Po dwóch błyskawicznie zdobytych golach i dwóch diametralnie różnych połowach Radomiak i Legia dzielą się punktami. Nowy szkoleniowiec gospodarzy może cieszyć się z udanego debiutu. Legia zaś, przynajmniej na chwilę, opuszcza strefę spadkową.
Lustrzane odbicie
Mecz otworzył się błyskawicznie, ponieważ już w 2′ minucie wrzucona z rogu w pole karne Legii piłka znalazła Mauridesa, który bez problemu skierował ją głową do siatki. Był to już piąty gol Brazylijczyka zdobyty głową w tym sezonie.
Radość gospodarzy po zdobytej bramce nie trwała jednak zbyt długo. Już w 7′ minucie Legia wyrównała stan spotkania, strzelając niemal identycznego gola jak Radomiak.
Po świetnym dośrodkowaniu z narożnika boiska spod krycia uwolnił się Radovan Pankov, który tak jak Maurides zakończył akcję celnym strzałem głową.
Ależ początek w Radomiu! 😱
Maurides i Pankov z bliźniaczo podobnymi golami! Już w 7. minucie mamy 1:1! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/CjI4DL54p3
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 13, 2026
Do końca pierwszej połowy obie strony próbowały się wzajemnie zaskoczyć, zarówno szybko wyprowadzanymi kontrami, jak i powoli budowanymi atakami pozycyjnymi. Pomimo kilku świetnych sytuacji na objęcie prowadzenia, żadna z ekip nie była w stanie już zdobyć bramki.
Końcówka pełna emocji
Druga połowa od początku przebiegała zdecydowanie spokojniej. Żadna ze stron nie potrafiła stworzyć sobie dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. Dopiero na ostatnie 10 minut spotkania, gra ze środka pola przeniosła się w okolice szesnastki Legii. Jednak nawet ciągłe ataki Radomiaka nie były w stanie pokonać defensywy drużyny Marka Papszuna.
W meczu przyjaźni w Radomiu dane nam było zobaczyć podział punktów, który zdaje się nie do końca zadowalający dla przyjezdnych. Gospodarze jednak paradoksalnie mogą bardziej doceniać tę skromną zdobycz. Zapewne szczególnie docenia ją Kiko Ramirez, który zalicza udany debiut jako szkoleniowiec Radomiaka.
W kolejnym tygodniu Hiszpan wraz ze swoimi podopiecznymi pojedzie do Gliwic, Legia za to podejmie dawną drużynę Marka Papszuna, Raków Częstochowa.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.






Dodaj komentarz