ŁKS Łódź w obecnej kampanii zajmuje dopiero 11. miejsce w tabeli. Co prawda wciąż może jeszcze powalczyć o baraże do Ekstraklasy, jednak przy obecnej kadrze wydaje się to bardzo trudne do zrealizowania. Szanse „Rycerzy Wiosny” znacząco wzrosłyby jedynie w przypadku przeprowadzenia wartościowych wzmocnień.
Jednym z takich transferów, według działu sportowego klubu, ma być wychowanek Lecha Poznań – Maksymilian Pingot. 22-letni obrońca obecnie przebywa na wypożyczeniu w Górniku Zabrze, który jest jednym z kandydatów do mistrzostwa Polski. Jak jednak wiadomo, młody defensor nie dostaje tam zbyt wielu szans na regularną grę, dlatego przenosiny do ŁKS-u mają być dla niego idealnym rozwiązaniem.
Pingot w przeszłości otrzymywał okazje do gry w pierwszym składzie „Kolejorza”, głównie wtedy, gdy kontuzji doznawali Bartosz Salamon czy Antonio Milić. Zdaniem działaczy Lecha zawodnik nie był jednak wystarczająco przekonujący, dlatego zdecydowano się wypożyczyć go do Stali Mielec. Tam prezentował się bardzo solidnie i wydawało się, że może wrócić do Poznania jako realne wzmocnienie na nowy sezon.
Tak się jednak nie stało. Po powrocie do Lecha Pingot popełniał błędy, co skłoniło klub do kolejnego wypożyczenia – tym razem do Górnika Zabrze. Pobyt na Śląsku nie okazał się dla niego udany. Choć ma na koncie osiem występów, większość z nich ograniczała się do symbolicznych minut spędzonych na boisku.
Dla samego zawodnika zejście poziom niżej może okazać się najlepszym rozwiązaniem. Regularna gra w ŁKS-ie pozwoliłaby mu odbudować formę i wykonać, jak to się mówi, „krok wstecz” aby potem zrobic „dwa do przodu”. Pingot wciąż uchodzi za solidnego obrońcę na ekstraklasowym poziomie, jednak brakuje mu doświadczenia. W klubach walczących o mistrzostwo Polski bardzo trudno jest się przebić bez stabilnej formy i pewności siebie.
ŁKS zyskał wartościowe wzmocnienie defensywy, a sam zawodnik – szansę na regularną grę i dalszy rozwój kariery.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.






Dodaj komentarz