Remis przywieziony ze Splitu sprawił, że cała zabawa zaczyna się właściwie od nowa. Raków Częstochowa w czwartek podejmie Hajduk Split, a stawka jest ogromna. Zwycięzca zagra jesienią w fazie ligowej Ligi Konferencji. Dla przegranego europejska przygoda skończy się właśnie tutaj.
Pierwsze spotkanie na gorącym Poljudzie pokazało, że w tej parze trudno wskazać zdecydowanego faworyta. Hajduk dwukrotnie wychodził na prowadzenie, Raków dwukrotnie odpowiadał. Najpierw na gola Michele Šego szybko odpowiedział Mahir Emreli, a po przerwie Chorwaci ponownie odskoczyli za sprawą Dalissona.
Wydawało się jednak, że los wyciąga do częstochowian rękę. W 55. minucie Adrion Pajaziti obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę i gospodarze musieli radzić sobie w dziesiątkę. Raków długo nie potrafił tego wykorzystać. Dopiero w ostatnich sekundach spotkania Lamine Diaby-Fadiga po pięknej akcji uratował remis 2:2. Chwilę wcześniej trafił jeszcze w poprzeczkę.
Można więc mówić o niedosycie, bo przez ponad pół godziny Medaliki grały z przewagą jednego zawodnika. Można jednak spojrzeć na to inaczej. Raków wrócił ze Splitu bez porażki i teraz o awans zagra przed własną publicznością.
Dwie twarze Rakowa
Częstochowianie są w tym sezonie zespołem pełnym kontrastów. W Ekstraklasie wystartowali fatalnie. Trzy mecze, trzy porażki i za każdym razem ten sam wynik 1:2. Zupełnie inaczej wyglądają jednak w Europie.
Raków w obecnej edycji Ligi Konferencji jeszcze nie przegrał. Najpierw dwukrotnie pokonał Vallettę, później wyeliminował Hammarby, a następnie zremisował w Splicie. Bilans pięciu spotkań to trzy zwycięstwa i dwa remisy.
Przed rewanżem z Hajdukiem drużyna Dawida Kroczka dostała także kilka dodatkowych dni na przygotowanie. Ligowe spotkanie z Górnikiem Zabrze zostało przełożone, dzięki czemu Raków mógł całkowicie skupić się na meczu, który może zadecydować o całej europejskiej jesieni.
Hajduk przyjeżdża rozpędzony
Chorwaci odpoczywać nie mogli, ale trudno powiedzieć, aby ligowy weekend podciął im skrzydła. Wręcz przeciwnie. Hajduk rozbił Osijek aż 4:0 i zrobił to po wielu zmianach w składzie. Z jedenastki rozpoczynającej pierwsze spotkanie z Rakowem od pierwszej minuty przeciwko Osijekowi zagrało tylko dwóch zawodników.
To jasny sygnał, że do Częstochowy nie przyjeżdża zespół nastawiony na przetrwanie. Hajduk w pięciu ostatnich spotkaniach nie przegrał i w każdym zdobywał co najmniej dwie bramki.
Chorwatom zabraknie za to Pajazitiego, który musi pauzować po czerwonej kartce ze Splitu. Raków powinien z kolei ponownie liczyć przede wszystkim na Diaby’ego-Fadigę. To właśnie jego wejście na wyższe obroty w końcówce pierwszego meczu pozwoliło częstochowianom wrócić do Polski z remisem.
Nie ma już miejsca na kalkulacje
Przed pierwszym gwizdkiem nie trzeba wyciągać kalkulatorów. Wynik dwumeczu to 2:2. Kto wygra w Częstochowie, ten melduje się w fazie ligowej Ligi Konferencji. Jeżeli po 90 minutach nadal będzie remis, czeka nas dogrywka, a w razie potrzeby rzuty karne.
Raków jest więc dokładnie 90 minut od europejskiej jesieni. Być może 120, być może kilku jedenastek. Po wszystkim nie będzie już jednak żadnego rewanżu ani okazji do naprawienia błędów.
W czwartek liczyć będzie się tylko jedno: awans.
Gdzie obejrzeć Raków Częstochowa – Hajduk Split?
Rewanżowe spotkanie Rakowa Częstochowa z Hajdukiem Split odbędzie się w czwartek, 27 sierpnia, o godzinie 19:00 na Miejskim Stadionie Piłkarskim Raków w Częstochowie.
Mecz nie będzie transmitowany w tradycyjnej telewizji. Bezpłatną transmisję przeprowadzi Kanał Sportowy na swoim kanale w serwisie YouTube.
Podobał Ci się ten artykuł? Doceniasz pracę autora? Możesz okazać wsparcie, stawiając mu symboliczną kawę i pomagając dotrzeć z jego tekstem do szerszego grona — udostępnij artykuł poniżej.







Dodaj komentarz