Lider pada w twierdzy Lubin – wystarczyły dwa błędy

Lider pada w twierdzy Lubin – wystarczyły dwa błędy
Twierdza Lubin pozostaje niezdobyta. Górnik Zabrze przegrał na wyjeździe z Zagłębiem 2:0, ponosząc pierwszą porażkę w sezonie od sierpnia. Wynik nie oddaje jednak obrazu meczu – zabrzanie przez długie fragmenty spotkania dominowali, spychali rywala do głębokiej defensywy i stwarzali realne zagrożenie. Ostatecznie jednak to indywidualne błędy i brak skuteczności przesądziły o wyniku.

https://twitter.com/polski_ligowiec/status/1986872525851140413?t=WPGeTdalu6a7vYeUqYpVEw&s=19 W pierwszym składzie Górnika Zabrze zabrakło dwóch świeżo upieczonych reprezentantów. Kryspin Szcześniak, powołany do polskiej kadry przez Jana Urbana, ustąpił miejsca wracającemu po urazie Rafałowi Janickiemu. Była to spora niespodzianka, gdyż wstępne diagnozy zapowiadały długą przerwę dla doświadczonego defensora. Z powodu kartek pauzował zaś drugi z reprezentantów – Patrick Hellebrand, który za swoją świetną postawę w Ekstraklasie został nagrodzony powołaniem do kadry Czech. https://twitter.com/GornikZabrzeSSA/status/1986756345106714854?t=6aE2Z-EXh3-M-2MSezSirQ&s=19 Pierwsza bramka padła już w 13. minucie po fatalnym błędzie Marcela Łubika. Bramkarz Górnika nie jest ostatnio w najlepszej formie. W poprzedniej kolejce podarował gola Arce, gdy stracił piłkę we własnym polu bramkowym. Tym razem wypuścił futbolówkę z rąk po słabym strzale głową Rochy, który skorzystał z tego prezentu i z bliskiej odległości wpakował ją do siatki. To był moment, który ustawił przebieg spotkania – Zagłębie objęło prowadzenie i mogło skupić się na obronie. https://twitter.com/dymidiuk/status/1986885765570220293?t=fSFlKb787AyJkEfKJSa8GQ&s=19 Druga bramka, autorstwa Kocaby w 50. minucie, była pięknym strzałem z dystansu po wybiciu głową jednego z obrońców Górnika. Choć gol był efektowny, to znów wyniknął z chwilowego braku koncentracji w defensywie. Te dwa uderzenia – oba po błędach – wystarczyły, by Zagłębie odniosło zwycięstwo, mimo że przez większość meczu to Górnik dyktował warunki. https://twitter.com/polski_ligowiec/status/1986895821309174078?t=a2b9ZY5qVt4zwollSPrDCg&s=19 Zabrzanie nie byli drużyną gorszą. Wręcz przeciwnie – zwłaszcza w drugiej połowie spychali gospodarzy głęboko pod własną bramkę. Kulminacyjnym momentem była 69. minuta, gdy Kubicki, po pięknej zespołowej akcji, uderzył w poprzeczkę, mając przed sobą w zasadzie pustą bramke. Zahović, Lukoszek, Barbosa i reszta ofensywnych zmian wnosiła dynamikę, ale Buric w bramce Zagłębia był tego wieczoru nie do pokonania. Brakowało szczęścia – i być może jednego, precyzyjnego wykończenia. Odczuwalny był brak Patricka Hellebranda, który pauzował za nadmiar żółtych kartek. Czech to nie tylko pracowitość w odbiorze, ale przede wszystkim przegląd pola i umiejętność przyspieszenia gry w środku. Młody Francuz Donio starał się godnie go zastąpić – walczył, pressował, próbował kreować – ale brakowało mu doświadczenia i tej charakterystycznej dla Hellebranda wizji, która w takich meczach potrafi przechylić szalę. Mimo porażki Górnik pozostaje liderem Ekstraklasy z 29 punktami. Wisła Płock i Jagiellonia Białystok mają jeszcze zaległe spotkania, ale zabrzanie pokazali, że nawet w trudnym terenie potrafią grać jak zespół z ambicjami mistrzowskimi. To nie była klęska – to była lekcja. Lekcja koncentracji, wykończenia i tego, że w piłce czasem wystarczy jeden błąd, by zapłacić wysoką cenę. Zagłębie Lubin dzięki zwycięstwie zbliża się do strefy pucharowej i podtrzymuje wspaniałą passę meczów bez porażki na własnym terenie. Trener Ojrzyński zbudował w Lubinie prawdziwą twierdzę, na której murach polegnie jeszcze niejeden pretendent do mistrzostwa.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *