W 7. kolejce Ekstraklasy Korona Kielce podejmowała na własnym stadionie Wisłę Kraków. Spotkanie, które od lat budzi ogromne emocje wśród kibiców obu klubów, zakończyło się remisem 1:1. Korona była o krok od zdobycia kompletu punktów, jednak w doliczonym czasie gry Wisła zdołała wyrównać.
Korona lepsza w pierwszej połowie
Spotkanie rozpoczęło się bardzo intensywnie. Wisła Kraków od pierwszych minut próbowała narzucić swoje tempo i atakowała gospodarzy, jednak defensywa Korony dobrze radziła sobie z poczynaniami krakowian.
Kielczanie z czasem zaczęli coraz groźniej odpowiadać. Gospodarze wyprowadzali szybkie i niebezpieczne akcje, z których jedna zakończyła się zdobyciem bramki. Korona objęła prowadzenie i do końca pierwszej połowy skutecznie kontrolowała przebieg spotkania.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie. Pierwsze 45 minut zdecydowanie lepiej wyglądało w wykonaniu gospodarzy, którzy schodzili do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.
Druga połowa z innym obliczem Korony
Po zmianie stron Korona zaprezentowała zupełnie inne oblicze. Trener Jacek Zieliński zdecydował się na wprowadzenie kilku zmienników, którzy mieli pomóc zespołowi utrzymać korzystny rezultat.
Na boisku pojawił się między innymi Michael Ameyaw, dla którego był to debiutancki występ w barwach Korony Kielce. Zawodnik zaprezentował się solidnie i był jednym z zawodników, którzy wnieśli sporo energii do gry gospodarzy.
Korona miała swoje okazje, aby podwyższyć prowadzenie i zamknąć spotkanie. Gospodarze nie potrafili jednak wykorzystać swoich sytuacji, co w końcówce miało się na nich zemścić.
Wisła wyrównuje w doliczonym czasie gry
Końcówka spotkania przyniosła ogromne emocje. Kibice Korony byli już blisko świętowania niezwykle cennego zwycięstwa i zdobycia kompletu punktów. Wisła Kraków nie zamierzała jednak odpuszczać.
W doliczonym czasie gry krakowianie przeprowadzili świetną akcję, którą zakończyli zdobyciem bramki na 1:1. Gol padł praktycznie w ostatnich sekundach spotkania, pozbawiając Koronę zwycięstwa.
Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1. Dla kibiców Korony pozostał ogromny niedosyt. Kielczanie byli bardzo blisko wywalczenia trzech punktów, jednak przez brak skuteczności przy prowadzeniu nie zdołali podwyższyć wyniku i ostatecznie musieli zadowolić się jednym punktem.
Jacek Zieliński: „Daliśmy sobie wydrzeć ciężko zapracowane zwycięstwo”
Po spotkaniu rozczarowania nie krył trener Korony Kielce, Jacek Zieliński.
„No cóż, można powiedzieć po takim zakończeniu meczu? Ja nie mówię, że po meczu, tylko po zakończeniu meczu. Jesteśmy po prostu na siebie źli, no bo daliśmy sobie wydrzeć to ciężko zapracowane zwycięstwo, można powiedzieć, w ostatnich sekundach. I to bardzo boli, no ale to jest tylko i wyłącznie nasza wina”.
Mariusz Jop: „W tym momencie cenimy ten punkt”
Z zupełnie innej perspektywy na spotkanie patrzył trener Wisły Kraków, Mariusz Jop. Szkoleniowiec krakowian podkreślał, że jego zespół miał swoje okazje już wcześniej, jednak ostatecznie najbardziej cieszy go zdobyty w końcówce punkt.
„Patrząc na przebieg spotkania, oczywiście, jak się strzela w samej końcówce bramkę, to się ten punkt bardzo mocno docenia. Ale to, co mówiłem wcześniej: my w pierwszej połowie już mieliśmy swoje sytuacje, w drugiej połowie też Kuba Krzyżanowski miał setkę, w której trzeba po prostu dać szansę bramkarzowi się wykazać, bo to był taki strzał z siódmego, ósmego metra. Natomiast patrząc na przebieg i na to, jak się układało to spotkanie, to w tym momencie cenimy ten punkt, bo była to bramka w samej końcówce”.
Remis 1:1 oznacza, że oba zespoły muszą zadowolić się jednym punktem. Korona może jednak czuć duży niedosyt, ponieważ zwycięstwo wymknęło jej się praktycznie w ostatniej akcji meczu.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz