Od momentu zwolnienia z Legii Warszawa Edward Iordanescu nie narzeka na brak zainteresowania. Rumun znalazł się na radarze klubów z Włoch i Arabii Saudyjskiej, a teraz coraz więcej wskazuje na to, że może wrócić do pracy w reprezentacji swojego kraju.
Mimo nieudanego epizodu w Warszawie szkoleniowiec wciąż budzi zainteresowanie za granicą. W ostatnim czasie łączono go m.in. z Genoą oraz Al-Shabab. Teraz jednak pojawił się temat powrotu do reprezentacji Rumunii.
Sytuacja w kadrze naszych grupowych rywali zrobiła się nagła po problemach zdrowotnych Mircei Lucescu. Legendarny trener zasłabł podczas treningu i trafił do szpitala w Budapeszcie, gdzie przeszedł zawał serca. Jak poinformowali lekarze, jego stan jest obecnie stabilny.
W następstwie tych wydarzeń Lucescu zrezygnował z funkcji selekcjonera. Rumuńska federacja musi więc szybko znaleźć następcę.
Oficjalny komunikat w tej sprawie już się pojawił:
„Komisja Techniczna zebrała się 3 kwietnia pod przewodnictwem dyrektora technicznego FRF, Mihai Stoichity. Omówiono sytuację selekcjonera reprezentacji. Na liście kandydatów jednogłośnie znaleźli się Gheorghe Hagi i Edward Iordanescu, a także inne nazwiska. Propozycje zostaną przedstawione Komitetowi Wykonawczemu w przyszłym tygodniu, 8 kwietnia” – czytamy w oświadczeniu.
Rumuńska federacja nie zamierza zwlekać z decyzją. Nowy selekcjoner ma zostać wybrany możliwie szybko, co ma znaczenie również dla reprezentacji Polski – Rumunia jest bowiem w tej samej grupie Ligi Narodów.
Iordanescu prowadził już kadrę w latach 2022-2024. W tym czasie jego zespół zdobywał średnio 1,43 punktu na mecz i wystąpił na Euro 2024. Po turnieju trener odszedł z funkcji.
Następnie objął Legię Warszawa, gdzie początkowo wyniki były obiecujące. Z czasem drużyna wpadła jednak w wyraźny kryzys, a sam szkoleniowiec pożegnał się z klubem pod koniec października.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.






Dodaj komentarz