Kibice Wisły Kraków znów bez prawa wjazdu. Kto naprawdę rządzi polską piłką?

W niedzielę 11 października o godzinie 20:15 w ramach hitu 10. kolejki PKO BP Ekstraklasy Legia Warszawa na własnym stadionie zmierzy się z Wisłą Kraków. Pojedynek dwóch polskich klubów z bogatą historią i wielkimi sukcesami został jednak przećmiony kwestiami pozasportowymi. Mowa o niewpuszczeniu kibiców Wisły Kraków na stadion Legii Warszawa przy ulicy Łazienkowskiej 3.

Piłkarski szlagier przećmiony aferą

W czwartek Departament Logistyki Rozgrywek Ekstraklasy SA zdecydował, że Legia Warszawa otrzymała pozwolenie na niewpuszczanie kibiców drużyn przyjezdnych na swój stadion do końca 2026 roku. To oznacza, że oprócz fanów Wisły Kraków wyjazdowych spotkań swoich zespołów w Warszawie nie zobaczą także kibice takich drużyn jak: Lech Poznań, Raków Częstochowa, Wieczysta Kraków czy Pogoń Szczecin. Co ciekawe, 28 września sama Legia poinformowała w swoich mediach społecznościowych, że w porozumieniu z Zarządem Zieleni i Policją sektor gości musi zostać wyłączony z użytkowania w celu przeprowadzenia prac naprawczych związanych z bezpieczeństwem.

W kolejnych dniach narracja o zamykaniu sektora gości akurat przed meczem z Wisłą Kraków zaczęła jednak całkowicie rozjeżdżać się z faktami. Najpierw 5 i 6 października Policja oraz Zarząd Zieleni stanowczo zaprzeczyły, jakoby miały rekomendować Legii decyzję o zamknięciu sektora dla przyjezdnych na stadionie przy Łazienkowskiej. Głos zabrał nawet PZPN, stwierdzając, że obiekt spełnia wszystkie kryteria infrastrukturalne, i podjął kroki mające na celu zobowiązanie Legii Warszawa do pilnego wyjaśnienia całej sytuacji. I właśnie tę decyzję poznaliśmy w czwartkowe przedpołudnie. Co ciekawe, decyzję o niewpuszczeniu kibiców „Białej Gwiazdy” podjął osobiście prezydent Warszawy – Rafał Trzaskowski.

Festiwal wymówek ponownie powrócił

Oczywiście w samym komunikacie możemy przeczytać adnotację, że: Departament Logistyki Rozgrywek informuje, iż zwróci się do właściwych organów licencyjnych PZPN z wnioskiem o nałożenie nadzoru infrastrukturalnego oraz zbadanie sprawy pod kątem zgodności działań klubu Legia Warszawa z postanowieniami Podręcznika Licencyjnego PZPN. Ale co z tego może wyniknąć, skoro kibice Wisły Kraków, którzy w liczbie 1700 osób kupili bilety przekazane przez samą Legię Warszawa na to szlagierowe spotkanie, będą kibicować krakowskiej ekipie przed wejściem na stadion? Można zapytać same władze PZPN, PKO BP Ekstraklasy i głównego sponsora transmisji meczów — Canal+: Gdzie tu są zachowane zasady fair play?

W zeszłym sezonie podobne zabiegi na poziomie Betclic 1 Ligi zastosowały chociażby: GKS Tychy i Śląsk Wrocław. Oczywiście w pierwszym przypadku, po interwencji PZPN, kibice Wisły Kraków ostatecznie weszli na stadion w Tychach. Natomiast we Wrocławiu, w rundzie wiosennej sezonu 2025/2026 Betclic 1. Ligi, po kilkunastu dniach ogromnej awantury medialnej fani Wisły nie zostali wpuszczeni na Tarczyński Arenę Wrocław. W związku z tym prezes Wisły Kraków – Jarosław Królewski, podjął radykalną decyzję o pozostawieniu zespołu w Krakowie i niepojechaniu na mecz do Wrocławia. I tak też się stało — po 15 minutach opóźnienia sędzia główny meczu-widma – Tomasz Kwiatkowski, zakończył spotkanie. Oczywiście Śląsk Wrocław otrzymał trzy punkty za niestawienie się drużyny Wisły Kraków na meczu, ale został również ukarany surową karą finansową w wysokości miliona złotych. W maju br. Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN podtrzymała tę decyzję po marcowej kompromitacji, o której pisały nawet zagraniczne media. Wydarzenie to skompromitowało same władze PZPN, które tak naprawdę nie zrobiły nic, aby zapobiec skandalowi.

Nic nie da się z tym zrobić. PZPN umywa ręce

I gdy wydawało się, że po powrocie Wisły Kraków do PKO BP Ekstraklasy sytuacja kibicowska zmieni się diametralnie, znowu pojawiły się kolejne kłopoty. Co prawda w Krakowie w licznym gronie zjawili się chociażby zagorzali kibice GKS-u Katowice, którzy do ostatniego miejsca zapełnili sektor gości na Synerise Arena Kraków, ale inne ekipy nie poszły już ich śladem. Fani Wisły Płock i Śląska Wrocław postanowili nie jechać do Krakowa, z kolei kibice Jagiellonii Białystok po zamówieniu puli 1500 biletów na sektor gości ostatecznie również nie przyjechali do stolicy Małopolski. W związku z tym Wisła Kraków poniosła duże straty finansowe związane z rezerwacją miejsc dla kibiców „Dumy Podlasia” i zamiast zarobić na tym meczu, musiała obejść się smakiem. Sam PZPN postanowił kompletnie zignorować tę sprawę — nigdzie nie można przeczytać, jaką karę otrzymała Jagiellonia za świadome narażenie krakowskiego klubu na utratę przychodów z dnia meczowego.

Polityka wkroczyła do polskiej piłki

Jakby tego było mało, oliwy do ognia swoim wpisem na platformie X dolała wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy i posłanka na Sejm –  Anna Maria Żukowska. Poparła ona decyzję Legii Warszawa o niewpuszczeniu kibiców Wisły Kraków do Warszawy, nazywając ich przy tym tzw. „maczeciarzami”. Kiedyś w rozmowie radiowej z Robertem Mazurkiem na antenie RMF FM były premier Polski – Leszek Miller powiedział o tej posłance, że jej szansą jest milczenie, z którego jednak nie korzysta. Trudno się z tymi słowami nie zgodzić, ponieważ łączenie polityki z zawodowym sportem nigdy nie kończy się dobrze. Najlepszą radą dla samej posłanki jest to, aby zajęła się codziennymi problemami Polek i Polaków, zamiast zabierać głos w sprawach, o których nie ma zielonego pojęcia. W środowisku kibicowskim Wisły Kraków nie każdy jest tak zwanym pseudokibicem chętnym do wyrządzenia krzywdy drugiemu człowiekowi o odmiennych barwach. Dobrą ripostę na wpis posłanki Nowej Lewicy postanowił dodać sam prezes Królewski, którą można zobaczyć poniżej.

Do sprawy odniosła się również Monika Piątkowska, senatorka Koalicji Obywatelskiej i kandydatka na prezydenta Krakowa.

„Sytuacja z niedopuszczeniem kibiców Wisły do meczu z Legią w Niedzielę jest niedopuszczalna. Działam w tym zakresie, trzymajcie kciuki!” – napisała w serwisie X.

Deklaracja pojawiła się zaledwie kilka dni przed drugą turą wyborów prezydenta Krakowa, w której Piątkowska zmierzy się z Łukaszem Gibałą.

Co ciekawe, zezwolenie na organizację meczów Legii bez udziału kibiców gości wydały władze Warszawy, kierowane przez Rafała Trzaskowskiego, partyjnego kolegę Piątkowskiej. Decyzja zapadła jednak na wniosek samej Legii. Ewentualne wpuszczenie kibiców Wisły wymagałoby więc nie tylko interwencji politycznej, ale również działań organizatora spotkania i odpowiednich zmian formalnych.

Czy zapowiedź Piątkowskiej przyniesie jakikolwiek efekt jeszcze przed niedzielnym klasykiem?

Czy polską piłką naprawdę rządzi kibolski pakt?

Morał z całej tej sytuacji jest taki, że zamiast mówić o elektryzującym starciu, polska piłka klubowa po raz kolejny się skompromitowała. Największym winnym jak zwykle jest PZPN na czele z Cezarym Kuleszą, który schował głowę w piasek, gdy tylko pojawiła się poważna afera. Dziwić może również fakt, że od blisko tygodnia na ten temat nie wypowiedział się dyrektor ds. komunikacji i PR w Legii Warszawa- Paweł Gołaszewski, który przecież przez wiele lat pracował jako dziennikarz sportowy, czyli w środowisku drążącym kulisy funkcjonowania klubów PKO BP Ekstraklasy. Oczywiście można robić programy na żywo na YouTubie, gadać przez kilka godzin o problemie z kibicami Wisły Kraków czy udzielać wywiadów, ale co z tego? W 2026 roku doszliśmy do sytuacji, w której zwykły kibic Wisły Kraków nie może za własne pieniądze pojechać na mecz wyjazdowy ukochanej drużyny z powodu tzw. paktu kibolskiego. Jeżeli w polskiej piłce zamiast prezesów mają rządzić pseudokibice, to równie dobrze możemy już zgasić światło i zająć się czymś zupełnie innym.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *