Górnik Zabrze dobrze rozpoczął sezon, wygrał cztery z pięciu ligowych spotkań i trzyma się ścisłej czołówki Ekstraklasy. Jest tylko jeden problem. W niedzielę jedzie na stadion, który od lat wybitnie mu nie leży.
Przy Kałuży Górnik ostatni raz wygrał… 24 listopada 2014 roku.
Tak, naprawdę minęło już prawie 12 lat. Zabrzanie zwyciężyli wtedy 2:1, a bohaterem został Mateusz Zachara, który dwukrotnie pokonał bramkarza Pasów.
Od tamtej pory stadion Cracovii pozostaje dla Górnika miejscem przeklętym. Były remisy, były porażki, czasem bardzo bolesne, ale kolejnego zwycięstwa nie było. W niedzielę nadarza się następna okazja, żeby wreszcie zamknąć ten temat.
Górnik rozpędzony, ale czasu na odpoczynek nie było
Zabrzanie do Krakowa pojadą w dobrych humorach. W czwartek pokonali na wyjeździe Raków Częstochowa 2:1, szybko odpowiadając na wcześniejszą derbową porażkę z GKS-em Katowice.
Ligowy bilans wygląda bardzo przyzwoicie – cztery zwycięstwa w pięciu meczach. Górnik strzela sporo, ale jednocześnie praktycznie w każdym spotkaniu coś traci. Jeśli ktoś liczy w Krakowie na spokojne 0:0 i piłkarskie szachy, dotychczasowe występy zabrzan raczej tego nie zapowiadają.
Cracovia sezon rozpoczęła bardziej w kratkę. Potrafiła pokonać Raków czy Wieczystą, ale przegrała też z Pogonią i Radomiakiem. Do tego w środku tygodnia zaliczyła 120 minut walki ze Zniczem Pruszków w Pucharze Polski, zakończonej odpadnięciem po rzutach karnych.
Nogi po obu stronach mogą więc trochę ważyć.
Nowy Duńczyk czeka na debiut
W Krakowie być może po raz pierwszy zobaczymy również Malthe Højholta. 25-letni duński defensywny pomocnik został zawodnikiem Górnika dopiero 2 września.
CV jak na Ekstraklasę ma całkiem konkretne. Wychowanek Aalborga rozegrał dla tego klubu ponad 120 spotkań, a później przeniósł się do Pisy. We Włoszech uzbierał 50 oficjalnych występów, w tym 17 w Serie A. Górnik wykupił go na stałe, a umowa obowiązuje do 2029 roku z opcją przedłużenia.
Jeżeli znajdzie się w kadrze i dostanie minuty, będzie to jego debiut w nowych barwach.
Czas odczarować Kałużę?
Górnik ma więc w niedzielę kilka rzeczy do załatwienia. Utrzymać kontakt z czołówką, potwierdzić, że zwycięstwo w Częstochowie nie było przypadkiem i przede wszystkim skończyć serię, która ciągnie się już od 2014 roku.
Mateusza Zachary w Zabrzu dawno nie ma. Roberta Jeża, Łukasza Madeja czy Pavelsa Steinborsa również.
Może więc najwyższa pora, żeby nazwiska bohaterów ostatniego zwycięstwa przy Kałuży przestały pojawiać się przy okazji każdej wizyty Górnika w Krakowie.
Cracovia – Górnik Zabrze, niedziela 6 września, godz. 14:45.
Transmisję przeprowadzi CANAL+ Sport 3 oraz serwis streamingowy CANAL+.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz