Kompromitacji Legii ciąg dalszy! Wojskowi przegrali z czerwoną latarnią ligi!

Legia Warszawa nie przestaje się kompromitować. Dziś, stołeczni ulegli ostatniemu w tabeli Bruk-Betowi Termalice, decydującą bramkę tracąc w ostatniej akcji meczu! To już piąty z rzędu mecz ,,Wojskowych” bez zwycięstwa. 

 

Legia – Bruk-Bet: Wstyd, żenada, kompromitacja i wiele, wiele więcej w wykonaniu piłkarzy (i nie tylko) Legii. Bruk-Bet zszokował całą piłkarską Polskę!

Zanim napiszę kilka zdań o samym meczu, wygłoszę krótki monolog:

 

Legia Warszawa sezon 2025/26 zaczęła obiecująco. Klub poczynił latem bardzo ciekawe transfery z Miletą Rajoviciem i Arkadiuszem Recą na czele, sprowadził – jak się wydawało – ambitnego i kompetentnego szkoleniowca. Wyniki na początku kampanii również były nienajgorsze. ,,Wojskowi” wygrali Superpuchar, awansowali do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy i zanotowali kilka cennych zwycięstw w Ekstraklasie. Mimo, że nie było idealnie – stołecznym zdarzały się wpadki – jak porażka z Wisłą Płock (0:1) czy lanie na Cyprze od AEK-u Larnaka (1:4), to start rozgrywek można uznać za udany. 

 

Nastrojów nie popsuła także porażka z Cracovią (1:2). Ta została szybko zrekompensowana kibicom w postaci okazałego zwycięstwa z Radomiakiem (4:1). Problemy Legii zaczęły się dopiero na początku października. Drugiego dnia tego miesiąca, stołeczni w mocno eksperymentalnym składzie ulegli tureckiemu Samsunsporowi (0:1). Trener – Edward Iordanescu – tłumaczył to potrzebą regeneracji na mecz z Górnikiem Zabrze. Piłkarze wyszli co prawda świeży, ale warszawski zespół znów przegrał – tym razem wynikiem 1:3. Po tym spotkaniu, kibice zaczęli domagać się zwolnienia rumuńskiego szkoleniowca. Osobiście, uważałem, że nie byłby to najlepszy ruch, ale z perspektywy czasu muszę przyznać, że nie miałem racji. 

 

Legia w kolejnych meczach znów traciła punkty i znów robiła to w hańbiący sposób. Problemów na własnym podwórku nie przykryła nawet wygrana z Szachtarem w meczu Ligi Konferencji. Kibice mieli najzwyczajniej w świecie dość wiecznie niewyspanego i wysysającego całą energię ze świata Iordanescu. Ten po bramce Rafała Augustyniaka w doliczonym czasie gry wydawał się być nieszczęśliwy. Mimo zwycięstwa jego drużyny. Coś tutaj ewidentnie nie grało (i nie gra). Widać było brak zaangażowania, brak jakiegokolwiek zżycia z drużyną. Finalnie, 30 października, dzień po pucharowej porażce z Pogonią, Rumun ,,poleciał” ze stanowiska. 

 

Nie jest to oczywiście koniec problemów Legii, ale pewne jest, że zwolnienie Iordanescu było słuszną decyzją. Oczywiście to nie jest tak, że cała wina leży w osobie trenera – ta rozkłada się również na zawodników i zarząd. Niemniej, stołeczny zespół z Inakim Astizem na ławce nie odżył i kontynuuje słabą grę. Hiszpan, który jest tymczasowym trenerem ,,Wojskowych” jako ,,jedynka” wciąż nie zaznał jeszcze zwycięstwa, a miał już na to trzy okazje. W Warszawie panuje istny rozgardiasz i obawiam się, że będzie on się jeszcze ciągnął długimi miesiącami. Atmosfera wokół klubu jest tragiczna i dzisiejsza porażka z Bruk-Betem zdecydowanie jej nie poprawia. 

 

Legia, mimo, że przez wielu uznawana największym klubem w Polsce, stała się ligowym średniakiem. Na ten moment, ,,Wojskowi” mają jedynie cztery punkty zaliczki nad szesnastą Lechią Gdańsk. Zatem, w przypadku przegrania jeszcze dwóch, trzech spotkań, zespół Astiza może nawet zlecieć pod kreskę! Czy to realny scenariusz? Osobiście uważam, że nie, ale patrząc na rozmach z jakim w ostatnich latach zadziwia – w negatywnym tego słowa znaczeniu – nas stołeczny zespół nie można uznawać tego za coś nierealnego. Szczególnie patrząc na to, że taka sytuacja miała już miejsce w sezonie 2021/22.

 

Liczę, że Legia szybko się podniesie. Przynajmniej na boisku, bo sytuacja w gabinetach jest już bardziej skomplikowana. Trzymam kciuki, choć wiem, że nie będzie to łatwe!

 

Legia – Bruk-Bet: Trubeha obnażył słabości Legii.

Mecz Legii z Bruk-Betem nie był zbytnio interesujący. Przeważali gospodarze, ale w 24. minucie na prowadzenie wyszły ,,Słonie”. Po dośrodkowaniu Kasperkiewicza, tor lotu piłki zmienił Krzysztof Kubica. Jako, że Legia cierpi na chorobę pod tytułem ,,brak skutecznego napastnika”, ciężko było jej wykończyć swoją akcję. Jedynym zawodnikiem, którego warto wyróżnić z legijnej ofensywy jest Ermal Krasniqi. 27-latek w 73. minucie po pięknym uderzeniu zza pola karnego wyrównał stal rywalizacji. Co dziwne, ,,Wojskowi” zamiast atakować, zaczęli się bronić. 

 

Kuriozalny jest fakt, że w 89. minucie Astiz zdjął ofensywnego pomocnika – Kacpa Urbańskiego – a w jego miejsce wprowadził obrońcę – Artura Jędrzejczyka. To nie mogło się dobrze skończyć! I nie skoczyło. W ostatnich sekundach spotkania kontrę ,,Słoni” wykończył Andrzej Trubeha. Ten sam zawodnik chwilę wcześniej pokonał Kacpra Tobiasza, ale jego gol nie został uznany przez sędziego. Tym razem, jego trafienie zostało jednak zaliczone, a Bruk-Bet mógł cieszyć się z cennej wygranej na Łazienkowskiej. 

,,Słoniki” tym samym awansowały na siedemnaste miejsce w tabeli, a trochę tlenu złapał Marcin Brosz. Czy Bruk-Bet pójdzie za ciosem i w kolejnym spotkaniu? Dajcie znać w komentarzach!

 

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *