Za nami pierwsze spotkania 28. kolejki PKO BP Ekstraklasy. W jednym z nich Wisła Płock pokonała Lechię Gdańsk 1:0. Zdecydowanie był to mecz z kategorii tych mniej ekscytujących.
Gol, który zaważył o wszystkim
Mecz rozpoczął się od strzałów z dystansu, najpierw uderzał Tomasz Wójtowicz z Lechii, a potem swoich sił spróbował Daniel Pacheco z Wisły. W 17.minucie Gdańszczanie mieli dobrą okazję. Rifet Kapić posłał długie podanie górą za linię obrońców, a do futbolówki dopadł Rodin. Nie była to korzystna sytuacja, ale środkowy obrońca Lechii zrobił, co mógł, aby oddać strzał. Dwie minuty później goście znów zaatakowali. Wolne miejsce na skrzydle poskutkowało dośrodkowaniem, które znów dotarło do Rodina. Piłka po jego strzale głową wylądowała wprost w rękach bramkarza nafciarzy.
Pierwsza i ostatnia bramka w tym spotkaniu padła w 30. minucie. Piłkę na przedpolu, po zablokowanym strzale Nowaka, przejął Kyriakos Savvidis. Grek minął kilku obrońców Lechii i lekkim uderzeniem po ziemi pokonał Paulsena.
Kyriakos Savvidis otwiera wynik w Płocku!
📺Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/RHGF9NCeUm
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 10, 2026
W pierwszej połowie mogliśmy obejrzeć mnóstwo stałych fragmentów gry, łącznie było ich aż szesnaście, z czego dziesięć to rzuty wolne. Zawodnicy obu drużyn próbowali wykorzystywać je bliźniaczo. Ich celem były dośrodkowania, owiane nadzieją, że ktoś w polu karnym znajdzie się w dogodnej sytuacji i zdobędzie bramkę.
Kiepski atak Lechii i mur obronny Nafciarzy
Gospodarze po wyjściu na drugą połowę z jednobramkowym prowadzeniem postanowili, że za wszelką cenę go nie oddadzą. Taktyką trenera Misiury była konsekwentna gra defensywna całej drużyny. Nafciarze zbudowali mur we własnym polu karnym, a Lechia przez całą drugą połowę rozmyślała, jak go zburzyć.
Oba zespoły upatrywały okazji w prostopadłych podaniach oraz dośrodkowaniach. W 66. minucie Wisła wyszła z dobrze zapowiadającą się kontrą. Jurić kapitalnie zagrał do Sekulskiego, który źle przyjął piłkę, ale nadal zdołał oddać strzał zza pola karnego. Dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Lechia próbowała zagrozić bramce Wisły. Do zbitej piłki po dośrodkowaniu dobiega Wójtowicz, ale nie trafił czysto w piłkę.
Tuż przed końcowym gwizdkiem Japońskiego arbitra Gdańszczanie mieli najlepszą okazję do wyrównania. Kolejny raz dośrodkowali, piłka została zgrana głową, a przed świetną okazją stanął Tomasz Neugebauer. Polak uderzył piłkę za mocno i nadzieję na jeden punkt Lechii przepadły.
🔚 #WPŁLGD
3 zwycięstwa z rzędu @WislaPlockSA nad Lechią u siebie 🫂 pic.twitter.com/CaCmtswvVU
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) April 10, 2026
Skrót meczu
Słowa po meczu
Na konferencji prasowej trenerzy, jak to bywa w zwyczaju, zostali poproszeni o krótkie podsumowanie meczu.
John Carver:
Wygranie meczu w piłce nożnej zależy od wielu czynników. Jedno jest pewne, posiadanie piłki nie przesądza o zwycięstwie i wiedzieliśmy to przed meczem. Byliśmy również świadomi, że będzie nam dziś ciężko, bo graliśmy z drużyną, która traci najmniej bramek w Ekstraklasie. Chciałbym przesłać pochwały rywalom. Najbardziej martwi mnie to, że nie sprawiliśmy, żeby bramkarz Wisły się napracował. Był to wymagający wieczór dla naszej drużyny. Chciałbym powiedzieć jeszcze, że będę bronić za wszelką cenę swoich zawodników. Nie jest łatwe, aby po poniedziałkowym meczu być gotowym na następny już w piątek, a jeszcze dochodzi kwestia kilkugodzinnej podróży. Z tego, co mnie pamięć nie myli, gramy już siódmy raz w poniedziałek, nie wiem z jakiego powodu. Jeśli jesteś drużyną, taką jak my, która opiera swoją grę na dużej intensywności, to taki terminarz sprawia, że będzie jej brakować. Myślę, że dzisiejsza porażka to nie kwestia braku chęci i zaangażowania. Brakowało w naszej grze progresji, agresji z piłką oraz tego, że nie zawsze doskakiwaliśmy do wysokiego pressingu.
Mariusz Misiura:
Gratuluję każdej osobie związanej z klubem wyniku po dwudziestu ośmiu kolejkach, czterdziestu dwóch punktów. Uważam, że jest to wielka rzecz. Uważam również, że jest wiele osób w tym środowisku, które nie zdają sobie z tego sprawy. Zostało nam już sześć spotkań i chciałbym, abyśmy zagrali je na własnych zasadach, tak jak zrobiliśmy to dzisiaj. Przyjechała do nas drużyna, która jest najlepsza w lidze, jeśli chodzi o strzelone bramki, a graliśmy ten mecz na naszych zasadach. Największym zagrożeniem Lechii były wrzuty z autów i dośrodkowania z czterdziestego metra. Gratuluję mojej drużynie dyscypliny i realizacji planu. Gratuluję mojemu sztabowi za przygotowanie do meczu, naprawdę fantastycznie się pracuje z tymi ludźmi. Każdemu pracownikowi i administracji dziękuję za codzienną serdeczność […] Nie chciałbym, aby sezon zakończył się dla nas, bo mamy czterdzieści dwa punkty. Przeciwnie, chciałbym, żeby teraz się dla nas rozpoczął i mam nadzieję, że w pozostałych spotkaniach pokażemy charakter.
Następne spotkania
Wisła Płock zagra 19 kwietnia na wyjeździe Bruk-Bet Termalicą Niecieczą. Mecz rozpocznie się o 12.15.
Lechia Gdańsk 20 kwietnia rozegra spotkanie z Piastem Gliwice. Arbiter zagwiżdże po raz pierwszy o 19.00.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz