Dramatyczna końcówka w Częstochowie. Raków ratuje remis z Widzewem

Dramatyczna końcówka w Częstochowie. Raków ratuje remis z Widzewem

W sobotnim meczu 27. kolejki PKO Ekstraklasy niewielu spodziewało się tak emocjonującego przebiegu spotkania. Starcie Rakowa Częstochowa z Widzewem Łódź zakończyło się remisem 1:1, ale wydarzeń i kontrowersji nie brakowało.

Już w 36. minucie gospodarze znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Zoran Arsenić obejrzał drugą żółtą kartkę za niepotrzebny faul na Mariuszu Fornalczyku i musiał opuścić boisko, osłabiając swój zespół na ponad połowę meczu.

Od tego momentu inicjatywę przejął Widzew Łódź, który całkowicie zdominował drugą połowę. Goście długo nie potrafili jednak przełożyć przewagi na konkrety w postaci groźnych strzałów. Ich wysiłki przyniosły efekt dopiero w doliczonym czasie gry, gdy do siatki trafił Fran Álvarez.

Radość łodzian nie trwała jednak długo. Raków błyskawicznie odpowiedział – po zamieszaniu w polu karnym i dośrodkowaniu Lamine’a Diaby-Fadigi piłka trafiła do bramki Widzewa, a decydujące dotknięcie przypisano obrońcy Stratosowi Swarnasowi. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1.

 

Kontrowersje i sporne decyzje

 

Spotkanie obfitowało w kontrowersje. Choć druga żółta kartka dla Arsenicia nie budziła większych wątpliwości, to już późniejsze starcie Brunesa z Wiśniewskim mogło – zdaniem części widzów– zakończyć się czerwoną kartką dla zawodnika Widzewa.

W drugiej połowie nie brakowało również dyskusyjnych decyzji sędziowskich na niekorzyść gości. Najwięcej emocji wzbudziła sytuacja z potencjalnym rzutem karnym – eksperci skłaniali się ku decyzji arbitra, jednak kibice Widzewa mieli odmienne zdanie. Kontrowersje pojawiły się także przy zagraniu Sebastiana Bergiera, gdy sędzia odgwizdał rzut wolny za zagranie barkiem.

W doliczonym czasie gry Raków przeprowadził akcję, która przyniosła wyrównanie. Leonardo Rocha zgrał piłkę głową do Diaby-Fadigi, ten dośrodkował w pole karne, a Stratos Svarnas z bliskiej odległości wepchnął piłkę do siatki. W tej sytuacji doszło jeszcze do zderzenia z bramkarzem Widzewa, jednak sędzia nie dopatrzył się przewinienia.

Wypowiedzi trenerów

Po meczu trener Rakowa, Łukasz Tomaczyk podkreślił charakter swojego zespołu:

– Wydarzyło się dziś wszystko, byśmy tego meczu nawet nie zremisowali: czerwona kartka, kontuzja bramkarza, gol w doliczonym czasie. Pokazaliśmy jednak charakter i zdobyliśmy wyrównującą bramkę. Jest trochę radości i trochę niedosytu, ale mamy na czym budować.

 

Z kolei szkoleniowiec Widzewa, Aleksandar Vuković, nie krył rozczarowania:

– Czujemy duży niedosyt. Wiedzieliśmy, jak trudny to teren. Poza początkiem meczu realizowaliśmy swój plan. Czerwona kartka zmieniła przebieg spotkania, musieliśmy grać w ataku pozycyjnym. Mieliśmy swoje sytuacje i wydawało się, że jesteśmy na dobrej drodze do zwycięstwa. Niestety, nie zarządziliśmy końcówką idealnie.

Kontuzja bramkarza i sytuacja w tabeli

Niepokojącym momentem dla gospodarzy była również kontuzja Kacpra Trelowskiego, który wrócił do gry po przerwie, ale musiał opuścić boisko jeszcze w pierwszej połowie.

Po remisie Raków Częstochowa awansował na 5. miejsce w tabeli. Widzew Łódź z kolei zrównał się punktami z rywalami, jednak wciąż zajmuje odległą, 16. pozycję.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *