Gorzko, Słodko, a później znów Gorzko, to opowieść o jesiennej rundzie Korony Kielce.

Gorzko, Słodko, a później znów Gorzko, to opowieść o jesiennej rundzie Korony Kielce.

Zaczynamy podsumowanie rundy jesiennej, w której weźmiemy pod lupę drużynę, która w tym sezonie zaskoczyła wszystkich swoim charakterem i ambicją. Drużyna która bez większych problemów radziła sobie w meczach domowych, strasząc zespoły walczące o najwyższe cele, a drużyny z niższych miejsc w tabeli lub notujące słabszą formę nie mogły liczyć na przełamanie. Pod wodzą trenera, który obecnie jest najbardziej doświadczonym szkoleniowcem w Ekstraklasie, zespół zdołał zanotować serię ośmiu meczów bez porażki, a jeśli weźmiemy pod uwagę również Puchar Polski, spotkań bez przegranej było aż dziewięć. Kapitalna seria doprowadziła ekipę Jacka Zielińskiego na dziewiątą lokatę w tabeli.

 

Mowa oczywiście o drużynie z miasta, w którym powstawał polski hip hop, kojarzonego z Piotrem Liroy Marcem, czyli mowa o Koronie Kielce. Wspominając Liroya, nie sposób nie wrócić pamięcią do poprzedniego sezonu i meczu z Radomiakiem Radom, kiedy to na stadionie wybrzmiał jego kultowy utwór Scyzoryk.

Przejdźmy jednak do tego, co wydarzyło się jesienią. Podsumowanie rozpoczniemy od dwóch pierwszych spotkań, czyli słabszego początku sezonu i dwóch porażek. Przegrana z Wisłą Płock nie bolała aż tak bardzo, ponieważ piłkarze Korony przez sporą część meczu grali w dziewiątkę. Z kolei porażkę z Legią Warszawa 0:2 na Exbud Arenie można zaliczyć do tych, które mogły szczególnie zaboleć kibiców. Mimo że wielu zawodników leczyło kontuzje lub pauzowało za kartki, Korona rozegrała wtedy bardzo słabe spotkanie.

Jeśli jednak ktoś narzekał na te dwie porażki, to później mógł się mocno zaskoczyć i nabrać pozytywnych emocji. Mało przekonujący remis w Lubinie, efektowne zwycięstwo 3:0 z Radomiakiem Radom, remis 1:1 w Poznaniu, a następnie wygrana z Motorem Lublin 2:0 sprawiły, że uwaga kieleckiej publiczności coraz mocniej skupiała się na drużynie. Serię trzech meczów bez porażki może zrobić każda drużyna w naszej lidze, ale osiem spotkań bez przegranej to już znacznie trudniejsze zadanie, choć Piast Gliwice czy Wisła Płock z pewnością chętnie podjęłyby takie wyzwanie.

Kolejne zwycięstwa z Lechią Gdańsk i Pogonią Szczecin, a także wyjazdowy remis w Gdyni sprawiły, że Korona stała się prawdziwym postrachem ligi. Dopiero kandydat do mistrzostwa Polski, na własnym stadionie w Białymstoku, zgodnie z oczekiwaniami pokonał Koronę 3:1 i serię trzeba było budować od nowa. Starcie z Górnikiem Zabrze miało być próbą kolejnego zwycięstwa u siebie oraz przełamania niekorzystnej passy w meczach z tym rywalem, jednak gol stracony w końcówce spotkania przygnębił zarówno piłkarzy, jak i kibiców.

Kibice jednak się nie poddali i zanotowali rekordowy wyjazd do Katowic, gdzie pojawiło się około półtora tysiąca fanów Korony, prezentując przy tym świetną oprawę. Mimo przewagi optycznej gości, GKS Katowice wygrał 1:0. Później przyszedł remis w Gliwicach oraz najgorszy mecz rundy, czyli porażka z Rakowem Częstochowa 1:4 na Exbud Arenie. Było to spotkanie, o którym kibice szybko zapomnieli, ponieważ Korona pojechała do serca Łodzi, na ulicę Piłsudskiego 138, i mimo braku dopingu ze strony złocisto krwistych, piłkarze wygrali 3:1, ponownie przywracając pozytywną energię wokół zespołu.

Jeśli wcześniej wspominałem, że drużyna Jacka Zielińskiego nie pozwala rywalom się przełamywać, to niestety w tym przypadku stało się inaczej. Po słabszym okresie Cracovia wyjechała z Kielc zwycięsko i przełamała się właśnie na Koronie. Zaczym jedan o kompromitacji w Chojnicach, Korona zremisowała jeszcze z Wisłą Płock 1:1 i z perspektywy kieleckich kibiców punkt zdobyty z liderem tabeli mógł cieszyć. Każdy pamięta wpadkę w Chojnicach, jednak nie wypominałbym jej zbyt mocno, ponieważ dopóki piłka jest w grze, wszystko może się zdarzyć. Po serii rzutów karnych Korona odpadła z rozgrywek i pozostało liczyć na spokojną wiosnę, która ma być jeszcze lepsza. Już dziś wiemy, że do Kielc przyszedł nowy napastnik, który na papierze wygląda bardzo obiecująco.

Z oceną zawodników, którzy się nie sprawdzili, wstrzymam się. Warto jednak wyróżnić Dawida Błanika, Tamarę Švetlinę, Wiktora Długosza, Xaviera Dziekońskiego oraz Konstantinosa Sotiriou, którzy w rundzie jesiennej prezentowali się bardzo dobrze i stanowili o sile zespołu Korony Kielce.

 

 

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *