W meczu 31. kolejki, Lech Poznań pokonał Motor Lublin 1:0. Dzięki zwycięstwu, poznański zespół powiększył zaliczkę nad drugim Górnikiem Zabrze do sześciu punktów. Pora powiedzieć sobie jasno: tylko kataklizm może sprawić, by po zakończonych rozgrywkach, Lech nie świętował kolejnego mistrzostwa kraju. Na jego korzyść gra dosłownie wszystko: forma, terminarz czy zmęczenie bezpośredniego rywala.
Lech Poznań jest w wyśmienitym położeniu, które niemalże gwarantuje mu triumf w krajowych rozgrywkach. Na trzy kolejki przed końcem, Poznaniacy przewodzą tabelą z 6-punktową przewagą nad Górnikiem Zabrze. Dzisiaj, na Motor Lublin Arenie, 9-krotni zwycięzcy ligi postawili kolejny krok w kierunku kolejnego mistrzostwa Polski. Jeśli na finiszu nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, a poznański zespół nie obniży formy, o drugi z rzędu tytuł nie trzeba będzie drżeć do ostatnich sekund sezonu.
Przeciwko Motorowi, Lech zaprezentował niezłomność, zaangażowanie i wolę walki. Zespół Nielsa Frederiksena udowodnił, że mimo niesprzyjających okoliczności i braku szczęścia, potrafi odnosić zwycięstwa. Choć niewielkie, to kluczowe, bo mistrzostwa najczęściej zdobywa się w bólach.
Wiele wskazuje, że tym razem będzie podobnie.
Świetna forma Lecha! Autostrada do mistrzostwa?
Spotkanie rozpoczęło się od przykrego incydentu. W 14. minucie gry, w bocznym sektorze boiska, o futbolówkę walczyło dwóch zawodników: Bradly van Hoeven oraz Ali Gholizadeh. Zawodnik gospodarzy, wygarnął piłkę zawodnikowi gości, który w celu nienadepnięcia rywala, zdecydował się na skok. Pech chciał, że w jego wyniku nabawił się poważnego urazu, po którym musiał opuścić plac gry na noszach. Najbliższa przyszłość ofensywnego pomocnika rysuje się pod znakiem zapytania.
W 26. minucie, groźnie uderzał Bartosz Wolski, a chwilę później, za sprawą strzału Patrika Walemarka, groźnie zrobiło się pod drugą bramką. W 40. minucie, Leo Bengtsson efektownym zwodem minął rywala, po czym mierzonym strzałem wpakował piłkę do bramki. Dla szwedzkiego pomocnika to 9. trafienie w sezonie.
𝐋𝐄𝐎 𝐁𝐄𝐍𝐆𝐓𝐒𝐒𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐍! 🤩 𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐓𝐄𝐂𝐇𝐍𝐈𝐊𝐀, 𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐆𝐎𝐋! 🔝
Lech prowadzi w Lublinie!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/v8kmcRcsWD
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 2, 2026
,,Kolejorz” mógł podwyższyć prowadzenie jeszcze przed przerwą, ale na wysokości zadania stanął zastępujący Ivana Brkivicia, Gasper Tratnik.
W 2. części meczu, częściej atakowali przyjezdni. Mimo to, piłkarzom poznańskiego zespołu nie udało się podwyższyć prowadzenia. W 87. minucie, przed dobrą szansą stanął Robert Gumny. Doświadczony wahadłowy minął dwóch przeciwników, po czym oddał sprytne uderzenie na bramkę. W doliczonym czasie, na solowy rajd zdecydował się Luis Palma. Jego uderzenie okazało się jednak zbyt anemiczne, by zagrozić bramce miejscowych.
Mimo nieskuteczności, Lechici mogą cieszyć się z kolejnego, arcyważnego zwycięstwa. W przyszły piątek, 8. maja, ,,Kolejorz” przy Bułgarskiej podejmie Arkę Gdynia. Zwycięstwo w tym spotkaniu zagwarantuje Poznaniakom miejsce na podium. Na przypieczętowanie mistrzostwa, należy poczekać przynajmniej półtora tygodnia.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz