Kolejorz wjeżdża na Roosevelta. W Zabrzu starcie na szczycie

Są mecze, które w terminarzu wyglądają jak kolejne trzy punkty do zdobycia. I są takie, przy których człowiek od razu robi kółko czerwonym flamastrem. Górnik Zabrze – Lech Poznań zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

W sobotę przy Roosevelta spotkają się mistrz i wicemistrz Polski z poprzedniego sezonu. Co więcej, obie drużyny również teraz bardzo szybko zameldowały się w ścisłej czołówce. Lech po sześciu meczach ma 16 punktów, Górnik tylko jeden mniej. Kolejorz jeszcze nie przegrał, zabrzanie wygrali pięć z sześciu spotkań.

Krótko mówiąc: nie trzeba tutaj na siłę dopisywać wielkiej historii. Ona pisze się sama.

Górnik może wygrać i przeskoczyć mistrza Polski. Lech może zwyciężyć w Zabrzu i zrobić pierwszy poważniejszy krok w kierunku odjazdu konkurencji. Jak na początek sezonu, stawka jest więc całkiem konkretna.

 

Na trybunach też będzie ciekawie

Ten mecz ma jeszcze jeden smaczek. Górnik poinformował, że ze względu na neutralne relacje kibiców obu klubów do sprzedaży trafiły dodatkowe 1084 wejściówki. Chodzi o miejsca, które normalnie pełnią funkcję sektorów buforowych.

Efekt? Jeszcze więcej kibiców, jeszcze lepsza frekwencja i atmosfera, która przy takim zestawie drużyn i tak zapowiadała się bardzo dobrze.

Na tym uprzejmości się nie kończą. Lech zwrócił się do Górnika z prośbą, by w Zabrzu zagrać w swoim podstawowym niebiesko-białym komplecie. Problem w tym, że wszystkie trzy zestawy Kolejorza są kolorystycznie do siebie dość podobne.

Górnik się zgodził. W efekcie to gospodarze wyjdą na boisko w stroju wyjazdowym.

Niby detal, ale całkiem dobrze pokazuje klimat wokół tego spotkania. Na boisku nikt nikomu niczego nie odda, ale poza nim da się normalnie dogadać. Panowie Królewski i Haditaghi – bierzcie przykład!

 

Lech miał na Górnika sposób. Ale nie zawsze

Jeśli spojrzymy na poprzedni sezon, bilans ligowy zdecydowanie przemawia za Kolejorzem.

W Poznaniu Lech wygrał 2:1. Gole strzelili Leo Bengtsson i Mikael Ishak, a dla Górnika odpowiedział Ousmane Sow. W rewanżu w Zabrzu było jeszcze skromniej. 1:0 dla Lecha, ponownie Ishak.

Czyli dwa ligowe mecze i komplet punktów dla poznaniaków.

Tyle że Górnik znalazł sposób, żeby oddać w najważniejszym możliwym momencie.

W ćwierćfinale Pucharu Polski zabrzanie pojechali do Poznania i wygrali 1:0. Bohaterów było dwóch. Lukáš Sadílek strzelił jedynego gola, a Marcel Łubik obronił rzut karny wykonywany przez Joela Pereirę. Górnik kończył mecz w dziesiątkę, ale przewagę dowiózł.

I właśnie ten mecz miał znacznie większe konsekwencje niż zwykłe ligowe trzy punkty. Zabrzanie awansowali do półfinału, a kilka tygodni później zakończyli pucharową drogę z trofeum.

Obie ekipy zdążyły już zresztą spotkać się także w tym sezonie. W Superpucharze Polski górą był Lech. Kolejorz wygrał 3:1, choć to Górnik pierwszy trafił do siatki po golu Maksyma Chłania.

Bilans ostatnich spotkań? Lech ma przewagę. Górnik ma jednak całkiem dobre wspomnienie z tego jednego, które było najbardziej warte zapamiętania.

 

Górnik zrobił transfer dosłownie na gong

W Zabrzu w piątek było zresztą gorąco jeszcze zanim ktokolwiek zaczął poważnie myśleć o sobotnim meczu.

Tuż przed zamknięciem okna transferowego Górnik dopiął wypożyczenie Zeidane’a Inoussy ze Swansea City. Skrzydłowego, którego Transfermarkt wycenia na 4,5 miliona euro.

To jeden z tych transferów, przy których kibic od razu odpala YouTube’a i zaczyna sprawdzać, co właściwie właśnie dostał jego klub. Szybki, przebojowy, mogący grać na lewej stronie. Jeszcze rok temu Swansea zapłaciło za niego około sześciu milionów euro.

Hit last minute Górnika Zabrze. Skrzydłowy wart 4,5 mln euro!

Czy zobaczymy go już przeciwko Lechowi? Szanse są raczej zerowe.

Transfer został dopięty dosłownie na ostatnią chwilę, więc trudno oczekiwać, żeby nowy zawodnik praktycznie prosto po podpisaniu dokumentów wskoczył do składu na jeden z najtrudniejszych meczów rundy.

Na debiut najpewniej trzeba będzie poczekać. Ale sam fakt, że taki zawodnik właśnie zameldował się w Zabrzu, tylko podkręca atmosferę wokół drużyny.

 

Kto komu odjedzie?

Jasne, mamy dopiero początek sezonu. Nikt w połowie września nie zdobywa mistrzostwa Polski.

Ale są mecze, które potrafią ustawić narrację na kilka kolejnych tygodni.

Górnik wygrywa? Wskakuje przed mistrza Polski, potwierdza kapitalny start sezonu i dostaje kolejny argument, że w tym roku naprawdę można mierzyć wysoko.

Lech wygrywa? Zabiera trzy punkty z terenu jednego z najpoważniejszych rywali i zaczyna budować nad nim przewagę.

Dlatego dla jednych i drugich może to być jedno z najważniejszych spotkań tej rundy. Nie decydujące. Jeszcze nie. Ale takie, po którym tabela może zacząć wyglądać znacznie ciekawiej.

A jeśli ktoś ma zamiar odjechać reszcie stawki, sobota w Zabrzu jest całkiem dobrym momentem, żeby wrzucić wyższy bieg.

 

Gdzie obejrzeć Górnik Zabrze – Lech Poznań?

Pierwszy gwizdek w sobotę o godz. 17:30. Transmisję spotkania Górnika Zabrze z Lechem Poznań będzie można zobaczyć w TVP Sport, CANAL+ Sport 3 i CANAL+ 4K Ultra HD, a także online w serwisach TVP Sport oraz CANAL+.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *