Kto w bramce na baraże? Sytuacja golkiperów reprezentacji Polski

Kto w bramce na baraże? Sytuacja golkiperów reprezentacji Polski

Powołania do reprezentacji to zawsze ogrom niewiadomych, a jedną z nich jest z pewnością grono bramkarskie. Co do zasady, selekcjonerzy powoływali na zgrupowania czterech golkiperów, z których do kadry ostatecznie łapało się dwóch. W obecnej sytuacji dyktowanej dyspozycją poszczególnych zawodników, kontuzjami, a także osobistymi preferencjami trenera Urbana na rywalizację z Albanią powołanie otrzymali: Kamil Grabara, Bartłomiej Drągowski, Mateusz Kochalski i Bartosz Mrozek.

Co jak co, ale na obsadę bramki reprezentacja Polski nie miała prawa narzekać od dawien dawna. O ile zakończenie przygód Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego z kadrą zasiało ziarno niepewności w kibicach biało-czerwonych, o tyle ich następcy w obiecujący sposób rozpoczęli walkę o pozycję numer 1 w składzie Polaków. Bardzo szybko na prowadzenie wysunął się najbardziej doświadczony z grona – Łukasz Skorupski, który na boiskach włoskiej Serie A ugruntował swoją pozycję jako jeden z czołowych bramkarzy ligi ostatnich lat. Reprezentanci młodszego pokolenia w osobie Kamila Grabary i Marcina Bułki znaleźli się na falach wznoszących swoich karier, zyskując tym samym status potentatów do wiodącej roli w kadrze. Ostatni czas pokazał jednak, że wbrew dotychczasowym przyzwyczajeniom i prawidłowościom, wypada się o pozycję bramkarza Reprezentacji Polski pomartwić.

Kamil Grabara zajął na stałe miejsce między słupkami VfL Wolfsburg, co w normalnych okolicznościach, prawdopodobnie samo w sobie oznaczałoby naturalny numer 1, biorąc pod uwagę kontuzję Łukasza Skorupskiego. Wilki w obecnej kampanii notują jednak fatalne występy, a były bramkarz Kopenhagi puścił już 56 bramek w 26 spotkaniach niemieckiej Bundesligi. Wynik bez mała zatrważający, jednak Polak może się równocześnie pochwalić 92 obronionymi strzałami na jego bramkę ze skutecznością interwencji na poziomie ponad 63%. Taka skuteczność plasuje go w czołówce ligi, pomimo reprezentowania niemal najgorszej ekipy trwającej kampanii. Taki bramkarz przyjeżdża na zgrupowanie rozgrzany i przyzwyczajony do ogromnej presji. Z drugiej strony, psychologia sportu przestrzega przed nawykowym brakiem zaufania do własnej defensywy, co w reprezentacji może skutkować niepotrzebną nerwowością w komunikacji z blokiem obronnym.

Bartłomiej Drągowski zasilił w minionym okienku transferowym Widzew Łódź, który jest chyba w jeszcze bardziej niezręcznej sytuacji niż Wolfsburg. Do seryjnego przegrywania meczów drużyna z Łodzi dołożyła jeszcze wszelkie rekordy transferowe, które, póki co, nie sprawdzają się sportowo. Sam Drągowski zajął miejsce w podstawowej jedenastce i na papierze wygląda przyzwoicie. Biorąc pod uwagę mizerną postawę Widzewiaków, były bramkarz Panathinaikosu znajduje się w bliźniaczym położeniu, co Kamil Grabara (z zachowaniem wszelkich proporcji). W bramce Łodzian wystąpił dotychczas w zaledwie kilku meczach, podczas których dobre interwencje przeplatał wpadkami, jak chociażby w meczu z Cracovią.

W całym tym zestawieniu Mateusz Kochalski jawi się jako postać najbardziej intrygująca, a zarazem najtrudniejsza do jednoznacznej oceny. Choć liga azerska wciąż bywa w Polsce postrzegana przez pryzmat egzotyczny, występy golkipera Qarabagu w Lidze Mistrzów skutecznie ucinają wszelkie złośliwe komentarze. Dziesięć spotkań w elicie to kapitał, którego nie da się zbagatelizować – Kochalski musiał tam stawiać czoła napastnikom z absolutnego topu, co w hierarchii Jana Urbana może windować go wyżej niż ligowa regularność konkurentów. Paradoksalnie, fatalna postawa defensywy mistrza Azerbejdżanu tylko uwypukliła jego atuty: refleks na linii i niespotykaną zdolność do zachowania chłodnej głowy w sytuacjach beznadziejnych. 

Wybór Jana Urbana to nie tylko kwestia obronionych strzałów, ale przede wszystkim filozofii gry. Selekcjoner, znany z zamiłowania do ofensywnego futbolu i budowania akcji od tyłu szuka golkipera, który nie boi się ryzyka w rozegraniu. Pod tym względem najciekawiej prezentuje się kandydatura Bartosza Mrozka. Bramkarz Lecha Poznań swoimi wyjściami poza pole karne i celnością długich podań reprezentuje nowoczesnych „sweeper-keeperów”. W starciu z Albanią, gdzie Polska prawdopodobnie będzie zmuszona do ataku pozycyjnego, umiejętność gry nogami może okazać się ważniejszym argumentem niż czysty refleks na linii. Powrót Bartłomieja Drągowskiego do Widzewa Łódź oraz pewna pozycja Mrozka to sygnał, że polska liga na nowo stała się istotnym zapleczem dla reprezentacji. Przez lata panowało przekonanie, że powołanie dla bramkarza z Ekstraklasy to jedynie „nagroda pocieszenia” lub uzupełnienie składu. Dziś, wobec problemów naszych eksportowych jedynek, krajowe podwórko staje się realną alternatywą. Selekcjoner ma do dyspozycji zawodników, których postępy może śledzić co tydzień z trybun, co w obliczu krótkich zgrupowań daje mu ogromny komfort oceny dyspozycji „tu i teraz”.

Nieobecnym pozostaje Marcin Bułka, który swoimi występami w Nicei zapewniał wiele optymizmu, również patrząc na przyszłość kadry. Transfer do Arabii Saudyjskiej w letnim okienku transferowym 2025 roku nie wpłynął pozytywnie na wizerunek Polaka w oczach selekcjonera. Nie pomógł sobie również komentarzami w mediach społecznościowych po braku powołania na poprzednie zgrupowanie. Były piłkarz między innymi Chelsea i PSG boryka się jednak z kontuzją więzadeł, co naturalnie wykluczyło go z walki o miejsce w kadrze na baraże.

Poza głównymi kandydatami do roli „jedynki”, Jan Urban powołał jeszcze dwóch golkiperów w osobach Bartosza Mrozka i Mateusza Kochalskiego. Ten pierwszy prezentuje dobrą dyspozycję w obecnej kampanii, wliczając w to również Ligę Konferencji Europy. Kochalski natomiast rozegrał niemal połowę meczów mniej od Mrozka, notując jednak 10 występów w Lidze Mistrzów, zbierając na ogół opinie pełne superlatyw. Qarabag, podobno zresztą jak Wolfsburg i Widzew, boryka się z gigantycznymi problemami w defensywie, co nie ułatwia zadania tym trzem golkiperom. Początek starcia z Albańczykami w czwartek 26 marca o 20:45.

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *