Widzew Łódź to klub, będący książkowym przykładem, że pieniądze nie są gwarantem sukcesu. Łodzianie przegrali dziś kolejne spotkanie (z Jagiellonią Białystok), po którym wylądowali już w strefie spadkowej!
Mimo ogromnych mrozów, w Łodzi zrobiło się gorąco! Wzmocniony wielomilionowymi transferami Widzew, przegrał dziś kolejne spotkanie — tym razem z Jagiellonią Białystok. Po tej porażce klub z województwa łódzkiego znalazł się w strefie spadkowej ligi, którą miał w tym sezonie wygrać. Oczywiście podopieczni Igora Jovicevicia wciąż mogą tego dokonać, ale patrząc przez pryzmat ich obecnych poczynań, jest to praktycznie niemożliwe.
Problemy Widzewa Łódź. Miała być walka o mistrzostwo, będzie rywalizacja o… utrzymanie?
W osiągnięciu korzystnego rezultatu nie pomogli nowi zawodnicy. Jeden z nich, Bartłomiej Drągowski, popełnił błąd, który doprowadził do straty pierwszej bramki. Jej strzelcem został Bartosz Mazurek. Co ciekawe, dla 19-letniego pomocnika to pierwsza bramka była to pierwsza bramka w seniorskiej drużynie ,,Dumy Podlasia”. Trzeba jednak powiedzieć, że podopieczni Adriana Siemieńca zdobyli ją zupełnie zasłużenie — to właśnie oni od pierwszych minut spotkania narzucili swoje tempo gry, przeważając nad gospodarzami w prawie każdym aspekcie.
W pierwszej ,,jedenastce” Widzewa Łódź, pojawiło się czterech sprowadzonych w zimowym okienku transferowym zawodników. Jednak w pięćdziesiątej szóstej minucie, czyli chwilę po zdobyciu przez gości drugiego gola (rzut karny na gola zamienił Afimico Pululu), na murawie pojawił się piąty nowy nabytek Łodzian, Emil Kornvig. Duński pomocnik zagrał tak jak jego koledzy z drużyny, czyli ospale i bez polotu. I choć został on wprowadzony po to, by odrobić dwubramkową, to w osiemdziesiątej minucie, widzewska defensywa skapitulowała po raz trzeci. I znów, jej postawa mogła pozostawić wiele do życzenia. Tym razem, do siatki trafił Norbert Wojtuszek, który najpierw wykorzystał pomyłkę jednego z rywali, a później precyzyjnym uderzeniem pokonał Bartłomieja Drągowskiego.
Mimo gola kontaktowego, zdobytego przez Sebastiana Bergiera w końcówce spotkania, rozczarowanie i złość kibiców są ogromne! W Łodzi zauważalna jest bezsilność, wynikająca z katastrofalnych wyników, mimo ogromnego wsparcia ze strony Roberta Dobrzyckiego. To właśnie dzięki niemu, Widzew może być pionierem na polskim rynku transferowym. W bieżącym okienku transferowym klub z Piłsudzkiego 138 wzmocnili: Przemysław Wiśniewski, Bartłomiej Drągowski, Osman Bukari, Christopher Cheng, Lucas Lareger, Carlos Isaac i Karol Kornvig. Łącznie na tych zawodników, łódzki klub wydał blisko czternaście milionów euro. Być może w momencie, gdy drużyna nabierze zgrania i stanie się kolektywem, to wyniki wreszcie zaczną się zgadzać? Kto wie!
,,Widzewiacy”, szansę na rehabilitację będą mieć w przyszłą niedzielę, ósmego lutego. Zespół z województwa łódzkiego, na wyjeździe zmierzy się z napędzonym po ostatnim zwycięstwie GKS-em Katowice.
Widzew Łódź – Jagiellonia Białystok 1:3 (0:1)
Bramki: Sebastian Bergier (89′) – Bartosz Mazurek (36′), Afimico Pululu (55′), Norbert Wojtaszek (80′)
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz