Laga, karny i bunt na trybunach. Cracovia męczy 1:0, a fani jadą z prezydentem!

Laga, karny i bunt na trybunach. Cracovia męczy 1:0, a fani jadą z prezydentem!

Jeśli ktoś w to sobotnie popołudnie postanowił spędzić czas, oglądając starcie Cracovii z GKS-em Katowice, to mamy nadzieję, że miał pod ręką wiadro mocnej kawy. Gospodarze zgarniają trzy punkty po wygranej 1:0, ale powiedzmy to sobie szczerze: z perspektywy trybun i telewizora był to po prostu absolutny paździerz.

Zaczęło się okropnie i z każdą minutą… wcale nie było lepiej. Jeśli ktoś szukał w grze Cracovii jakiejś głębszej myśli taktycznej, to srogo się zawiódł.

 

Laga na chaos i oddanie piłki

Patrząc na grę „Pasów”, można było odnieść wrażenie, że jedynym pomysłem na konstruowanie akcji jest stara, polska zasada: wybij do przodu i niech się dzieje wola nieba. Totalny brak koncepcji na rozegranie, koszmarne straty w środku pola i nieumiejętność zawiązania chociażby dwóch składnych akcji.

 

Statystyki mówią same za siebie. GKS Katowice przyjechał na teren rywala i zabrał mu piłkę. 60% posiadania po stronie gości i aż 17 strzałów (przy zaledwie 9 uderzeniach Cracovii). GieKSa też nie grała wielkiego futbolu, w ich poczynaniach również brakowało błysku, ale widać było gołym okiem, że mają w ataku zdecydowanie więcej pomysłu niż kompletnie zagubieni gospodarze. Goście wykręcili wyższe xG (1.39 do 1.20) i częściej gościli z piłką w polu karnym przeciwnika (29 do 21 kontaktów), ale ostatecznie nic z tego nie wynikło.

 

Szef Wójcik i ratunek z „wapna”

Żeby jednak nie wylewać na Cracovię samego wiadra pomyj – z tej mizerii wyłoniło się dwóch bohaterów, bez których ten mecz skończyłby się katastrofą.

Absolutnym szefem na boisku był Oskar Wójcik. Środkowy obrońca Cracovii błyszczał na tle bezradnych kolegów z pola, co zresztą potwierdza nota z algorytmów – najwyższe na boisku 8.2. Czyścił, ratował i trzymał w ryzach defensywę. Kroku dotrzymywał mu Al Ammari (ocena 7.5), który jako jedyny w pomocy próbował wprowadzić w szeregi „Pasów” chociaż odrobinę ładu.

Druga połowa była dokładnym odbiciem pierwszej – Cracovia bez pomysłu, GKS z optyczną przewagą. Gdyby nie rzut karny, ten mecz nieuchronnie zmierzałby do bezbramkowego, bolesnego do oglądania remisu. W 80. minucie do „jedenastki” podszedł jednak Ajdin Hasic, wpakował piłkę do siatki i zapewnił gospodarzom wygraną.

 

Festiwal transparentów: Polityka, uderzenie w prezydenta i jazda z zarządem

Skoro na murawie wiało sandałem, kibice Cracovii postanowili zapewnić „rozrywkę” na trybunach. Zamiast skupiać się na kopaninie, dostaliśmy istny festiwal transparentów i trybunową publicystykę grubego kalibru.

Na pierwszy ogień poszła wielka polityka i… prezydent K. Nawrocki. Poszło o zawetowaną nowelizację Kodeksu Postępowania Karnego, która miała m.in. ukrócić nadmierne stosowanie tymczasowych aresztów i zakazać korzystania z nielegalnych dowodów. Sektor uderzył w głowę państwa ostro: „Prezydencie zapomniałeś dzięki kogo głosom wygrałeś. Jak judasz nasze ideały dla prezesa zaprzedałeś” oraz „(…) 60-tką podajesz rękę, a krzywdzącym ludzi organom przyznajesz swobody. Nie jesteś jednym z nas!” (pijąc do art. 60, czyli „małego świadka koronnego”).

Rzecznik prezydenta, Rafał Leśkiewicz, próbował gasić pożar na portalu X, tłumacząc weto troską o bezpieczeństwo i uniknięciem proceduralnego chaosu przy ściganiu najgroźniejszych przestępców. Kibiców to jednak nie przekonuje – zwłaszcza że obecne przepisy mocno przetrzepały w ostatnich latach kibolskie gangi (m.in. w Krakowie i Chorzowie).

Ale na polityce się nie skończyło, bo oberwało się też gabinetom przy Kałuży. Fani „Pasów” ewidentnie mają dość marazmu pod rządami Roberta Platka (właściciela 80% udziałów). W jakim kierunku dryfuje klub? Tego nie wie nikt. Były już listy do właściciela, były oświadczenia, a teraz doszło brutalne powitanie nowej przewodniczącej Rady Nadzorczej, Agaty Kowalskiej. Wypomniano jej wywiady i przeszłość w Wiśle Kraków bezkompromisowym: „Agata Kowalska wolisz drugą stronę Błoń? To wyp… stąd”.

Co jest w tym wszystkim najbardziej absurdalne? W całym tym gniewie wymierzonym w pałac prezydencki i lożę VIP, piłkarze i trener Luka Elsner mają u kibiców… pełen parasol ochronny. Nawet po trzech porażkach z rzędu pod gniazdem obyło się bez rzucania mięsem w zawodników. Zamiast tego była pozytywna pogadanka i wsparcie. Ot, krakowski paradoks – na boisku nędza, a trybuny rugają prezydenta kraju i zarząd, głaszcząc jednocześnie po głowach kopaczy.

Cracovia dopisuje do tabeli trzy punkty. GKS wraca na Śląsk z poczuciem niedosytu, bo piłkarsko był zespołem po prostu konkretniejszym. A kibice? Kibice powinni jak najszybciej o tym widowisku zapomnieć.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *