Gigantyczna Sensacja w Bydgoszczy! Trzecioligowy Zawisza rozgromił Wisłę Kraków 4:1

Gigantyczna Sensacja w Bydgoszczy! Trzecioligowy Zawisza rozgromił Wisłę Kraków 4:1
Ostatnie spotkanie 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski przeszło do historii jako jedna z największych sensacji tej edycji. Trzecioligowy Zawisza Bydgoszcz rozbił faworyzowaną Wisłę Kraków aż 4:1, tym samym wyrzucając lidera I ligi za burtę pucharowych rozgrywek i dając kibicom z Bydgoszczy ogromną radość.

Początek meczu na stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka nie zapowiadał katastrofy Wisły. To krakowianie, zgodnie z oczekiwaniami, objęli prowadzenie w 25. minucie po golu Ardita Nikaja, asystowanym przez Juliusa Ertlthalera. Wydawało się, że „Biała Gwiazda” ma mecz pod kontrolą. Jednak Zawisza nie zamierzał się poddać. Sześć minut później, po analizie VAR, sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Na gola zamienił go kapitan i wychowanek klubu, Maciej Kona (32. minuta), ustalając wynik do przerwy na 1:1.
Druga połowa to popis skuteczności i woli walki Zawiszy. Między 53. a 64. minutą drużyna Adriana Stawskiego zafundowała Wiśle absolutną deklasację.

  • W 53. minucie Mikołaj Staniak po dośrodkowaniu z rzutu wolnego wyprowadził Zawiszę na prowadzenie.

  • W 61. minucie było już 3:1  po strzale Michała Cywińskiego.

  • W 64. minucie Zawisza zadał czwarty, nokautujący cios. Po rzucie wolnym, celnie dobił piłkę Maciej Kona, zdobywając swoją drugą bramkę.

Trzy gole w zaledwie 12 minut sprawiły, że Wisła Kraków nie miała już szans na odrobienie strat. Mimo prób i kilku strzałów, w tym jednej w poprzeczkę, to Zawisza zasłużenie świętował awans.
Dla Zawiszy Bydgoszcz, który na co dzień walczy w III lidze, jest to duże osiągnięcie i ogromny zastrzyk pozytywnej energii. Dla Wisły Kraków, która celuje w awans do Ekstraklasy, jest to bolesna kompromitacja i sygnał alarmowy.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *