Legia blisko trzech punktów, Górnik zabrał je w 96. minucie!

Legia blisko trzech punktów, Górnik zabrał je w 96. minucie!

Sobotni hit Ekstraklasy to mecz Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze. Przed meczem było kilka niewiadomych – jak Legioniści podejdą do tego spotkania? Czy Górnik po pucharowych bojach dokona wielu zmian?

Stołeczny zespół chciał odbić się od strefy spadkowej i udowodnić, że po przyjściu Marka Papszuna do klubu jest gotowy walczyć o górną połówkę tabeli. Było o co walczyć, bo w tym sezonie tabela Ekstraklasy jest bardzo płaska, więc każdy punkt jest na wagę złota.

Górnik przyjechał do Warszawy po środowym meczu w Bydgoszczy, gdzie w Pucharze Polski mierzył się z Zawiszą Bydgoszcz. Zabrzanie wykonali swoje zadanie i pewnie awansowali do finału rozgrywek, gdzie 2 maja na Stadionie Narodowym zmierzą się z Rakowem Częstochowa. Zabrzanie chcieli udowodnić, że nie przez przypadek są w czołówce Ekstraklasy na tym etapie sezonu.

Pierwsza połowa.
Jedno określenie pasowało do pierwszej połowy: „piłkarskie szachy”. Widać było, że oba zespoły były świetnie przygotowane i taktycznie miały siebie rozgryzione. Nie może więc dziwić, że mecz momentami był po prostu nudny. Ciekawych sytuacji było jak na lekarstwo.

Druga połowa.
Było widać, że środkowa linia Górnika Zabrze kilka dni wcześniej rozegrała ważny mecz. W przerwie interweniował Michał Gasparik i dokonał zmiany w środku pola – słabo spisującego się Lukasa Amrosa zastąpił Jarosław Kubicki.

Mecz momentami zaczął się otwierać i obie drużyny prezentowały się znacznie lepiej. Kilka ciekawych sytuacji miał zespół warszawskiej Legii, Górnik natomiast miał duży problem z przełamaniem obrony stołecznej drużyny.

Kolejne akcje Legii stawały się coraz groźniejsze. Po jednej z nich oddano strzał, który trafił Rafała Janickiego w rękę. Sędzia po konsultacji z sędziami VAR podyktował jedenastkę, którą pewnym strzałem na gola zamienił Rafał Augustyniak. W ten sposób Legia Warszawa w 82. minucie wyszła na prowadzenie.

Kolejne minuty to było dążenie Górnika Zabrze, żeby zagrozić bramce rywala. Zespół Michała Gasparika szukał swojej sytuacji i w chwili, kiedy wydawało się, że Legioniści dowiozą cenną wygraną, w ostatnich sekundach meczu Michał Rakoczy oddał mocny strzał na bramkę Legii.

Do rzutu rożnego podszedł właśnie Rakoczy i precyzyjnie dośrodkował w pole karne. Tam na piłkę czekał już Paweł Bochniewicz, który strzałem głową w 96. minucie dał Górnikowi Zabrze wyrównanie.

Podsumowanie.
Legia Warszawa pokazała, że miała pomysł na ten mecz i że trener Marek Papszun dobrze ją przygotował. Lecz to zespół z Zabrza może czuć się wygranym po tym spotkaniu. Gol w ostatnich sekundach to gol jak na wygraną. Bramka, która utrzymuje Górnika w czołówce Ekstraklasy.

Źródło: Własne
Zdjęcie: PZF

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *