Łodzianie znowu przyjeżdżają na Łazienkowską. Czy tym razem uda im się wywieźć chociaż punkt czy może znów będą musieli uznać wyższość rywali z Warszawy?
Legia Warszawa – Widzew Łódź, mecz który przez lata elektryzuje kibiców zarówno obu drużyn jak i (może nie tak jak kiedyś) całej Ekstraklasy. 77 ligowy klasyk – 36 wygranych Legionistów, 21 remisów i 19 wygranych Łodzian. Historia jak i obecna forma wskazują, że kolejne zwycięstwo dopisze sobie drużyna Marka Papszuna. Legioniści nie przegrali jeszcze w tym sezonie w lidze (4Z, 3R i 0P). Widzew natomiast przegrał i to nie raz. Zaledwie jedno zwycieśtwo w tym sezonie ligowym poskutkowało kolejnym już zwolnieniem trenera. Aleksandar Vuković został odesłany z kwitkiem, a jego miejsce zajął Mateusz Stolarski. Przed byłym trenerem Motoru Lublin arcytrudne wyzwanie. Ostatni raz Widzew wygrał w stolicy w 1997 roku, 29 lat temu podczas słynnego ,,comebacku” od 2:0 do 2:3.
– Najważniejszy jest dla mnie obecny dzień i mecz z Legią, bo wiem, jaki jest dla wszystkich prestiżowy. Natomiast wierzę w metodę małych króków, dzień po dniu. Dzisiaj mam pierwsze spotkanie z drużyną i chcę poznać lepiej zespół, zobaczyć pierwsze dwa treningi i wybrać najlepszy możliwy skład na ten moment. Po to, żebyśmy pojechali do Warszawy i byli tam bardzo trudnym przeciwnikiem dla Legii – zapowiedział nowy trener Widzewa.
Legia przystępuje do tego meczu jako niepokanana w Ekstraklasie. W ostatnim tygodniu zmierzyła się dwa razy z Motorem Lublin, oba mecze rozegrano w Lublinie. W Pucharze Polski przegrali 3:0, w lidze zrewanżowali się wygrywając 2:3 po dwóch golach Jakuba Żewłakowa. Stołeczna drużyna zajmuje 3 miejsce w tabeli, ale dzięki sobotniej porażce Lecha z Górnikiem (2:1) pokonując Widzew, może zostać liderem.
Widzewiacy nie są w najlepszej formie, zaledwie jedno zwycięstwo w tym sezonie, dwie porażki i aż cztery remisy poskutkowały zwolnieniem Aleksandara Vukovića. Problemy z wykańczaniem akcji, utrzymywaniem prowadzenia czy zachowywaniem zimnej krwi w odpowiednich sytuacjach, wydaje się, że to największe bolączki jakie stoją obecnie przed nowym trenerem. Widzew trzykrotnie wychodził na prowadzenie, ale tylko raz zwyciężył.
– Widzew to zespół z bardzo dobrymi piłkarzami i uważam, że obecne wyniki nie odzwierciedlają jego potencjału. Oczywiście wraz z dużymi inwestycjami i transferami pojawia się ogromna presja wyniku, a sprostanie takim oczekiwaniom nigdy nie jest łatwe. Początek sezonu nie był dla nich udany, mają tylko jedno zwycięstwo, ale odnieśli je na boisku Jagiellonii. To pokazuje, że są w stanie wygrać z każdym. Dlatego musimy być przygotowani na sto procent, a nawet więcej. Nawet jeśli będziemy mieli przewagę piłkarską, tylko organizacją, dyscypliną i poświęceniem możemy przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę – mówił Marek Papszun.
W składzie Legii zabraknie kontuzjowanych Wahana Biczachczjana i Antonio Colaka, w Widzewie natomiast nieobecni pozostają Szymon Czyż, Christopher Cheng, Lukas Lerager, Jusuf Gazibegović i Carlos Isaac.
Widzew zwycięstwem może znacznie oddalić się od strefy spadkowej, tylko czy uda im się przełamać passę i w końcu wygrać przy Łazienkowskiej? Czy zadziała tzw. ,,efekt nowej miotły”?
Sędzią meczu będzie Patryk Gryckiewicz, pierwszy gwizdek przy Łazienkowskiej 3 o godzinie 17.30.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz