Mecz o życie we Wrocławiu. Šimundža i Kopić grają o przetrwanie.

Już w najbliższą niedzielę o godzinie 12:15, w ramach 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy, na Tarczyński Arena Wrocław odbędzie się starcie dwóch tegorocznych beniaminków ligi – Śląska Wrocław oraz Wieczystej Kraków. Co ciekawe, spotkanie to będzie miało ogromne znaczenie także w kontekście trenerskim.
Śląsk Wrocław zmieni trenera?
Jak poinformował na platformie X Piotr Potępa – dziennikarz sportowy piszący dla takich portali jak Wrocławskie Fakty czy igol.pl, dobrze znający sytuację we wrocławskim sporcie – jeśli Śląsk Wrocław przegra w niedzielę swój ósmy mecz w bieżącym sezonie, posadę straci słoweński trener Ante Šimundža, który aktualnie notuje serię ośmiu spotkań bez zwycięstwa. Ostatni raz jego zespół wygrał jedyny jak dotąd mecz ligowy 2 sierpnia tego roku, pokonując u siebie 2:1 obecnego outsidera ligi – Raków Częstochowa. Od tamtej pory dyspozycja beniaminka drastycznie spadła: zanotował 3 remisy i 6 porażek. W efekcie Śląsk Wrocław zajmuje przedostatnie miejsce w ligowej tabeli z taką samą liczbą punktów co ostatni Raków Częstochowa, który – co ciekawe – ma na koncie o jedno zwycięstwo więcej od zespołu Šimundży.
Trzeba jednak przyznać, że sami włodarze klubu nie pomogli trenerowi letnimi transferami. Spoglądając na to, kto trafił latem do Wrocławia, można zauważyć, że większość sprowadzonych graczy to piłkarze do odbudowania, tacy jak: Karol Linetty czy Karol Borys. Są też zawodnicy pokroju cypryjskiego obrońcy – Irodotosa Christodoulou, przy którego obecności w wyjściowej jedenastce Śląsk tylko raz zachował czyste konto (w meczu z Cracovią). I to właśnie sama formacja obronna jest największą bolączką drużyny słoweńskiego szkoleniowca – panuje w niej totalny chaos. Dla przykładu: w meczu z Lechem Poznań szwedzki skrzydłowy – Patrik Wålemark wręcz bawił się z Mariuszem Malcem, co zaowocowało zdobyciem przez niego dwóch goli w zaledwie 3 minuty, i to w roli zawodnika wchodzącego z ławki rezerwowych. Biorąc pod uwagę, że Śląsk Wrocław traci średnio dwa gole na mecz, stare piłkarskie porzekadło mówiące, że „drużynę buduje się od obrony”, sprawdza się tu niemal w stu procentach. Motorem napędowym wrocławian jest obecnie ich kapitan – Piotr Samiec-Talar, który ma już na dorobku 4 goli, jednak gdy ostatnio leczył kontuzję lub znajdował się w gorszej formie, cały zespół mocno na tym cierpiał.
Włodarze klubu muszą zadać sobie pytanie, czy na rynku jest dostępny trener, który od razu, w roli „strażaka”, mógłby pomóc drużynie dwukrotnego Mistrza Polski. Jako pierwsi na myśl przychodzą tacy szkoleniowcy jak Aleksandar Vuković, Maciej Skorża, Robert Kolendowicz czy Czesław Michniewicz. Trzeba jednak pamiętać, że po poniedziałkowych zwolnieniach w Kielcach i Częstochowie lista potencjalnych kandydatów do zastąpienia Šimundży może być bardzo wąska.
Wojciech Kwiecień zwolni Kopicia?
Z kolei jak podaje dziennikarz Kanału Sportowego – Marcin Borzęcki, w przypadku wygranej Śląska Wrocław posadę straci trener Wieczystej Kraków – Željko Kopić. Chorwat trafił do stolicy Małopolski pod koniec sierpnia, zastępując Kazimierza Moskala, zwolnionego po przegranych derbach Krakowa z Cracovią. Na razie blisko dwumiesięcznej przygody 49-letniego szkoleniowca nie można uznać za udaną. Co prawda jego zespół wygrał ostatnio domowy mecz z Wisłą Płock, jednak on sam oglądał go z trybun z powodu czerwonej kartki, którą otrzymał przed trzytygodniową przerwą reprezentacyjną w wyjazdowym starciu z Widzewem Łódź (zakończonym remisowo 2:2). W meczu z „Nafciarzami” Kopić złamał zakaz, zasiadając na trybunach zbyt blisko ławki rezerwowych swojej drużyny, za co Komisja Ligi ukarała go dodatkowym meczem zawieszenia. Karę tę musiał odpokutować w piątek.
To właśnie w zeszły piątek, w samej końcówce spotkania, gwinejsko-francuski skrzydłowy – Lamine Diaby-Fadiga dwukrotnie dobił „Żółto-Czarnych”. Najpierw pokonał Mateusza Kochalskiego z rzutu karnego podyktowanego za zagranie ręką Koulourisa, a chwilę później – wykorzystując błędy obrony w polu karnym i świetne podanie Makucha – skarcił Wieczystą po raz drugi. Do poniedziałku wydawało się, że trener – Tomasz Kaczmarek może spać spokojnie, jednak rano właściciel Rakowa – Michał Świerczewski, podjął inną decyzję. Tym samym w tym roku kalendarzowym Raków Częstochowa będzie miała już piątego trenera na ławce trenerskiej.
Wracając do Kopicia – bilans jego drużyny jest tragiczny: składa się wyłącznie z remisów i porażek, a do tego dochodzi klęska 1:3 z drugoligową Avią Świdnik w I rundzie STS Pucharu Polski. To z pewnością nie podoba się głównemu inwestorowi klubu – Wojciechowi Kwietniowi, który przeznacza ogromne pieniądze na pensje zawodników. Zamiast ofensywnej piłki kibice oglądają futbol defensywny, który i tak kończy się przegranymi – dokładnie tak, jak w piątek z Rakowem. Pamiętając, jak kończyły się losy takich trenerów jak: Kazimierz Moskal, Gino Lettieri czy Przemysław Cecherz, niewykluczone, że sam Kwiecień w niedzielę znów nie wytrzyma i jeśli Wieczysta Kraków nie wyjdzie z tego starcia zwycięsko, po raz trzeci podejmie decyzję o zmianie na stanowisku szkoleniowca.
Nie wiadomo, co się stanie, jeżeli mecz zakończy się remisowo – czy obaj trenerzy zachowają posady, czy też obaj wylecą. Każdy wariant jest możliwy, ponieważ polska piłka klubowa ciągle nas zaskakuje. Niezależnie od tego we Wrocławiu szykuje się pasjonujące starcie, które zadecyduje o dalszych losach przynajmniej jednego z nich.