Alex Haditaghi, właściciel Pogoni Szczecin, opublikował na platformie X długi wpis, w którym skrytykował kapitana drużyny Kamila Grosickiego oraz jego otoczenie za sposób prowadzenia negocjacji kontraktowych. Kanadyjski biznesmen ujawnił szczegóły finansowe rozmów, podkreślając brak profesjonalizmu i priorytet stabilności klubu nad indywidualnymi żądaniami.
Kamil Grosicki, 37-letni skrzydłowy i kapitan „Portowców”, ma aktualny kontrakt ważny do 30 czerwca 2026 roku. Umowa, podpisana prawie 2,5 roku temu (gdy piłkarz miał 34 lata), gwarantuje mu wynagrodzenie w wysokości 160 tys. zł miesięcznie.
Według Haditaghiego, Grosicki domaga się nowego kontraktu na 2,5 roku – do czerwca 2028 roku, gdy będzie miał 40 lat. Żądania obejmują podwyżkę do 250 tys. zł miesięcznie oraz 2 mln zł premii za podpis. To oznaczałoby około 8 mln zł gwarancji dla zawodnika w tym okresie.
Oferta klubu jest znacznie bardziej ostrożna: utrzymanie pensji na poziomie 160 tys. zł, gwarantowany jeden rok kontraktu plus opcja przedłużenia o kolejny (jeśli Grosicki rozegra co najmniej 75% meczów, minimum 30 minut każdy). Do tego dochodzą wysokie premie indywidualne i drużynowe.
Haditaghi odmawia zgody na żądania Grosickiego:
„Nie podpiszę takiej umowy”.
Właściciel Pogoni zarzuca Grosickiemu, jego agentom i otoczeniu prowadzenie negocjacji publicznie – poprzez wycieki do mediów i dziennikarzy.
„Nie podoba mi się, że Kamil, jego agenci, przyjaciele i ludzie z jego otoczenia ujawniają szczegóły negocjacji. Nie podoba mi się, że prywatne rozmowy i spotkania są ujawniane. Koniec kropka”.
Haditaghi podkreśla, że sprawy szatni i zarządu powinny pozostać prywatne:
„Prywatne rozmowy między zawodnikiem a trenerem i klubem nigdy nie powinny odbywać się publicznie. Wyciek prywatnych wiadomości, negocjacje za pośrednictwem dziennikarzy czy wykorzystywanie mediów jako narzędzia nacisku to nie przywództwo. To nieprofesjonalne”.
Haditaghi odnosi się też do roli kapitana. Podkreśla, że w elitarnym futbolu liczy się nie tylko atak, ale cała gra:
„Kibice kochają gole i asysty. Rozumiem to. Ale współczesny futbol wymaga czegoś więcej. Obrona jest ważna. Pressing jest ważny. Standardy treningowe są ważne. Przywództwo poza boiskiem jest ważne. Nasz najlepszy strzelec nie może być jednocześnie naszym najsłabszym defensywnym zawodnikiem. To elitarny i prawdziwy futbol, a nie gra wideo”.
Właściciel przypomina trudną sytuację Pogoni sprzed kilku miesięcy. Klub był na krawędzi bankructwa – z długiem ponad 75 mln zł, zaległościami w pensjach i premiach. Haditaghi, który przejął klub, deklaruje odpowiedzialność:
„Nie będę wciągał tego klubu z powrotem w finansową nieodpowiedzialność, aby zaspokoić presję ze strony dziennikarzy, agentów lub emocjonalny szum. Jestem tu po to, aby budować i wygrywać”.
Podkreśla, że nikt nie jest ważniejszy od klubu: zawodnicy, trenerzy i właściciele przychodzą i odchodzą, a instytucja zostaje na zawsze.
Sprawa wywołała szerokie dyskusje w mediach sportowych. Część komentatorów chwali Haditaghiego za transparentność i dbałość o finanse, inni krytykują ujawnianie szczegółów kontraktowych. Na razie nie wiadomo, jak na wpis zareaguje sam Grosicki lub jego agent.
Negocjacje trwają, a przyszłość jednego z najbardziej doświadczonych polskich piłkarzy w Pogoni Szczecin pozostaje otwarta. Kibice „Portowców” z niecierpliwością czekają na rozwój wydarzeń.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz