Drugi odcinek tego mikrocyklu poświęcony będzie wielokrotnemu mistrzowi Niemiec, czyli zespołowi Schalke 04 Gelsenkirchen. Drużyna ta, spośród drużyn wymienianych w tym cyklu, wydaje się najbardziej utytułowaną drużyną z tego grona, szczególnie na krajowym podwórku.
Oprócz siedmiu tytułów mistrza Niemiec, drużyna z Westfalii czterokrotnie sięgała po krajowy puchar. Na arenie międzynarodowej Schalke największy sukces osiągnęło w 1997 roku, kiedy po zwycięskim dwumeczu z Interem Mediolan, drużyna zdobyła Puchar UEFA. W 2011 skutecznie rywalizował w Lidze Mistrzów, kończąc ostatecznie udział na etapie półfinalu rozgrywek.

Złote czasy
Jakkolwiek złote czasy popularnych „die Klappen” przypadają na okres przedwojenny – wówczas to klub zdobył sześć z siedmiu tytułów mistrzowskich – a złośliwcy przypisują niebieskim miano „ulubionego klubu Hitlera”, to w erze nowożytnej ten dobry czas, tak na krajowej jak i międzynarodowej scenie przypadał na przełom stuleci. Tak więc końcówka lat dziewięćdziesiątych i początek XXI wieku, to czas, kiedy klub z sukcesami walczył o najwyższe laury. Całkiem podobnie jak przywołana w pierwszej części Parma.
To również czas, kiedy drużyna z dotychczas użytkowanego Parkstadion przeprowadza się (2001) na przepiękny nowoczesny Arena auf Schalke (przemianowany później na Veltins Arena). Nowy stadion jest nie tylko przestronny i pojemny, ale wyposażony w kosmiczne na tamten czas rozwiązania, takie jak chociażby wysuwana – w celu pielęgnacji i doświetlania – murawa głównej płyty.
Ikonicznymi postaciami tej epoki byli holenderski trener Huub Stevens, oraz charyzmatyczny menadżer Rudi Assauer, którego postać kojarzy się nieodłącznym kubańskim cygarem w ustach.
W składzie drużyny pojawia się wielu uznanych zawodników – może nie gwiazd największego formatu, ale gwiazdek i solidnych graczy, reprezentantów krajów i graczy kontynuujących karierę w jeszcze większych klubach. W tym gronie można wymienić reprezentantów: Niemiec Jensa Lehmana, Olafa Thona, Thomasa Linke, Andreasa Moellera czy Kevina Kuranyi, Belgii Marka Wilmotsa czy Emila Mpenzę, Danii – Ebbe Sanda i Christiana Poulsena. W mocnej drużynie tamtych czasów istotną rolę odgrywało także dwóch reprezentantów Polski – Tomasz Wałdoch i Tomasz Hajto.
Warto wspomnieć, że oprócz Lehmana, z Schalke kojarzy się (jest jej wychowankiem) ikona niemieckiego futbolu, czyli Manuel Neuer, choć jego kariera związała go z rywalem Westfalczyków, czyli Bayernem Monachium. Neuer w podstawowym składzie Schalke zagościł w sezonie 2007/2008, a więc już po odejściu z klubu Assauera i Stevensa.
Mecze z Wisłą Kraków
Z Wisłą drużyna Schalke mierzyła się w rozgrywkach Pucharu UEFA, w tym samym czasie co „druga” Parma tj. w sezonie 2002/2003. Pomimo, że Wisła Kasperczaka wyeliminowała Parmę i wydawała się mocno rozpędzona, to drużyna z Westfalii uznawana była za zdecydowanego faworyta rywalizacji.
Reprezentujący wówczas Niebieskich Tomasz Hajto dość lekceważąco wyrażał się o krakowskiej drużynie, twierdząc, iż żaden polski ligowiec nie ma szans w starciu z jakąkolwiek drużyną z Bundesligi, a obie ligi dzieli od siebie przepaść. Swoje buńczuczne wypowiedzi konstruował w oparciu o doświadczenia ze wcześniejszej rundy, w której Schalke bez specjalnych trudności wyeliminowało warszawską Legię (3-2 w dwumeczu).
Pierwszy mecz, rozgrywany w Krakowie, wydawał się potwierdzać opinię Hajty. Mecz miał dosyć wyrównany charakter, Wisła nie wykorzystała swoich szans w pierwszej połowie i zdobyła tylko jednego gola, po samobójczym trafieniu ówczesnego rekordu transferowego Schalke, czyli Duńczyka Poulsena.
