Trzy dni po przypieczętowaniu awansu do fazy ligowej Ligi Europy Lech Poznań musiał błyskawicznie przestawić się na ligową rzeczywistość. Zadanie nie należało do najłatwiejszych na drodze mistrza Polski stanął Widzew Łódź, który przed własną publicznością chciał sprawić niespodziankę.
Ostatecznie Kolejorz wraca do Poznania z kompletem punktów. Nie był to jednak spokojny wieczór.
Lech szybko objął prowadzenie
Spotkanie rozpoczęło się dla poznaniaków wręcz idealnie. Już w 6. minucie Patrik Walemark świetnie zagrał z prawej strony w pole karne, gdzie pojawił się Antoni Kozubal. Pomocnik Lecha bez przyjęcia uderzył na bramkę Bartłomieja Drągowskiego i otworzył wynik spotkania.
Kolejorz nie zamierzał się zatrzymywać. W 21. minucie było już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Allahyar Sayyadmanesh, który ostatnio notuje kapitalne liczby. Irańczyk wykorzystał dobre podanie Walemarka i z bliskiej odległości pokonał bramkarza Widzewa.
Wydawało się, że Lech ma mecz pod kontrolą. Gospodarze nie zamierzali jednak odpuszczać.
Powrót Widzewa
W 27. minucie łodzianie zdobyli bramkę kontaktową. Błąd przy próbie wybicia piłki popełnił Joel Pereira, a Widzew błyskawicznie wykorzystał prezent. Mariusz Fornalczyk dograł do Karola Świderskiego, który z bliska umieścił piłkę w siatce.
Do przerwy Lech prowadził 2:1, ale sytuacja zaczynała się komplikować.
Po zmianie stron gospodarze ruszyli do ataku i w 53. minucie doprowadzili do wyrównania. Mariusz Fornalczyk zdecydował się na płaskie uderzenie przy bliższym słupku, a Mateusz Lis nie zdołał obronić strzału przez swoje złe ustawienie.
Szalona końcówka
W kolejnych minutach Lech próbował odzyskać kontrolę nad spotkaniem. Widzew skutecznie się jednak bronił, a między słupkami bardzo dobrze spisywał się Bartłomiej Drągowski. Bramkarz gospodarzy wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą kolejnego gola. W między czasie po jednej z kontr, sędzia Łukasz Kuźma podyktował dla gospodarzy karnego lecz zawodnik Widzewa znajdował się na pozycji spalonej i karny został anulowany.
Wydawało się, że mecz zakończy się remisem.
I wtedy nadeszła 96. minuta.
Drągowski wyszedł poza własne pole karne, ale fatalnie spudłował przy próbie wybicia piłki. Futbolówka trafiła pod nogi Luisa Palmy, który nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem jej w pustej bramce.
Trzy punkty są, ale łatwo nie było
Lech Poznań wywozi z Łodzi niezwykle cenne trzy punkty, choć po pierwszej połowie trudno było przewidzieć, jak dramatycznie zakończy się ten mecz. Kolejorz prowadził 2:0, ale pozwolił Widzewowi wrócić do spotkania i przez długi czas musiał walczyć o choćby punkt.
Ostatecznie mistrz Polski zachował jednak zimną krew do samego końca. Luis Palma wykorzystał prezent od bramkarza gospodarzy i zapewnił Lechowi zwycięstwo 3:2.
Po sześciu kolejkach Kolejorz plasuje się na drugim miejscu w tabeli, tracąc dwa punkty do liderującej Legii Warszawa, choć ma rozegrane o dwa spotkania mniej.
To zwycięstwo może mieć szczególne znaczenie. Lech w ciągu kilku dni musiał pogodzić walkę o Europę z ligową rzeczywistością i mimo trudnego przebiegu spotkania zrobił to, co najważniejsze dopisał do swojego dorobku kolejne trzy punkty.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz