Górnik Zabrze pożegnał się z europejskimi pucharami. W rewanżowym spotkaniu 4. rundy eliminacji Ligi Konferencji Trójkolorowi przegrali z AS Monaco 1:4. Gospodarze nie musieli nawet wrzucać najwyższego biegu. Wystarczyło, że bezlitośnie wykorzystali błędy zabrzan.
Trybuny Stade Louis-II nie pękały w szwach. Spotkanie obejrzało około sześciu tysięcy widzów. Trudno jednak się temu dziwić. Kibice Monaco przywykli do Ligi Mistrzów i największych europejskich marek, dlatego rewanż z polskim zespołem nie był dla nich wydarzeniem sezonu.
Michal Gasparik zaskoczył nieco wyjściowym składem. Przede wszystkim zabrakło kapitana Erika Janzy, którego na lewej stronie zastąpił Ondrej Zmrzly. Do jedenastki wrócił również Paweł Bochniewicz, zajmując miejsce Josemy w środku obrony.
Bolesny brak doskoku
Od pierwszych minut było widać, kto będzie dyktował warunki. Monaco długo utrzymywało się przy piłce i zamknęło Górnika na jego połowie. Zabrzanie bronili się nisko i początkowo nie pozwalali rywalom na wiele, ale wytrzymali tylko pół godziny.
Mamadou Coulibaly odegrał piłkę do Parisa Brunnera, a obrońcy Górnika nie zdążyli do niego doskoczyć. Napastnik Monaco uderzył bez przyjęcia zza pola karnego i posłał piłkę pod poprzeczkę.
Drugi gol padł tuż przed przerwą. Coulibaly otrzymał zdecydowanie zbyt dużo miejsca w polu karnym. Szybkim zwodem zgubił krycie, przełożył piłkę na prawą nogę i uderzył w dalszy róg. Zawodników tej klasy nie można zostawiać bez opieki nawet na moment.
Górnik odpowiedział niemal natychmiast. Ondrej Zmrzly trafił do siatki, ale radość zabrzan trwała krótko. Sędzia dopatrzył się wcześniejszego faulu Pawła Bochniewicza w walce o górną piłkę i gola nie uznał.
Do przerwy Monaco prowadziło 2:0. Po porażce 2:3 w Zabrzu oznaczało to, że Trójkolorowi potrzebowali trzech bramek, aby doprowadzić do dogrywki. Gasparik zareagował trzema zmianami. Ikia Dimi zastąpił Petera Federico, Paulo Bernardo wszedł za Maximiliana Dietza, a kontuzjowanego Bochniewicza zmienił Josema.
Nadzieje zgasły zaraz po przerwie
Nadzieje na odwrócenie losów dwumeczu zgasły jednak już pięć minut po wznowieniu gry. Lukas Sadilek popełnił prosty błąd podczas wyprowadzania piłki i zagrał wprost pod nogi Aleksandra Golovina. Pomocnik Monaco skorzystał z prezentu i w sytuacji sam na sam podwyższył wynik na 3:0.
Po tym trafieniu Filipe Luís zaczął oszczędzać podstawowych zawodników. Monaco wyraźnie zwolniło, odpuściło pressing i pozwoliło Górnikowi na nieco więcej. Swoje okazje mieli Maksym Chłań oraz Sondre Liseth, ale obu zatrzymał Lukas Hradecky.
Zamiast gola dla zabrzan padła jednak czwarta bramka dla gospodarzy. Schulze odbił przed siebie strzał Mathysa Detourbeta z dystansu, a Mika Biereth dopadł do piłki i z bliskiej odległości skierował ją do siatki. Kolejny prosty błąd i kolejny bezlitośnie wykorzystany prezent.
Górnik odpowiedział w 83. minucie po akcji rezerwowych. Josema posłał prostopadłe podanie za linię obrony, Janis Antiste urwał się rywalowi i pokonał bramkarza Monaco. Był to jedynie gol honorowy, ale przynajmniej pozwolił Trójkolorowym uniknąć powrotu do Zabrza z zerowym dorobkiem.
Bolesna lekcja na koniec europejskiej drogi
Porażka 1:4 zakończyła europejską przygodę Górnika. Zabrzanie przegrali dwumecz 3:7, a ostatni występ nieco popsuł dobre wrażenie, jakie pozostawili po wcześniejszych spotkaniach. Trzeba jednak pamiętać, że losowanie nie było dla nich łaskawe. Fenerbahce awansowało do Ligi Mistrzów, Ferencvaros zagra w Lidze Europy, a Monaco w Lidze Konferencji. Każdy z rywali Górnika osiągnął więc swój cel.
Można się zastanawiać, czy przy odrobinie szczęścia i łatwiejszej drabince faza ligowa nie znalazłaby się w zasięgu Trójkolorowych. Sprowadzanie wszystkiego wyłącznie do pechowego losowania byłoby jednak zbyt wygodne. Rewanż w Monako pokazał, jak wiele zabrzanom brakuje jeszcze do poziomu czołowych lig Europy.
Ekstraklasa w ostatnich latach zrobiła duży krok do przodu, ale futbol z lig TOP 5 nadal jest innym światem. W Polsce prosty błąd czasami uchodzi na sucho. Przeciwko Monaco niemal każdy prezent kończył się golem. To najbardziej bolesny, ale też najważniejszy wniosek z pożegnania Górnika z Europą.
Skrót spotkania:
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz