Koncert Lecha Poznań! Czy Jacek Zieliński zagra z GKS-em o posadę?

W 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy Lech Poznań zmierzył się z Koroną Kielce. Po porażce z Bayerem Leverkusen piłkarze Kolejorza chcieli pokazać się z jak najlepszej strony przed własną publicznością. Gospodarze dali prawdziwy koncert, wygrywając aż 6:1 i dopisując do swojego dorobku kolejne trzy punkty. Korona natomiast musi wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów.

Pierwsza połowa, której Korona chciałaby jak najszybciej zapomnieć

Pierwsza połowa rozpoczęła się fatalnie dla piłkarzy Korony Kielce. Można powiedzieć, że już pierwsza akcja Lecha przyniosła bramkę. W 4. minucie Patrik Walemark otworzył wynik spotkania, wykorzystując problemy defensywy gości. Chwilę później Pablo Rodríguez podwyższył prowadzenie na 2:0, stawiając kielczan w bardzo trudnej sytuacji.

To jednak nie był koniec problemów Korony. W 23. minucie, po kapitalnej akcji prawą stroną boiska, Mikael Ishak wykorzystał sytuację i umieścił piłkę w pustej bramce, zdobywając gola na 3:0. Tym samym przełamał swoją strzelecką niemoc, która trwała od 9 sierpnia.

Kibice z Kielc mieli nadzieję, że to koniec złych wiadomości. Niestety, w 29. minucie, po faulu, kontuzji doznał Onrej Lingr, który musiał opuścić boisko i udać się do szpitala. W jego miejsce wszedł Martin Remacle, który oddał jeden celny strzał, będący zarazem jedynym celnym uderzeniem Korony w tym spotkaniu.

Gdy wszyscy powoli szykowali się już na przerwę, ponownie dał o sobie znać Pablo Rodríguez. Hiszpan zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu, ustalając wynik pierwszej połowy na 4:0. Do przerwy mieliśmy prawdziwą deklasację, a Korona nie potrafiła znaleźć sposobu na rozpędzony Lech.

Po przerwie nieco lepiej, ale Lech nie odpuszczał

Druga połowa rozpoczęła się od zmian w zespole Korony. Jacek Zieliński zdecydował się wprowadzić trzech nowych zawodników: Konrada Matuszewskiego, Simona Gustafsona oraz Morgana Fassbendera. Po tych roszadach kielczanie zaczęli prezentować się nieco lepiej i częściej stwarzali zagrożenie pod bramką rywali.

W 51. minucie Mariusz Stępiński miał znakomitą okazję do zdobycia gola, jednak bramkarz Lecha popisał się kapitalną interwencją, nie pozwalając napastnikowi Korony na zdobycie bramki.

Chwilę później gospodarze ponownie pokazali swoją siłę ofensywną. Mikael Ishak zdobył drugą bramkę w spotkaniu, podwyższając prowadzenie Lecha na 5:0.

Korona odpowiedziała golem honorowym. Na listę strzelców wpisał się Camilo Mena, który był jednym z wyróżniających się zawodników kieleckiego zespołu. Dobre spotkanie rozegrał również Konrad Matuszewski, który był bliski zdobycia własnej bramki.

Lech nie zamierzał jednak poprzestawać na pięciu trafieniach. Gospodarze zadali kolejny cios, a wynik spotkania na 6:1 ustalił Yannick Agnero, który również przełamał swoją strzelecką niemoc.

Niepokój w Kielcach. Czy Jacek Zieliński musi obawiać się o posadę?

W zespole Lecha Poznań wielu zawodników zaprezentowało się z bardzo dobrej strony. Kolejorz wykorzystał błędy przeciwnika i pokazał dużą skuteczność pod bramką rywali. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w Koronie Kielce, gdzie po tak wysokiej porażce trudno przejść obojętnie obok postawy defensywy.

Marcel Pięczek rozegrał słabe spotkanie i został zmieniony już w przerwie. Zastępujący go Konrad Matuszewski zaprezentował się znacznie lepiej, dlatego pojawia się pytanie, czy Jacek Zieliński zdecyduje się wystawić go w podstawowym składzie w kolejnym meczu.

Przed szkoleniowcem Korony trudne zadanie. Potrzebna będzie szczera rozmowa z drużyną, analiza popełnionych błędów oraz przemyślane zmiany w składzie. Kielczanie nie mogą pozwolić sobie na kolejną tak wysoką porażkę, szczególnie że przed nimi spotkanie z GKS-em Katowice.

Katowiczanie również będą chcieli odbudować się po porażce z Pogonią Szczecin, dlatego nie można spodziewać się łatwego meczu. Dla Korony będzie to niezwykle ważny sprawdzian, zarówno pod względem sportowym, jak i mentalnym.

Czy starcie z GKS-em Katowice okaże się przełomowe dla Korony i Jacka Zielińskiego? Jedno jest pewne: po klęsce w Poznaniu kielczanie muszą szybko wyciągnąć wnioski. Kolejna strata punktów może jeszcze bardziej zwiększyć presję na szkoleniowcu.

GŁOS CZYTELNIKÓW

DYSKUSJA.

GŁOS CZYTELNIKÓW

DYSKUSJA.

1 komentarz
1 komentarz
  1. Hellebrand

    Korona mać, kurwa grać!