nie szczędzi też ostrych słów pod adresem Kristoffera Velde: „To jest recydywista. Za Johna powinien dziesięć razy wylecieć z treningu. U Nielsa wyleciałby od razu. Nasza kultura pracy dziś i wtedy to różnica o 180 stopni”.
Paradoksalnie, z filmu wynika, że Velde był tego lata rozważany jako potencjalny powrót do Poznania. Ostatecznie pion sportowy wolał postawić na Leo Bengtssona.
Czy warto obejrzeć?
Odpowiedź brzmi: i tak, i nie. Z jednej strony dokument pokazuje brutalnie szczere kulisy, ujawnia nazwiska zawodników skreślonych lub poważnie rozważanych i pozwala zrozumieć, jak naprawdę pracuje pion sportowy Lecha. Z drugiej strony, to zaledwie fragmentaryczny zapis, który nie pokazuje całego procesu transferowego od A do Z. Film jest po prostu za krótki.
Jeśli jednak chcesz zobaczyć, jak naprawdę wygląda życie za zamkniętymi drzwiami gabinetów przy Bułgarskiej, poświęć te kilkadziesiąt minut. To nie jest arcydzieło, ale to najbardziej szczere spojrzenie na kulisy transferów, jakie do tej pory powstało w polskiej piłce.







Dodaj komentarz