W drugiej Niemcy grali zdecydowanie lepiej od krakowian i wyłącznie nieskuteczności napastników Wisła zawdzięcza, że straciła tylko jednego gola – 9 minut przed końcem wyrównał Emil Mpenza. Remisy można dzielić na „tylko” i „aż” remisy – w tym wypadku był to raczej szczęśliwy „aż” remis. W każdym razie – nawet najwięksi optymiści nie mogli przewidzieć przebiegu rewanżu w Gelsenkirchen.
Ten bowiem od początku przebiegał pod dyktando piłkarzy Białej Gwiazdy. Zawodnicy Henryka Kasperczaka objęli prowadzenie (po golu Macieja Żurawskiego), a pomimo wyrównania (jeszcze w I połowie gola strzelił nie kto inny niż Tomasz Hajto), w drugiej części całkowicie zdominowali rywali z Bundesligi.
Fenomenalne zawody rozgrywali strzelcy kolejnych goli Kalu Uche i Kamil Kosowski, krakowską orkiestrą kapitalnie dyrygował Mirosław Szymkowiak. Wynik 4-1 dla Wisły, jakkolwiek całkowicie zasłużony z przebiegu gry, był niemałą sensacją.
Mecz na Arena auf Schalke zapisał się w annałach krakowskiej drużyny, a głośne „Auf wiedersehen” w wykonaniu kibiców z Krakowa weszło do legend spiewnika kibiców przy Reymonta 22.
Kryzys i spadek z ligi
Rozpoczęcie drugiej dekady XXI wieku miało dla kibiców die Klappen słodko-gorzki posmak. Z jednej strony drużyna dotarła do półfinału Ligi Mistrzów (największy sukces w tych rozgrywkach), gdzie odpadła w dwumeczu z Manchesterem United. Drużyna zdobyła również Puchar i Superpuchar Niemiec – szczególnie ten ostatni cieszył kibiców, bo osiągnięty został na własnym stadionie nad odwiecznym rywalem – Borussią Dortmund.
Z drugiej – drużyna zajęła w lidze najgorsze od lat 14 miejsce. I właśnie to stanowiło zapowiedź kłopotów. Bo choć drużyna jeszcze trzykrotnie znajdowała się na ligowym podium (dwukrotnie trzecie miejsce, raz wicemistrzostwo), to osiągane wyniki nie współgrały z systematycznie pogarszająca się jakością kadry i gry drużyny. Schalke popadało w przeciętność, która w sezonie 2020/21 zaowocowała zajęciem ostatniego miejsca w tabeli i spadkiem z Bundesligi.
Roczny pobyt na zapleczu i szybki powrót po sezonie niewiele zmienił. Beniaminek dalej pozostawał cieniem drużyny sprzed lat i Schalke ponownie wylądowało w II lidze. Tym razem na trzy długie sezony.
Co gorsza, przez pewien czas die Koenigsblauen byli zagrożeni relegacją do III ligi – brakowało pieniędzy, drużyna była słaba kadrowo i fatalnie prezentowała się na boisku. I tylko kibice nie odwrócili się od swojego klubu – całkiem podobnie jak w przypadku Parmy czy Wisły.
Powrót po latach
Zadziwiająco dużo tych podobieństw – sukcesy w podobnych latach, życie ponad stan, potem kłopoty finansowe, degeneracja jakości kadry, spadek, wegetacja na zapleczu. A nawet powrót. Bo tak jak krakowianie, Niebiescy w tym roku odrobili zadanie z lat poprzednich i przy pomocy rozsądnych transferów tak na ławie (trener Muslic) jak i w drużynie (przyjście Edina Dżeko) grali na tyle solidnie, że na (sic!) trzy kolejki przed końcem zapewnili sobie wystarczającą do awansu przewagę nad trzecią drużyną i z drugiego miejsca pewnie awansują do Bundesligi. Pokuta odprawiona, na ile skutecznie czas pokaże. Teraz kibice z Zagłębia Ruhry zacierają ręce na powrót Derbów Niemiec Schalke vs. Borussia (jak derby Polski Wisła vs. Cracovia) i cieszą się wraz z piłkarzami. A piłkarze świętują bardzo podobnie – w obu szatniach można było zobaczyć lejące się piwo przy dźwiękach „Ramenez la coupe à la maison…” Przypadek? Pewnie tak, ale dla puetny lepiej dodać „nie sądzę…”
Zdjęcia wykorzystane w artykule mają charakter poglądowy i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych. Prawa autorskie do poszczególnych materiałów należą do ich właścicieli. Jeśli jesteś autorem któregoś ze zdjęć i nie wyrażasz zgody na jego publikację, prosimy o kontakt w celu jego usunięcia lub odpowiedniego oznaczenia źródła.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz