Wisła Kraków rozpoczęła sezon od domowego zwycięstwa nad GKS-em Katowice. Po bezbramkowej pierwszej połowie gospodarze zadali dwa szybkie ciosy po zmianie stron i choć goście zdołali zdobyć bramkę kontaktową, trzy punkty zostały przy Reymonta.
Pierwsze minuty spotkania były wyrównane, z lekkim wskazaniem na Wisłę. Już na początku dobrą okazję zmarnował Krzyżanowski, który z dogodnej pozycji uderzył niecelnie. Z czasem inicjatywę przejęli jednak goście. W 7. minucie Bartosz Nowak znalazł się w sytuacji sam na sam z Marcelem Łubikiem, lecz nowy bramkarz Wisły znakomicie obronił. Zaledwie dwie minuty później Łubik ponownie uratował swój zespół, tym razem zatrzymując Szkurina.
Wiślacy odpowiedzieli w 11. minucie. Najpierw uderzał Marko Božić, a chwilę później James Igbekeme, jednak oba strzały zostały zablokowane. Po pierwszym kwadransie to GKS częściej utrzymywał się przy piłce, notując około 64 procent posiadania, podczas gdy Wisła szukała swoich szans przede wszystkim w kontratakach.
Krakowianie długo mieli problem z wykreowaniem klarownych sytuacji. Igbekeme próbował szczęścia z dystansu, a kolejne rzuty rożne nie przynosiły efektów żadnej ze stron. W defensywie bardzo dobrze spisywał się Maxence Maisonneuve, który w 14. minucie świetnie uprzedził Markovicia.
Przełom nastąpił około 30. minuty. Najpierw pierwszy celny strzał Wisły oddał Frederico Duarte po szybkiej wymianie podań z Raulem Gigerem, ale Gabriel Kobylak skutecznie interweniował. Chwilę później gospodarze zaczęli coraz śmielej atakować, a w 41. minucie byli o włos od objęcia prowadzenia. Marko Božić kapitalnym podaniem znalazł Duarte w polu karnym, Portugalczyk oddał mocny strzał, jednak Kobylak z pomocą słupka uratował GKS. Jeszcze przed przerwą Duarte domagał się rzutu karnego po upadku w polu karnym, lecz arbiter pozostał niewzruszony.
Po bezbramkowej pierwszej połowie Wisła wyszła z szatni zdecydowanie bardziej konkretna. Już w 54. minucie po świetnej akcji gospodarzy Wasielewski sfaulował w polu karnym Alana Urygę, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Marko Božić i mimo że Kobylak wyczuł intencje strzelca, mocny strzał Austryiaka wpadł do siatki. Obrońca GKS-u obejrzał przy tej sytuacji żółtą kartkę.
Zaledwie sześć minut później było już 2:0. Frederico Duarte świetnie zagrał do Raula Gigera, a jego precyzyjne dośrodkowanie wykorzystał Jordi Sánchez, który efektownym uderzeniem głową podwyższył prowadzenie Wisły. Hiszpan kilka minut później ponownie trafił do siatki, jednak sędzia nie uznał gola – najprawdopodobniej z powodu zagrania ręką lub faulu w polu karnym.
W kolejnych minutach na boisku pojawili się dwaj liderzy poprzedniego sezonu – Julius Ertlthaler oraz wracający po kontuzji Ángel Rodado. Przez pewien czas inicjatywę przejął GKS, lecz nie potrafił stworzyć poważnego zagrożenia pod bramką Łubika.
Emocje wróciły w 79. minucie. Bartosz Nowak zagrał do Adama Zreláka, ten wyłożył piłkę Bartlewiczowi, a debiutant w barwach GKS-u uprzedził Raula Gigera i zdobył kontaktową bramkę. Goście próbowali pójść za ciosem – chwilę później niecelnie uderzał Borja Galán, a w końcówce swoich szans szukał także Bartosz Nowak.
Wisła nie dała sobie jednak odebrać zwycięstwa. Marcel Łubik pewnie interweniował po dośrodkowaniach w doliczonym czasie gry, a debiutujący Ellie Youan w ostatnich sekundach efektownie minął dwóch rywali i wywalczył rzut rożny, po którym arbiter zakończył spotkanie.
Dzięki zwycięstwu 2:1 Wisła Kraków dopisała do swojego dorobku pierwsze trzy punkty i udanie rozpoczęła nowy sezon, pokazując przede wszystkim skuteczność po przerwie oraz solidną postawę debiutującego między słupkami Marcela Łubika.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz