Jagiellonia Białystok stoi przed historycznym wieczorem. Po efektownym zwycięstwie 4:0 Żółto-Czerwoni pojadą do Tbilisi z potężną zaliczką i jednym zadaniem: nie pozwolić, by pewność siebie zamieniła się w rozluźnienie. Pierwszy w historii klubu awans do fazy ligowej Ligi Europy jest na wyciągnięcie ręki.
Wynik pierwszego spotkania wygląda jak nokaut. Jesús Imaz otworzył rezultat z rzutu karnego, Jeremy Agbonifo podwyższył jeszcze przed przerwą, a po zmianie stron do własnej bramki trafił Ibrahim Alhassan. Kropkę nad „i” postawił Sergio Lozano, który w doliczonym czasie gry huknął z dystansu i ustalił wynik na 4:0.
Tyle mówi tablica wyników. Sam przebieg spotkania nie był jednak aż tak jednostronny.
Iberia odważnie rozpoczęła obie połowy. W pierwszych minutach potrafiła ominąć pressing Jagiellonii, zmusiła Sławomira Abramowicza do interwencji, a po przerwie nawet trafiła do siatki. Bramka nie została uznana, później goście obili jeszcze obramowanie bramki. Gruzini wyjechali z Białegostoku bez gola, ale pozostawili po sobie wystarczająco dużo ostrzeżeń.
W Tbilisi nie będą mieli już czego kalkulować. Cztery bramki straty zmuszają ich do ataku od pierwszego gwizdka. Można spodziewać się wysokiego pressingu, większej liczby zawodników pod polem karnym Jagiellonii i próby zdobycia szybkiej bramki, która poderwałaby trybuny oraz przywróciła choćby cień nadziei.
Dlatego Żółto-Czerwoni nie mogą ograniczyć się do pilnowania przewagi. Cofnięcie się pod własną bramkę i bierne oczekiwanie na kolejne ataki byłoby zaproszeniem Iberii do meczu. Jagiellonia powinna szukać kontroli poprzez piłkę, a po jej odbiorze wykorzystywać przestrzenie, które gospodarze będą musieli zostawić. Szybkość Jeremy’ego Agbonifo i Kajetana Szmyta może w takich warunkach okazać się zabójcza.
Adrian Siemieniec doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Po pierwszym spotkaniu podkreślał, że jego drużyna jedzie do Gruzji po zwycięstwo, a nie wyłącznie po obronę wyniku. To właściwe podejście. Jedna bramka Jagiellonii sprawiłaby, że Iberia potrzebowałaby już sześciu trafień do awansu.
Białostoczanie pokazali zresztą w Glasgow, że potrafią rozegrać odpowiedzialny rewanż na wyjeździe. Po zwycięstwie 2:1 nad Rangers FC nie zamknęli się na Ibrox, odpowiedzieli na trafienie Szkotów i remisem 1:1 przypieczętowali awans. Teraz przewaga jest znacznie większa, ale najtrudniejszym przeciwnikiem może okazać się nie Iberia, lecz zbyt szybkie przekonanie, że wszystko zostało już rozstrzygnięte.
Mistrzowie Gruzji nie znaleźli się na tym etapie przypadkiem. W eliminacjach Ligi Mistrzów wyeliminowali Florę Tallinn, później odpadli ze Slovanem Bratysława, a drogę do fazy play-off Ligi Europy otworzyli sobie po wymagającym dwumeczu z Larne. Bez względu na wynik rywalizacji z Jagiellonią są już pewni udziału w fazie ligowej Ligi Konferencji.
Jaga mierzy jednak wyżej. Cztery bramki przewagi sprawiają, że w Tbilisi nie potrzebuje kolejnego pucharowego cudu. Potrzebuje spokoju, koncentracji i dojrzałości. Czasem historię pisze się spektakularnym zwycięstwem. Czasem wystarczy odpowiedzialnie dokończyć dzieło.
Iberia – Jagiellonia. Gdzie obejrzeć mecz?
Rewanż odbędzie się w czwartek, 27 sierpnia, o godzinie 18:00 czasu polskiego na stadionie im. Micheila Meschiego w Tbilisi. Na moment publikacji oficjalny polski nadawca spotkania nie został jeszcze potwierdzony. Pierwszy mecz pokazywały Super Polsat, Polsat Sport 1, Polsat Sport Premium 1 oraz Polsat Box Go, jednak szczegóły transmisji rewanżu nie zostały dotąd ogłoszone.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz