Polonia Bytom straciła na decyzji sędziego? Ekspert nie ma wątpliwości.

Polonia Bytom perfidnie oszukana ze zwycięstwa? Ekspert nie ma wątpliwości.

Polonia Bytom w meczu rozpoczynającym osiemnastą kolejkę pierwszej ligi tylko zremisowała z Górnikiem Łęczna (2:2). Według wielu, ,,Królowa Śląska” dużo straciła na kontrowersyjnej decyzji arbitra. Błąd ze strony sędziego potwierdza artykuł opublikowany przez byłego sędziego, a aktualnie eksperta telewizyjnego – Rafała Rostkowskiego.

 

Wynik 2:2, stadionowy zegar wskazywał 81 minutę, gdy trzeciego gola dla Polonii Bytom zdobył Kamil Wojtyra. Radość drużyny z Górnego Śląska była jednak bardzo krótka, bo sędzia bramki nie uznał. Większość kibiców była zdziwiona, nie wiedziała, co tak naprawdę się wydarzyło. Jak się okazało, Wojtyra kilkanaście sekund przed dobiciem piłki do siatki po strzale Lucjana Zielińskiego, delikatnie uderzył defensora Górnika Łęczna – Sebastiana Szczytniewskiego. Ten przebiegł jeszcze kilka metrów, po czym… przewrócił się na murawę. 

Warto dodać, że sędzia Damian Krumplewski pobiegł przyjrzeć się sytuacji przy monitorze. I tam nie dopatrzył się symulki gracza z Łęcznej.

 

Rafał Rostkowski nie ma złudzeń. ,,Symulował”.

,,Reakcja Szczytniewskiego wygląda nieadekwatnie do sytuacji. Po pierwsze: przewrócił się ze sporym opóźnieniem – jakby reakcje jego organizmu były opóźnione, jakby ból dochodził do jego świadomości powoli. To możliwe, ale raczej bardzo mało prawdopodobne, szczególnie w przypadku sportowca, tym bardziej zawodowego. Ponadto jego krzyk również brzmiał nieadekwatnie do sytuacji, jakby chciał na siebie zwrócić uwagę sędziów. Piłkarz Górnika miał siłę nagle krzyknąć tak głośno, że było słychać prawie na całym stadionie, a rzekomo nie miał siły ustać na nogach i biec za akcją.” – analizuje dla TVP Sport, wieloletni sędzia. 

 

Chwilę później, Rostkowski przechodzi to sedna – ,,Z powodów jak wyżej nasza opinia jest taka, że Szczytniewski wykorzystał nieistotne dla gry dotknięcie w plecy dla wymuszenia rzutu wolnego dla swojej drużyny – czyli: symulował. W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby uznanie gola, ewentualnie akceptowalne byłoby uznanie gola i ukaranie zawodnika gości żółta kartką za symulowanie.”.

 

Ciężko nie zgodzić się z opinią Rafała Rostkowskiego. Szczytniewski najzwyczajniej w świecie ,,przycwaniakował”, tym samym ratując swojej drużynie punkt, a jak wiemy, w aktualnej sytuacji Górnika, każde ,,oczko” jest na wagę złota. 

 

Polonia Bytom – Górnik Łęczna 2:2 (0:1)

Bramki: Paweł Jaroszyński (34′), Oliwier Kwiatkowski (51′), Jakub Arak (70′), Kamil Orlik (79′)

Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *