Spektakularny nokaut w Gdańsku. Jagiellonia rozłożona na łopatki.

Spektakularny nokaut w Gdańsku. Jagiellonia rozłożona na łopatki.

W piątkowy wieczór Lechia rozegrała kapitalne zawody na własnym stadionie, gdzie pokonali Jagiellonię Białystok aż 3:0. Lider PKO BP Ekstraklasy nie miał żadnych szans, a Lechiści pokazali, dlaczego są najlepszą ofensywą w lidze.

Kapitalny Bośniak

Już od pierwszych minut Lechia była bardzo zaangażowana w grę ofensywną. W czwartej minucie Camilo Mena postraszył Sławomira Abramowicza silnym strzałem zza pola karnego.  Gospodarze utrzymywali się więcej przy piłce, co pozwalało na budowanie przemyślanych i częstych ataków na bramkę Jagiellonii. Zwiększającą się przewagę mogli wykorzystać w dwudziestej dziewiątej minucie, kiedy wyszli z dobrze zapowiadającą się kontrą, która zakończyła się nieporozumieniem. Kilka minut po tym kontrataku piłkę do bramki wpakował Tomáš Bobček, ale radość gospodarzy szybko przerwał sędzia boczny, sygnalizując spalonego. Jagiellonia pierwszy raz do głosu doszła w trzydziestej drugiej minucie, jednak strzał głową Jesúsa Imaza był daleki od perfekcji. Kilka chwil później podopieczni Johna Carvera przeprowadzili świetną akcję wielopodaniową, która zakończyła się groźnym uderzeniem Matusa Vojtko. Pod koniec pierwszej połowy wreszcie doczekaliśmy się gola. W czterdziestej drugiej minucie Rifet Kapić popisał się niesamowitą techniką i zimną krwią. Na początku wdarł się w pole karne rywalów, zakładając „siatkę” obrońcy, potem zmylił kolejnego z nich, a na koniec wykończył rajd lekką podcinką.

Kolejne ciosy

Jagiellonia wyglądała w drugiej połowie lepiej i starali się przejąć kontrolę nad meczem. W pewnym momencie im się to udało, ale nadal więcej okazji strzeleckich mieli goście. Przed dobrą szansą w sześćdziesiątej siódmej minucie stanął Kacper Sezonienko, który znalazł trochę miejsca przed polem karnym przyjezdnych. Jego strzał został zablokowany przez Pelmarda. Zespół Adriana Siemieńca miał swoją najlepszą okazję w siedemdziesiątej piątej minucie, kiedy to po zamieszaniu w polu karnym Lechii najpierw ekwilibrystyczny strzał oddał Matias Nahuel, a potem bliski dobitki był Samed Bazdar, którego ubiegł bramkarz Lechii. Ostatnie trzynaście minut spotkania to dwie bramki gospodarzy. Najpierw w osiemdziesiątej minucie wybita piłka przez Maksyma Dyachuka znajduje się przed Aleksandarem Ćirkoviciem, który świetnym pierwszym kontaktem wychodzi sam na sam i pokonuje Sławomira Abramowicza podcinką. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Tomáš Bobček podaje na pustą bramkę do Ćirkovicia, a Serb dokłada tylko stopę i zdobywa drugiego gola.

Konferencja pomeczowa

Adrian Siemieniec przyznał, że jego zespół nie miał atutów w tym spotkaniu:

Trzeba przyznać, że dzisiaj wygrał po prostu zespół lepszy. Nie ma co zakłamywać rzeczywistości, bo takie są fakty. Trudno jest coś dobrego powiedzieć o tym spotkaniu, jeśli chodzi o to, jak ono wyglądało w naszym wykonaniu. Pierwsza połowa bardzo nam nie wyszła. W drugiej połowie były fragmenty, że trochę zaczęliśmy lepiej grać, ale to jest zdecydowanie za mało, jeżeli chcesz wygrać spotkanie i przy tym także straciliśmy dzisiaj bardzo proste bramki. Po prostu byliśmy słabszym zespołem i zasłużenie przegraliśmy. Musimy to przyjąć na klatę i wziąć się od następnego mikrocyklu do pracy, aby wykorzystać potencjał trzech następnych meczów u siebie.

John Carver nie krył zadowolenia ze swojego zespołu:

Rezultat jest dla nas fantastyczny. Pierwsza połowa była prawdopodobnie najlepszą pierwszą połową, jaką widziałem w wykonaniu naszego zespołu. Byliśmy agresywni w pressingu oraz mieliśmy bardzo dobrą strukturę w obronie. Mieliśmy również wiele składnych akcji. Przewidywaliśmy, że Jagiellonia w drugiej połowie zacznie na nas napierać i tak też zrobili. Bardzo dobrze radziliśmy sobie z ich atakami, a tak na szybko przypominam sobie jedną interwencję naszego bramkarza Alexa. Wiem, że ostatnio byliśmy krytykowani za to, w jaki sposób bronimy, ale przy naszym dzisiejszym zwycięstwie 3:0 defensywa spisała się świetnie. Chciałbym wspomnieć o zachowaniu Tomáša Bobčka przy naszym ostatnim golu. Walczy on o koronę króla strzelców, a w takim momencie potrafi podać do kolegi z drużyny. Mówi to wiele o tym, jakim jest on zawodnikiem.

 

Wynik końcowy i strzelcy

rezultat-lechia-jaga

Grafika: PKO BP Ekstraklasa

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *