Lechia Gdańsk rozbiła Koronę Kielce. Sześć goli i wielkie emocje w Gdańsku

Lechia Gdańsk rozbiła Koronę Kielce. Sześć goli i wielkie emocje w Gdańsku

Lechia Gdańsk pokazała charakter i pokonała Koronę Kielce 4:2 w emocjonującym meczu 27. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie miało wszystko – gole, czerwoną kartkę i liczne zwroty akcji

Przed pierwszym gwizdkiem wyżej w tabeli plasowali się goście. Korona Kielce zajmowała 9. miejsce z dorobkiem 36 punktów, natomiast Lechia – mająca 34 punkty – była 12. Po końcowym gwizdku sytuacja uległa zmianie: to gospodarze awansowali na 9. lokatę, spychając rywali na 10. miejsce. Warto jednak zaznaczyć, że Korona zachowała lepszy bilans bezpośrednich spotkań, co może mieć znaczenie przy równej liczbie punktów na koniec sezonu.

Dynamiczny początek i pierwsze kontrowersje

Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 20:15, gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski dał sygnał do gry. Od pierwszych minut kibice oglądali zaciętą rywalizację, z akcją za akcją po obu stronach.

Już w 8. minucie Aleksander Cirković zdobył bramkę bezpośrednio z rzutu rożnego, jednak trafienie nie zostało uznane. Tomas Bobček nieprzepisowo blokował bramkarza Korony, Xaviera Dziekońskiego, dlatego decyzja sędziego była słuszna, mimo protestów trybun.

Lechia przejmuje kontrolę

W 19. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Po świetnym dośrodkowaniu Bobčka, Cirković wykorzystał stuprocentową sytuację i trafił na 1:0.

Chwilę później Lechia ponownie zaatakowała. Po analizie VAR sędzia – po konsultacji z Szymonem Marciniakiem – podyktował rzut karny oraz pokazał czerwoną kartkę Konstantinosowi Sotiriou za kolejne przewinienie w polu karnym. W 32. minucie jedenastkę pewnie wykorzystali gospodarze, podwyższając prowadzenie na 2:0. Korona musiała radzić sobie w osłabieniu.

Zwroty akcji po przerwie

Druga połowa rozpoczęła się fatalnie dla gości. Lechia szybko zdobyła trzecią bramkę – na listę strzelców wpisał się Rifet Kapić i wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty.

Korona jednak nie zamierzała się poddawać. W 78. minucie Dawid Błanik wykorzystał rzut karny, a cztery minuty później kontaktowego gola zdobył Pau Resta. „Scyzoryki” złapały wiatr w żagle i zaczęły naciskać.

Ostatecznie jednak to Lechia zadała decydujący cios. W doliczonym czasie gry, w 93. minucie, Dawid Kurminowski ustalił wynik meczu na 4:2.

Debiut młodego zawodnika

W 88. minucie na boisku pojawił się Adam Hańćko, który zadebiutował w pierwszym zespole Korony Kielce. Urodzony w 2009 roku zawodnik występował dotąd w rezerwach oraz reprezentacji Polski U-17.

Głosy po meczu

Trener Korony Kielce, Jacek Zieliński, nie ukrywał rozczarowania:

„To była bolesna porażka, jak każda. Sami sobie na nią zapracowaliśmy, więc pretensje możemy mieć tylko do siebie. Duże słowa uznania dla zespołu za drugą połowę – graliśmy mądrze, agresywnie i intensywnie, nawet w dziesięciu. Był moment, w którym złapaliśmy rytm, ale ostatecznie gratuluję Lechii zwycięstwa”.

Z kolei szkoleniowiec Lechii, John Carver, podkreślał:

„Jestem zachwycony wynikiem. Przez pierwszą godzinę byliśmy fantastyczni. Musiałem podejmować trudne decyzje kadrowe, bo niektórzy zawodnicy wracali po kontuzjach. Przy wyniku 3:0 pojawiła się chwila rozluźnienia, ale to cenna lekcja dla młodego zespołu. Cieszę się, że przy bramce na 4:2 pokazaliśmy charakter”.

Statystyki meczu

  • Posiadanie piłki: Lechia 52% – 48% Korona
  • Strzały: 17 – 18
  • Strzały celne: 9 – 4
  • Rzuty rożne: 6 – 5
  • Żółte kartki: 4 – 0
  • Czerwone kartki: 0 – 1. 
Wyróżniający się zawodnicy

 

MVP spotkania można uznać Tomasa Bobčka, który zanotował gola i asystę oraz był bardzo aktywny przez 60 minut gry.

W zespole Korony na wyróżnienie zasługuje Martin Remacle. Pomocnik imponował skutecznością – zanotował 27 celnych podań na 31 prób (87%) i wykonał ogromną pracę w środku pola.

Co dalej?

Już w najbliższy piątek Lechia Gdańsk zmierzy się na wyjeździe z Wisłą Płock, natomiast Korona Kielce podejmie u siebie Jagiellonię Białystok. Oba spotkania zapowiadają się niezwykle interesująco.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *