Niewykorzystane sytuacje się… zemściły na Kolejorzu. Piast kradnie punkty w końcówce.

Niewykorzystane sytuacje się… zemściły na Kolejorzu. Piast kradnie punkty w końcówce.
To był mecz, który Lech Poznań powinien zamknąć w drugiej połowie. Mimo wyraźnej dominacji i miażdżącej przewagi po przerwie, ekipa z Poznania wraca do domu z zerowym dorobkiem. Stara piłkarska prawda o niewykorzystanych sytuacjach znów znalazła potwierdzenie na stadionie w Gliwicach.

Druga połowa to niemal jednostronne widowisko. Lech całkowicie zdominował środek pola, spychając Piasta do głębokiej defensywy i seryjnie kreując sytuacje. Lecz nie przynosiło to żadnego skutku.

Pablo Rodriguez to on będzie dzisiaj na ustach wszystkich, niestety z niewłaściwych powodów. Rodriguez miał dwie setki, które mogły i powinny rozstrzygnąć losy meczu. Brak zimnej krwi pod bramką rywali okazał się kluczowy dla końcowego rozrachunku.

Gdy wydawało się, że gol dla Lecha jest kwestią czasu, Piast przetrwał oblężenie i wyprowadził jedną, konkretną akcję w samej końcówce. Gospodarze wykorzystali dekoncentrację w szeregach obronnych gości i rzutem na taśmę zapewnili sobie trzy punkty. Warto zaznaczyć, że zwycięską bramkę zdobył Andreas Katsandonis, dla którego był to wymarzony powrót na boisko w pierwszym meczu po ciężkiej kontuzji.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *