Sensacyjne zwycięstwo drugoligowca

Sensacyjne zwycięstwo drugoligowca

W 1/8 finału STS Pucharu Polski oglądaliśmy interesujące starcia, w których drużyny z Ekstraklasy i 1 ligi mierzyły się z niżej notowanymi rywalami. Choć część spotkań nie miała większego znaczenia bo mierzyły się drużyny z tego samego poziomu rozgrywkowego. Dzień przed meczem, który kibice Korony Kielce zapamiętają na długo, wydarzyła się sensacja w Świdniku, na której skupił się niemal cały piłkarski kraj. Jednak największy szok przyniosły nam wydarzenia wczoraj – najpierw Korona Kielce przegrała po rzutach karnych, a następnie Wisła Kraków zmierzyła się z Bydgoskim Zawiszą i uległa aż 1:4.

Skupmy się jednak na meczu w Chojnicach. Nic nie zapowiadało takiego obrotu spraw – pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:0, po dość dobrej i równej, jak na standardy 1/8 finału, walce. W każdym takim meczu „każdy może wygrać z każdym”, a Chojniczanka rozegrała bardzo solidne 45 minut. Druga połowa należała jednak do Korony. Zespół z Kielc grał z większym skupieniem i dominował, a szybko zdobyta bramka autorstwa Tamara Swetlina zapowiadała raczej nudny mecz, w którym lepszy pokona słabszego.

Końcówka należała jednak do gospodarzy. Akcja dająca im nadzieję zakończyła się podyktowaniem rzutu karnego przez Bartosza Frankowskiego, jednak po analizie VAR „jedenastka” została anulowana, gdyż nie było podstaw do jej przyznania. Chwilę później – przypomnijmy, że znajdowaliśmy się już w doliczonym czasie gry – zawodnik Chojnic stanął przed szansą wyjścia na czystą pozycję i mógł znaleźć się sam na sam z bramkarzem Korony, Rafałem Mamlą. Uniemożliwił mu to jednak Pau Resta, który otrzymał od sędziego bez wahania czerwoną kartkę.

Po bardzo dobrym strzale z rzutu wolnego w wykonaniu Araujo Guilherme piłkę przed siebie odbił Mamla, a dobitkę głową wykorzystał Dmytro Yukhymovych. W ostatniej chwili gospodarze doprowadzili do remisu 1:1.

Pytanie do PZPN brzmi: kiedy wreszcie przyjrzycie się pracy sędziów? Dobrym pomysłem mogłoby być wprowadzenie kar finansowych za rażące błędy podczas spotkań.

Kontynuując opis meczu: dogrywka nie pozostawiła złudzeń, że to gospodarze byli stroną bardziej zdeterminowaną. Dodatkowe 30 minut nie przyniosło jednak większych emocji i o wszystkim zdecydowały rzuty karne.

Jako pierwsi strzelali „złocisto-krwiści”. Marcin Cebula pewnie wykorzystał swoją próbę. W Chojniczance jako pierwszy do piłki podszedł Šabala i on również trafił bezbłędnie. Problemy zaczęły się przy strzale Wojciecha Kamińskiego, który wykonał rzut karny fatalnie. Mamla był blisko obrony, lecz piłka i tak wpadła do bramki. Następnie do „jedenastki” podszedł wychowanek Deco Włoszczowa – Konrad Matuszewski – który posłał piłkę wysoko nad bramką. W efekcie to drugoligowa Chojniczanka mogła cieszyć się z awansu.

Korona Kielce szansę na odbudowanie atmosfery w drużynie będzie miała już w poniedziałek, w meczu z Wisłą Płock. Trzeba jednak przypomnieć, że Wisła w tym sezonie nie straciła więcej niż jednego gola, więc możemy spodziewać się kolejnego spotkania dla koneserów polskiej piłki. 

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *