Już w czwartek Raków Częstochowa na własnym stadionie zagra swój pierwszy mecz w ramach III rundy kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA. Rywalem „Medalików” na własnym stadionie będzie wicemistrz Szwecji – Hammarby IF, który w zeszłym tygodniu odpadł z II rundy kwalifikacji Ligi Europy po przegranym dwumeczu z 34-krotnym mistrzem Belgii – RSC Anderlecht.
Jak spędzili weekend Raków i Hammarby?
Nastroje przed czwartkowym starciem w obu ekipach są diametralnie różne:
-
Raków Częstochowa: Podopieczni Dawida Kroczka w niedzielę przegrali na wyjeździe z beniaminkiem – Śląskiem Wrocław 1:2, i to pomimo faktu, że jeszcze do 87. minuty prowadzili 1:0. W samej końcówce obrona ekipy spod Jasnej Góry kompletnie się wyłączyła, a gospodarze po golach Marjanaca i Samieca-Talara zgarnęli cenne trzy punkty. Po niedzielnej porażce oraz zeszłotygodniowej przegranej u siebie z Wisłą Płock, Raków zajmuje ostatnie miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy – ex aequo z innym beniaminkiem, Wieczystą Kraków, która również ma na swoim koncie 0 punktów oraz identyczny bilans bramek.
-
Hammarby IF: Podopieczni Henrika Rydströma w ten weekend odpoczywali od spotkań ligowych. Wynika to ze specyfiki rozgrywek w Szwecji – gra się tam systemem wiosna-jesień, w którym 16 drużyn rywalizuje w 30 kolejkach (sezon rusza pod koniec marca, a kończy się na początku listopada). Kolejny mecz ligowy Hammarby rozegra dopiero 9 sierpnia, kiedy to zmierzy się na własnym obiekcie z BK Häcken – zespołem zajmującym 3. miejsce w Allsvenskan, który traci do nich zaledwie 2 punkty. Liderem tabeli jest obecnie IK Sirius Fotboll, posiadający po półmetku rozgrywek aż 11 punktów przewagi nad ścisłą czołówką.
Analiza eksperta: Kim jest rywal Rakowa?
O opinię na temat Hammarby IF zapytałem kibica tego klubu oraz eksperta od szwedzkiej piłki – Jacka Balona, który tak charakteryzuje ten zespół:
„Hammarby to zespół, który dopiero niedawno na stałe dołączył do czołówki Allsvenskan, stąd małe doświadczenie w Europie. Nie zmienia to faktu, że w ostatnich latach – mimo braku mistrzostwa – to najrówniejsza ekipa w Szwecji.
Hammarby najlepiej czuje się w grze z piłką przy nodze. W szwedzkich rozgrywkach niewiele drużyn jest w stanie zmusić ich do głębokiej defensywy. Większość meczów wygląda tak, że to piłkarze Bajen dyktują warunki i od początku dążą do otwarcia wyniku. Kluczowa jest dyspozycja środka pola, a szczególnie Nahira Besary – naszego kapitana i motoru napędowego. W poprzednich dwóch sezonach był najlepszym zawodnikiem w Allsvenskan, ale w tym roku jego forma nieco spadła, co niestety odbija się na wynikach.
Od kwietnia w rozgrywanie piłki przez Hammarby regularnie wkrada się sporo chaosu, przez co drużyna naraża się na groźne kontry. Obrońcy Bajen słyną co prawda z szybkości, ale nie zawsze są w stanie zatrzymać taki atak. Raków będzie musiał zrobić wszystko, by nie dać nam się rozkręcić. Gdy złapiemy odpowiedni rytm, nasza ofensywna trójka – Victor Lind, Paulos Abraham i Montader Madjed – może być bardzo groźna. To utalentowani i zaawansowani technicznie piłkarze, którzy potrafią stworzyć zagrożenie z niczego. Bramkę Anderlechtowi w zeszły czwartek strzelił właśnie Paulos, dobijając uderzenie Linda z dystansu. Duńczyk miał w tej sytuacji sporo wolnej przestrzeni, z której potrafił skorzystać. Do takich sytuacji Medaliki również nie mogą dopuszczać.”
Inna rzeczywistość niż w 2020 roku
W sezonie 2020/21, w II rundzie kwalifikacji Ligi Europy, Hammarby mierzyło się z Lechem Poznań. Wówczas – ze względu na pandemię COVID-19 – rozgrywano tylko jedno spotkanie, w którym szwedzki zespół uległ u siebie „Kolejorzowi” aż 0:3. Jak zauważa Jacek Balon, od tego czasu klub przeszedł ogromną metamorfozę:
„Często przywoływany mecz z Lechem z 2020 roku jest bardzo złudny, bo Hammarby stoi obecnie na zupełnie innym poziomie organizacyjnym. Od kilku lat projekt jest realizowany według przemyślanego schematu. Sprzedani zawodnicy, tacy jak Bazoumana Touré, świetnie radzą sobie za granicą, dzięki czemu budżet klubu pozwala na rekordowe wzmocnienia. Obecnie dwa najdroższe transfery w historii Allsvenskan to zakupy Hammarby – niedawno Amin Boudri, a kilka miesięcy wcześniej Victor Lind.”
Szanse 50/50 i atut własnego boiska
Zapytany o wskazanie faworyta tego dwumeczu, ekspert ocenia szanse po równo, zwracając uwagę na specyfikę rewanżu w Sztokholmie:
„Szukając faworyta, oceniam szanse 50/50. O awansie zadecydują małe detale. Raków powinien zrobić wszystko, by wygrać pierwszy mecz u siebie. Nawierzchnia na Tele2 Arena w Sztokholmie (dawniej 3Arena) jest bardzo specyficzna i wielokrotnie krytykowano ją za nietypowe zachowanie piłki – wysokość i kierunek odbicia. Piłkarze Hammarby doskonale ją czują, więc u siebie będą niezwykle groźni. Bajen mają potencjał, by przejść do kolejnej rundy – to drużyna o zbliżonych możliwościach do Rakowa. O końcowym sukcesie może rozstrzygnąć doświadczenie w meczach o wysoką stawkę, które po swojej stronie mają piłkarze polskiego zespołu.”
Doświadczenie pucharowe i ubytki w składzie
Hammarby IF ani razu w historii nie zagrało w fazie grupowej (lub ligowej) europejskich pucharów. Najbliżej tego osiągnięcia było w sezonie 2021/22, gdy w decydującej rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji przegrało po rzutach karnych ze szwajcarskim – FC Basel.
Z kolei Raków Częstochowa jeszcze niedawno otarł się o fazę grupową Ligi Mistrzów, a w ostatniej edycji Ligi Konferencji dotarł aż do 1/8 finału, gdzie uległ włoskiej Fiorentinie. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że latem z Częstochowy odszedł kluczowy napastnik – Norweg Jonatan Braut Brunes, który przeniósł się do Sparty Praga. Podopieczni Dawida Kroczka będą musieli więc mocno się napocić, aby wywalczyć awans do kolejnego etapu LKE.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz