Mecz niewykorzystanych szans. Górnik remisuje z Piastem.

Górnik Zabrze zremisował z Piastem Gliwice 1:1 w spotkaniu 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Choć obie bramki padły już w pierwszych siedmiu minutach, emocji nie brakowało również później. Zabrzanie stworzyli sobie wystarczająco dużo okazji, by sięgnąć po komplet punktów, ale tym razem zawiodła skuteczność. Remis pozostawia spory niedosyt, szczególnie że lider miał szansę powiększyć przewagę nad ligową czołówką.
Górnik rozpoczął spotkanie z dużym animuszem. Już w 5. minucie Rafał Janicki wykorzystał dośrodkowanie Erika Janžy z rzutu rożnego i strzałem głową otworzył wynik.
Zabrzańscy kibice nie zdążyli jednak nacieszyć się prowadzeniem, gdy Piast odpowiedział. Po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Hugo Vallejo, który precyzyjnym uderzeniem pokonał Philippa Schulze.
Po takim początku można było spodziewać się kolejnych bramek. Górnik przejął inicjatywę i częściej gościł pod polem karnym rywali, choć gliwiczanie potrafili odgryźć się groźnymi akcjami. Szczególnie aktywny był Leandro Sanca, którego rajdy sprawiały zabrzanom sporo problemów.
Gospodarze próbowali zaskoczyć Domena Grila również strzałami z dystansu. Blisko powodzenia był ponownie Janicki, ale bramkarz Piasta poradził sobie z jego mocnym uderzeniem.
Zmrzlý coraz ciekawszy, lewe skrzydło rozczarowało
Na wyróżnienie zasługuje Ondřej Zmrzlý. Czech rozegrał dobre spotkanie, był aktywny w ofensywie i sam niewiele pomylił się przy próbie zdobycia bramki. Jego obecność w akcjach ofensywnych stawała się coraz bardziej zauważalna.
Co ciekawe, Zmrzlý w roli bocznego obrońcy porusza się dość nietypowo. Zamiast trzymać się linii bocznej, często schodzi do środka boiska, gdzie uczestniczy w rozegraniu i pomaga budować przewagę liczebną. To interesujący manewr Michała Gašparíka, który być może ma związek z koniecznością przesunięcia Czecha na prawą stronę defensywy pod nieobecność kontuzjowanego Michala Sáčka. Naturalnie lewonożny zawodnik nie gra tam jak klasyczny prawy obrońca, a jego sposób poruszania się daje zespołowi dodatkowe możliwości w środku pola.
Znacznie gorzej wyglądała sytuacja na lewym skrzydle. Maksym Chłań rozegrał słabe spotkanie, rzadko wygrywał pojedynki i nie potrafił nadać akcjom odpowiedniej dynamiki. Wprawdzie na początku drugiej połowy umieścił piłkę w siatce, ale znajdował się na pozycji spalonej.
Jeszcze większy niedosyt pozostawiła postawa jego zmiennika. Zeidane Inoussa pojawił się na boisku w 71. minucie, lecz nie dał drużynie oczekiwanego impulsu. Brakowało odważnych wejść, skutecznego dryblingu i konkretnych zagrań w pole karne.
W efekcie lewa strona ofensywy Górnika przez niemal całe spotkanie była praktycznie niewidoczna. Paradoksalnie więcej inicjatywy w grze do przodu można było dostrzec u występującego na prawej obronie Zmrzlego niż u zawodników, których podstawowym zadaniem jest kreowanie sytuacji pod bramką rywala.

Liseth będzie miał o czym myśleć
Najlepszą okazję do zapewnienia Górnikowi kompletu punktów zmarnował Sondre Liseth. W 59. minucie Kacper Urbański zgrał piłkę głową do Norwega, który z odległości zaledwie trzech metrów trafił w słupek. Trudno o lepszą sytuację do zdobycia bramki, choć trzeba przyznać, że uderzał z ciężkiej pozycji.
Chwilę później napastnika zastąpił Erik Prekop, ale Czech również nie znalazł sposobu na Grila. Próbował uderzeń głową i z woleja, jednak bez powodzenia.
Nieco więcej ożywienia wniósł Yvan Ikia Dimi. Francuz dwukrotnie zdecydował się na strzał z dystansu, a przy drugiej próbie zabrakło mu naprawdę niewiele. W końcówce Górnik nadal naciskał, lecz kolejne uderzenia nie przyniosły upragnionego gola.
Dwa punkty stracone czy jeden zdobyty?
Statystyki mówią wiele. Górnik oddał 27 strzałów, wywalczył 10 rzutów rożnych i przez długie fragmenty spotkania dominował nad rywalem. Mimo to zaledwie raz pokonał bramkarza Piasta.
Zabrzanie mogą mieć pretensje przede wszystkim do siebie. Okazji na zwycięstwo nie brakowało, ale skuteczność tego dnia wyraźnie zawiodła. Piast z kolei pokazał, że potrafi być niewygodnym przeciwnikiem i cierpliwie bronić korzystnego rezultatu.
Górnik pozostaje liderem Ekstraklasy z dorobkiem 26 punktów. Nie wykorzystał jednak potknięcia Legii Warszawa, która dzień wcześniej zremisowała z Cracovią. Zamiast pięciopunktowej przewagi nad stołecznym zespołem zabrzanie mają trzy oczka zapasu.
Trudno uznać remis za katastrofę, szczególnie patrząc na dotychczasowy dorobek zespołu Michała Gašparíka. Nie zmienia to jednak faktu, że niedzielne spotkanie było jedną z tych okazji, kiedy komplet punktów był naprawdę blisko. Tym razem zabrakło ostatniego, najważniejszego kroku.
Górnik Zabrze – Piast Gliwice 1:1 (1:1)
Bramki: Rafał Janicki (5.) – Hugo Vallejo (7.).