Pierwsza tak bolesna kompromitacja Korony Kielce w tym sezonie

9 listopada rozegrano spotkanie pomiędzy Koroną Kielce a Rakowem Częstochowa. Obie ekipy podchodziły do tego meczu z myślą o zdobyciu trzech punktów. Jak się jednak okazało, to Raków Częstochowa całkowicie zdominował rywala i odniósł pewne zwycięstwo 4:1. Gospodarze zostali wręcz skompromitowani przez „Medalików”, którzy nie pozostawili po Koronie suchej nitki.

Jednym z powodów tak wysokiego wyniku był – zdaniem wielu kibiców – poziom sędziowania, który pozostawiał wiele do życzenia. Coraz częściej pojawiają się pytania, kiedy wreszcie ktoś przyjrzy się formie polskich arbitrów, którzy ewidentnie nie znajdują się w najlepszej dyspozycji.

Raków Częstochowa objął prowadzenie już w pierwszej połowie – najpierw do siatki trafił Jonatan Braut Brunes, a następnie Adriano Amorim. Chwilę później kontaktową bramkę dla Korony zdobył Blanik, dzięki czemu do przerwy spotkanie pozostawało jeszcze w miarę wyrównane.

Druga połowa to jednak powrót do dobrze znanego w tym sezonie obrazu gry Korony Kielce – bez pomysłu, bez skuteczności i z licznymi błędami w defensywie. Raków wykorzystał to bezlitośnie, dokładając kolejne dwa trafienia, w tym jedno z rzutu karnego w końcówce meczu. Wynik 4:1 to bolesny cios dla kieleckiego zespołu i jego kibiców.

Raków Częstochowa dzięki tej wygranej przybliżył się do czołówki tabeli, natomiast Korona pozostaje w środku stawki. Jedynym pozytywnym akcentem dla kieleckich fanów jest powrót do gry Wiktora Długosza, który w pełni gotowy ma być dopiero na nadchodzące spotkanie z Widzewem Łódź.

Raków Częstochowa przeżywa obecnie bardzo dobry okres, potwierdzając, że nie zawsze warto zmieniać trenera po kilku słabszych wynikach.

Obszerna analiza tego spotkania oraz komentarze pomeczowe pojawią się wkrótce w kolejnym artykule.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *