Łukasz Piszczek nie zbawia GKS-u Tychy. Drugi mecz, druga porażka.

Łukasz Piszczek nie zbawia GKS-u Tychy. Drugi mecz, druga porażka.

Nazywany ,,największym trenerskim talentem z Polski”, Łukasz Piszczek zalicza tragiczny start pracy w pierwszoligowym GKS-ie Tychy. Tydzień temu, Tyszanie przegrali 1:2 ze Stalą Rzeszów, a wczoraj polegli aż 1:6 w starciu z Miedzią Legnica. Jeżeli tak dalej pójdzie, popularny ,,Piszczu” wraz z ,,Trójkolorowymi” za osiem miesięcy, zamiast do Krakowa czy Wrocławia, będzie jeździł do Kleczewa i Skierniewic. 

 

W Tychach wolą spaść, niż awansować?

Po bardzo dobrej rundzie wiosennej poprzedniego sezonu, można było stawiać na GKS Tychy jako jednego z kandydatów do awansu do Ekstraklasy. Wydaje się jednak, że ktoś na Górnym Śląsku ewidentnie nie chciał powalczyć o promocję do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Latem z drużyny odeszło wielu ważnych graczy (Bartosz Śpiączka, Julius Ertlthaler, Jakub Budnicki), a w ich miejsce przyszli mniej jakościowi gracze. Można powiedzieć, że jedynym wartym uwagi transferem GKS-u, było sprowadzenie do Tych Damiana Kądziora.

 

Tak o ruchach kadrowych w GKS-ie wypowiada się analityk reprezentacji Polski do lat 18 – Andrzej Gomołysek:

GKS od początku sezonu punktował fatalnie. Na zmianę na ławce trenerskiej, w Tychach zdecydowano się w połowie listopada, gdy licznik meczów z rzędu bez zwycięstwa ,,Trójkolorowych” wynosił dwanaście. Artura Skowronka zastąpił uznawany za ,,największy trenerski talent w Polsce” Łukasz Piszczek. Swoją drogą ciekawe, na jakiej podstawie ludzie nazywają tak 40-latka. Fakt ,,Piszczu” to jeden z lepszych polskich piłkarzy w XXI wieku, ale to nie wystarcza by być niezłym szkoleniowcem.

Prawda jest taka, że Piszczek jest w trenerce zielony. Fakt, 40-latek pracował jako asystent trenera w Borussi Dortmund, ale praca ta z powodu słabych wyników potrwała zaledwie siedem miesięcy. Później, 66-krotny reprezentant Polski pełnił funkcję grającego trenera trzecioligowego KS-u Goczałkowice Zdrój. Z prostych obliczeń wychodzi więc, że ,,Piszczu” funkcję szkoleniowca pełni z przerwami zaledwie dwa lata. Gdy zawęzimy to do samej pracy jako ,,jedynka”, wychodzi nam, że aktualny sternik GKS-u ma półtoraroczne trenerskie doświadczenie. 

 

Jakim więc cudem znalazł on zatrudnienie na poważnym, pierwszoligowym poziomie? Między innymi przez mocno promującą go szeroko pojętą opinię publiczną i nowatorskie metody szkolenia. Oczywiście nie chcę mówić, że Piszczek to słaby trener. Bo nie, ,,Piszczu” wcale kiepski nie jest. 40-latek potrzebuje jednak okrzepnięcia i obycia w funkcji szkoleniowca.

 

Miedź – GKS: Tyszanie grzęzną w strefie spadkowej. A z taką grą, szybko się z niej nie wydostaną!

Tyszanie zaczęli spotkanie w Legnicy od mocnego akcentu. W 10. minucie do siatki trafił Daniel Rumin, który sprytnym strzałem pokonał Wrąbla. W kolejnych minutach do głosu doszła jednak Miedź. Legniczanie obnażyli tragiczną defensywę tyskiej drużyny i w pół godziny (od 15. do 45. minuty) wbili im cztery trafienia. 

 

W końcówce Miedź zdobyła jeszcze dwa gole i ustaliła wynik spotkania na 6:1. Na uwagę zasługuje szósta bramka gospodarzy, zdobyta po bardzo ładnej, trójkowej akcji. 

 

Skrót meczu:

 

Miedź Legnica – GKS Tychy 6:1 (4:1)

Bramki: Daniel Rumin (10′), Daniel Stanclik (16′, 39′, 44′), Asier Cordoba (35′), Marcel Mansfeld (76′), Zvonimir Petrović (82′)

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *