GKS Katowice przegrał 0:2 z Hapoelem Tel Awiw w pierwszym meczu trzeciej rundy eliminacji Ligi Konferencji. O losach spotkania rozegranego w węgierskim Miszkolcu przesądziły dwa poważne błędy katowiczan popełnione w pierwszych 18 minutach.
Spotkanie rozpoczęło się dla GieKSy najgorzej, jak tylko mogło. Już w 5. minucie Hapoel wykorzystał stratę polskiego zespołu i przeprowadził szybką akcję lewą stroną. Piłka została wycofana przed pole karne, skąd Stav Turiel płaskim strzałem umieścił ją przy dalszym słupku bramki Gabriela Kobylaka.
Katowiczanie nie zdążyli jeszcze otrząsnąć się po pierwszym ciosie, a gospodarze zadali kolejny. W 18. minucie Arkadiusz Jędrych popełnił błąd podczas wyprowadzania piłki i podał ją wprost pod nogi Roeia Alkoukina. Zawodnik Hapoelu błyskawicznie skorzystał z prezentu, efektownym uderzeniem lobując Kobylaka.
GKS częściej utrzymywał się przy piłce, ale niewiele z tego wynikało. Podopieczni Rafała Góraka mieli problemy ze stworzeniem dogodnej sytuacji pod bramką Assafa Tzura. Eman Marković uderzył nad poprzeczką, natomiast ze strzałem Bartosza Nowaka z rzutu wolnego bez problemów poradził sobie bramkarz Hapoelu. Więcej pracy miał Kobylak, który jeszcze przed przerwą uchronił swój zespół przed utratą kolejnego gola.
Po zmianie stron trener GieKSy próbował odmienić przebieg spotkania. Na murawie pojawili się Ilya Shkuryn, Mateusz Kowalczyk oraz Szymon Bartlewicz. Katowiczanie zaczęli grać odważniej, ale nadal brakowało im dokładności w decydujących momentach. Po godzinie gry Kowalczyk przewrócił się w polu karnym po kontakcie z przeciwnikiem, jednak sędzia nie dopatrzył się przewinienia.
Hapoel z upływem czasu skupił się na kontrolowaniu wyniku i wyprowadzaniu kontrataków. W końcówce gospodarze mogli jeszcze podwyższyć prowadzenie, lecz bardzo dobrze interweniował Kobylak, najpierw zatrzymując sytuację sam na sam, a następnie odbijając kolejne groźne uderzenie.
W drugiej połowie doszło również do nietypowego incydentu. Na murawę wbiegł intruz, przez co spotkanie zostało na kilka minut przerwane. Mężczyzna długo nie opuszczał boiska, a po chwili doszło do szamotaniny z udziałem drugiej osoby oraz interweniujących stewardów.
GKS wraca z Miszkolca z dwubramkową stratą, ale nie stoi jeszcze na straconej pozycji. W poprzedniej rundzie katowiczanie również przegrali pierwszy mecz z MŠK Žilina, a następnie odwrócili losy rywalizacji przed własną publicznością. Tym razem zadanie będzie jednak znacznie trudniejsze.
Rewanż odbędzie się w środę, 12 sierpnia, o godzinie 18:00 na Arenie Katowice. Zwycięzca dwumeczu zmierzy się w decydującej rundzie eliminacji z Atalantą Bergamo.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz